Trwa ładowanie...

Śmierdzący interes, świetne zarobki

To zajęcie, które niewielu chce wykonywać

Śmierdzący interes, świetne zarobkiŹródło: Thinkstock
d3t3pqo
d3t3pqo

To zajęcie, które niewielu chce wykonywać, mimo że można tu zarabiać znacznie powyżej średniej krajowej. Najbardziej obrotni w biznesie wyciągają na rękę nawet 5 tys. zł. Niełatwo się jednak "przełamać" i zostać… babcią klozetową.

Czy w czasie kryzysu każda oferta pracy gwarantująca wyższe niż przeciętne wynagrodzenie, cieszy się powodzeniem? Rzeczywistość pokazuje się, że nie zawsze tak jest. Na polskim rynku pracy wiele jest zawodów, do których, mimo satysfakcjonujących zarobków, nie garną się tłumy. Tak właśnie jest z zajęciem polegającym na dbaniu o czystość toalet. Przez otoczenie postrzegane jest jako niemiłe i niedoceniane, które kojarzone jest najczęściej z babcią klozetową. Czy to taka sama osoba, która za komuny pracowała w dostępnej publicznie toalecie i wydzierała każdemu kawałek szarego i chropowatego papieru toaletowego? Owszem, bywają jeszcze miejsca, w których spotkać można starsze panie siedzące przy wejściu do toalety, przy małym stoliczku, na którym leży talerzyk na drobne. Takich miejsc jest jednak coraz mniej, bowiem przez lata wiele się na tym polu zmieniło. Miejskie czy prywatne szalety to w większości miejsca nowoczesne, czyste i pachnące, a zatrudnieni w nich pracownicy schludnie ubrani i grzeczni. Coraz mniej
w nich starszych osób, które dorabiają do niskiej emerytury. Częściej widać tu osoby w sile wieku, a nawet tuż po szkole. Dla niektórych atutem jest możliwość pracy w niepełnym wymiarze godzin.

Ich "zakłady pracy", czyli dostępne dla wszystkich toalety, znajdziemy w centrach handlowych, na dworcach PKP czy PKS lub w okolicach, w których pojawia się sporo ludzi, na przykład niedaleko plaży. Miejsce ma kluczowe znaczenie. Przecież im więcej osób je odwiedza, tym zarobki nadzorującej osoby są wyższe. Zwykle bowiem opłata ustalona jest z góry - od 1,50 do 3 zł za wejście.

Jedno w tych miejscach pozostało niezmienne - tak jak dawniej, tak i dziś, po klientach trzeba sprzątać, choć nie zawsze jest to praca wdzięczna. Jak przyznają zatrudnione tam osoby, co jak co, ale brudzić to klienci publicznych toalet potrafią.

d3t3pqo

Właścicielami tych miejsc bywają drobni biznesmeni. Prowadząc własną działalność gospodarczą zarabiają nawet 5 tys. zł. Ci, którzy nie pracują sami, zwykle zatrudniają pracowników nadzorujących czystość w takich miejscach. Czy pracodawcy poszukują osób pracujących jako "babcia klozetowa" za pośrednictwem agencji pracy?

- To jest stanowisko nie wymagające wysokich kwalifikacji, więc pracodawcy radzą sobie z takimi rekrutacjami bez pomocy pośredników - odpowiada Artur Ragan, rzecznik prasowy agencji Work Express.

A może warto szukać pracy w tym zawodzie za granicą? W Londynie można zarobić 7 - 10 funtów na godzinę. - Tutaj zawody te są postrzegane bardzo poważane, a ludzie, którzy się tym zajmują są doceniani i szanowani. Nikt nie umniejsza ich wartości, ani nie śmieje się z ich pracy - mówi Ewa Kawryś, mieszkająca od pięciu lat w Londynie.

Jeśli przejrzymy brytyjskie ogłoszenia o pracę, zauważymy, że nie ma w tym odrobiny przesady. Serwis jobisjob.co.uk publikuje oferty o treści: "Poszukujemy osoby zajmującej się żeńską toaletą podczas wesela w Henley on Thames. Praca w godz. 17:30 - 04.00. Wynagrodzenie to 7,50 funtów za godzinę. Każda oferta mile widziana" lub "Poszukujemy pracownika do czyszczenia toalet codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach 5:30 - 08:30. Zapewniamy ubranie i szkolenie. Pensja 225 wypłacana co dwa tygodnie." Pracodawcy zapewniają ubezpieczenie i gwarantują urlop. Nic dziwnego, że dla wielu to dobry, choć nieco śmierdzący interes.

ml,MA,WP.PL

d3t3pqo
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3t3pqo