Qaqwqwrqw

Sfrustrowani sadownicy wyrzucają jabłka na śmieci. "Ceny są rażąco niskie - to musi być jakaś zmowa"

Setki wyrzuconych jabłek, które pewnie nie trafią nigdy do odbiorców - takie zdjęcie opublikował Związek Sadowników RP. Sadownicy mówią, że jabłka są tak tanie, że już nie opłaca się ich zbierać. I wskazują na producentów soków. Ci załamują ręce - im to zawsze za mało - mówią.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jabłka są tanie przez pogodę - mówią producenci soków. - Tak, ale być może jest też zmowa - odpowiadają sadownicy
Jabłka są tanie przez pogodę - mówią producenci soków. - Tak, ale być może jest też zmowa - odpowiadają sadownicy (123RF)
Qaqwqwrqw

Czemu sadownicy wyrzucają jabłka, zamiast je sprzedawać i na nich zarabiać? - Zarabiać się nie da - tłumaczą. - Ceny za jabłka przemysłowe wynoszą już poniżej 10 groszy za kilogram. W zeszłym roku płacono za tyle niemal złotówkę - mówi Wirtualnej Polsce Mirosław Maliszewski, prezes Związek Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej. Niektórzy sadownicy mówią nam, że za kilogram mogą liczyć na jeszcze mniej - nawet 6 groszy.

Maliszewski dodaje jednak, że problem jest nie tylko z jabłkami przemysłowymi, które są wykorzystywane przede wszystkim do produkcji soków. Również jabłka delikatesowe są wyjątkowo tanie - sadownicy dostają 40-60 groszy za kilogram. W zeszłym roku, jak mówi Maliszewski, można było liczyć na "grubo ponad złotówkę za kilogram".

Qaqwqwrqw

Prezes związku nie dziwi się więc, że sadownicy są sfrustrowani. - W akcie desperacji wyrzucają więc te jabłka, bo wiedzą, że i tak nie sprzedadzą ich z zyskiem - mówi nam Maliszewski.

Czytaj też: Polskie jabłka hitem sprzedażowym w Biedronce. Dwucyfrowy wzrost

Polskie firmy podbijają świat usługami i sklepami internetowymi. Zobacz wideo:

Qaqwqwrqw

Czemu jabłka są takie tanie? "Nieczysta gra zakładów"

Co do jednego sadownicy i zakłady przetwórcze się zgadzają - zbiory w tym roku były niezwykle wysokie, przede wszystkim przez pogodę. To z kolei musiało wpłynąć na ceny. Maliszewski przyznaje, że w 2017 r. była "klęska przymrozkowa", jabłek było mniej, zatem owoce można było dość drogo sprzedać. W tym roku sytuacja była już diametralnie inna. U producenta soków Activ Sp. z o.o. słyszymy, że faktycznie, w tym roku była prawdziwa klęska urodzaju, jeśli chodzi o jabłka. Według szacunków Krajowej Unii Producentów Soków, w tym roku podaż jabłek mogła wynieść nawet 5 mln ton - to dwa razy więcej niż w 2017.

Tu jednak zdania obu stron zaczynają się rozjeżdżać. Sadownicy bowiem uważają przetwórców za część problemu. - Podejrzewamy nieczystą grę zakładów przetwórczych. Niewykluczone, że jest tu jakieś niedozwolone porozumienie, mające na celu zaniżenie wartości jabłek - słyszymy od Związku Sadowników RP.

Czy więc jest jakieś większe prozumienie, które wymusza na sadownikach niskie ceny skupu? U producenta soków Royal Apple słyszymy, że to nieprawda. Firma zapewnia, że ceny reguluje rynek. A że w tym roku jabłek było mnóstwo, to po prostu ich cena spadła. A więc zadziałała tu pogoda, a nie jakieś nieczyste zagrania producentów.

Qaqwqwrqw

Podobnie zapewnia nas niewielki producent soków jabłkowych z Małopolski. - Ja mam swój sad, jestem więc też trochę rolnikiem. Ale powiem tak: im jest zawsze za mało, ciągle narzekają i chcą więcej. Jak rok temu były drogie jabłka, to jakoś sadownicy nic nie mówili, nic im nie przeszkadzało. Chciałem od jednego kupić owoce za rozsądną cenę, to mnie wyśmiał. No to teraz ja się śmieje - mówi producent.

- Zarówno sadownicy, jak i przetwórcy w bieżącym sezonie zderzyli się z olbrzymią nadprodukcją jabłek, dlatego w naszym wspólnym interesie jest znalezienie długofalowych rozwiązań, a nie szukanie winnych tej niezależnej od nas trudnej sytuacji. Wzajemne oskarżenia nie pomagają, a wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej utrudniają współpracę i szukanie porozumienia - uważa z kolei Krajowa Unia Producentów Soków.

Jabłka wyjątkowo tanie. "Skup jest jak yeti"

Mirosław Maliszewski dodaje, że branża sadownicza ciągle odczuwa skutki rosyjskiego embarga, które zostało wprowadzone kilka lat temu na polskie produkty. Z drugiej strony, jak mówi prezes związku, do Polski trafiają jabłka z egzotycznych krajów, nawet z Nowej Zelandii. Biorąc to wszystko pod uwagę, zdaniem Maliszewskiego, rząd powinien szybko zareagować. A reaguje tylko w teorii.

Qaqwqwrqw

- Skup interwencyjny jabłek jest jak yeti. Każdy o nim słyszał, nikt go nie widział. Apelujemy o to, by rząd wreszcie na poważnie zajął się problemem - słyszymy od szefa związku sadowników.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw