Trwa ładowanie...

Spotkanie na szczycie - debata prezesów UKE i Grupy TP

Podczas trwającej w czwartek i piątek konferencji Innovative Technology odbyła się debata na temat przyszłości szybkiego internetu w Polsce. Wzięli w niej udział prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Anna Streżyńska i prezes Zarządu Telekomunikacji Polskiej Maciej Witucki.

Spotkanie na szczycie - debata prezesów UKE i Grupy TPŹródło: Wirtualna Polska, Kamil Jakubczak
d24s9gd

Obie strony zaprezentowały swoje wizje dalszej rozbudowy sieci światłowodowych. Prezentujemy wam stenogram rozmów. Panel dyskusyjny moderował Marcin Piasecki z Gazety Prawnej.

Marcin Piasecki: Będziemy rozmawiać na temat niesłychanie ważny, a mianowicie o tym, jak budować szybki internet w Polsce. Chciałbym na początek zapytać, czy szybki internet w Polsce będzie budowany?

Anna Streżyńska: Szybki internet jest budowany w bardzo dużej skali. Trzeba pamiętać, że kablówki to dziś 5,5 mln gniazdek. Poza tym są operatorzy eternetowi, więc łącznie można powiedzieć, że to jest taki potencjał, który się nie ociąga. Oczywiście, nie wszystko na raz, ale to się zaczęło. Jednak gdy mówimy o szerszej perspektywie, to mówimy o wszystkich nas, którzy jesteśmy podłączeni do tradycyjnej sieci. Tak, oczywiście, to się już dzieje, bo jest nowa oferta TP, która pociągnie za sobą bardzo ciekawe rezultaty, bo jest bardzo ciekawa. Problem jest w tym, że ta oferta też jest ograniczona. Więc wszystko to są dopiero eksperymenty. Ten szybki internet trzeba budować zdecydowanie, dlatego dostaliśmy na ten cel pieniądze z UE i myślę, że to nam też zwiększa szanse, pod warunkiem, że zaczniemy je wydawać.

d24s9gd

Maciej Witucki: Zgadzam się z tym, że się buduje. Zgadzam się też z tym, że nasza oferta jest bardzo dobra. Polecam ją wszystkim tym, którzy jej jeszcze nie mają a znajdują się w testowych gminach. Natomiast pozostali niech zapisują się w kolejkę i będziemy przyłączać kolejne.
Natomiast, czy się wybuduje? Jestem bardziej pesymistycznie nastawiony, jeśli mówimy o naprawdę bardzo szybkim internecie. Mamy już szybki internet, takie nasze ADSL, Neostrada, czyli 40 Mb/s. Szybciej tam gdzie są kablówki. Operatorzy eternetowi też rozwijają. Ja dodam tylko, że te dwa sektory rozwijające się najszybciej są nieregulowane. One inwestują w swoje biznesowe ryzyko. Kalkulują koszt, który ponoszą do ceny, jaką są w stanie ściągnąć od klienta. Fakt, że się buduje i są na to pieniądze, ale nawet jeśli dodać te wszystkie inwestycje razem to wcale nie jest aż tak dobrze. Dane mówią o tym, że w 2018 roku co piąty Europejczyk będzie miał bardzo szybkie łącze w domu. Jak mówimy o takich krajach jak Polska, ale również dla pocieszenia wskaże Wielką Brytanię, Niemcy, Hiszpanię, to przewidywania są takie, że co 10 klient będzie miał bardzo szybki internet. Mówię o takich prawdziwych 50 Mb/s i więcej. Oznacza to, że buduje się, ale za wolno. By budowano szybciej, to musimy mieć nowe spojrzenie na temat
regulowania sieci światłowodowych.

Maciej Piasecki: Po co budować ten hiperszybki internet?

Maciej Witucki: Po pierwsze, jak zwykle przy tego typu przedsięwzięciach dla rozrywki. Dzisiaj, jak patrzymy na ofertę nawet tej naszej Neostrady Fiber, mowa o 40 Mb/s, to pozwala na jednoczesne oglądanie co najwyżej dwóch kanałów HD, a dodatkowo jeszcze równoległy przyzwoity internet dla 1-2 osób. Natomiast w przyszłości, mówiłem o 2018 roku, kanały HD staną się kanałami HD+, niektóre z nich 3D. Kanał 3D z założenia potrzebuje 2 razy więcej danych niż podstawowy. Myślę, że mówiąc o przyszłości, to za 10 lat 50 Mb/s wydaje się być rozsądne dla normalnej rodziny, czyli rodziców z jednym dzieckiem. Druga sprawa to wymiar pracy, dla mnie niezmiernie ważny. Szybki internet jest potrzebny, żebyśmy mogli pracować w domu, by można było zaoferować nowe formy elastycznego zatrudnienia. Można to zrobić tylko z przyłączeniem jednostki do sieci korporacyjnych, a do tego potrzeba dużych szybkości.

Anna Streżyńska: Myślę, że jest taka tendencja, że kable mogą zdecydowanie więcej unieść (niż sieć bezprzewodowa - przyp. red.), przede wszystkim części rozrywkowej, która wymaga dużej przepływości, nas najbardziej cieszy i z jej powodu jesteśmy skłonni nabyć taką usługę.
Wyliczono, że 70 proc. ludzi może wykonywać swoją pracę gdziekolwiek. Nie są związani z miejscem pracy, a więc prawdopodobne jest, że 70 proc. ludzi będzie w przyszłości wykonywało pracę w ruchu albo w domu. I to też spowoduje, że będzie zapotrzebowanie na ten szybki internet, również bezprzewodowy.

d24s9gd

Maciej Piasecki: Pani Prezes, proszę rozwinąć na czym polega spór pomiędzy UKE a Telekomunikacją Polską.

Anna Streżyńska: Spór wynika z różnego spojrzenia na zakres regulacji i na to, co jest wystarczające, by uznać, że stworzono warunki do stabilnego inwestowania i wystarczającego zwrotu ekonomicznego. My kierujemy się i jesteśmy zobowiązani dokumentami unijnymi. Kierujemy się nimi w rozsądnym zakresie i trochę modyfikujemy. W dwóch wydanych przez nas decyzjach poszliśmy TP na rękę. Dopuściliśmy do stopniowania wykorzystania infrastruktury będącej w posiadaniu operatora zasiedziałego. Nowowchodzący operator najpierw musi się trochę wysilić i dopiero, jeśli okaże się, że nie jest możliwe skorzystanie z tych produktów podstawowych, to wówczas ma dostęp do "wisienki". Natomiast w drugim przypadku uwolniliśmy już część rynku internetu BSA spod regulacji i patrzymy czy TP będzie wykorzystywała stworzone możliwości konkurowania z telewizjami kablowymi. Dla światłowodów te obowiązki kosztowe są lepiej skrojone niż wcześniej, ponieważ podnieśliśmy koszt kapitału, czyli podnieśliśmy opłacalność inwestycji. Dla nas
są to wystarczające środki i będziemy obserwować czy skuteczne. Zdaniem TP są niewystarczające i na tym właśnie zasadza się konflikt.

Maciej Piasecki: Panie prezesie, a jak to wygląda z Pana strony?

Maciej Witucki: Ja wiem, że powinienem mówić o wymiarze konfliktu, żeby było ciekawie. Jednak to nie jest konflikt, ale różnica zdań. Nie tylko z UKE, ale także z Komisją Europejską. Chociaż to co robi Pani prezes też jest pochodną tego o czym decyduje KE. Moim zdaniem KE absolutnie błędnie założyła, że zastosuje do światłowodów tę samą logikę, którą stosowano do miedzi. Ja uważam, że światłowody właśnie z tego powodu będą się tak wolno rozwijały w całej Europie. Uważam, że jeśli regulowane są kanalizacje, jeśli każdy operator może do tych kanalizacji Telekomunikacji Polskiej wejść pod kontrolą Pani prezes, a nasz sprzeciw ściągnąłby na nas tradycyjną karę kilkuset milionów złotych, to znaczy, że każdy inwestor wchodzący do tego kraju może spokojnie zacząć instalować swoje światłowody. Będzie to zupełnie nowa usługa i zacznie rozwijać nowy rynek. Błąd jest u narodzenia tej regulacji, bo światłowód to zupełnie nowa usługa. Każdy może ją od początku zrobić sam, w związku z czym jest elementem, który nie
powinien być regulowany. Te światłowody, koszty tych inwestycji, one są tak ogromne, że ani Telekomunikacja Polska, ani inny operator alternatywny w Polsce, głównie Netia i Dialog, nie są w stanie zjeść całego tego toru. Błąd polega na tym, że światłowody będą regulowane i udostępniane na tych samych zasadach, na jakich była udostępniana miedź. Jeśli zwolni się światłowody z regulacji, pozwoli na tzw. wolną amerykankę i powie operatorom ścigajcie się, kto będzie większy, to dopiero zaczną inwestować. Maciej Piasecki: Panie prezesie, czy to znaczy, że Pana firma nie będzie budować więcej światłowodów?

d24s9gd

Maciej Witucki: Będziemy budować, ale światłowody są kosztowne. Budowa do nowych budynków jest w tej samej cenie lub lekko droższa niż łączy miedzianych, a dużo tańsza w obsłudze. W nowym budynku nie ma problemu. Jest tylko pytanie, czy na koniec dnia nie okaże się, że ja wybuduję sieć, a mój klient odbierze telefon od innej firmy telekomunikacyjnej, która mówi, że może zaoferować usługę kilka złotych taniej korzystając z linii Telekomunikacji Polskiej. Tych nowych budynków znowu nie buduje się wcale tak dużo. To co jest koszmarnie drogie i to co blokuje rozwój światłowodów na dużą skalę, to wymiana miedzi na światłowód tam, gdzie jest już infrastruktura w budynku. I tutaj jeśli nie będzie wolnej amerykanki, to nie będzie masowej wymiany, bo moja konkurencja nie podejmie tego ryzyka. Będą czekali na mnie, a ja tak dużej ilości pieniędzy nie mam.

Maciej Piasecki: Gdzie jest to pół drogi między regulacją a regulacją zerową. O jakich rozwiązaniach ewentualnie by Państwo myśleli?

Anna Streżyńska: To rozwiązania, które właśnie wdrożyliśmy. Spotkały się zresztą z dość pozytywną oceną ze strony głównego udziałowca TP, a które znowu nie wzbudziły zachwytu Komisji Europejskiej, jako niewypełniającej wszystkich wskazań i zaleceń. To między innymi właśnie są te regulacje, które umożliwiają rozpoczęcie inwestycji przez operatorów alternatywnych na bazie infrastruktury TP. Chodzi o dostęp do kanalizacji bez jednoczesnego dostępu do światłowodu. Tutaj ze strony KE była uwaga, że powinniśmy udostępnić kanalizację, ciemne włókno i światłowód na raz i takie są jej wymagania. Również jeśli chodzi o te rozstrzygnięcia dotyczące rynku, Komisja uważa, że pospieszyliśmy się z uwalnianiem pewnych obszarów spod regulacji. My jednak uwolniliśmy 11 miast spod regulacji. Widzimy w nich siłę operatorów kablowych. Chcemy, by z kolei TP siedziała im na plecach i motywowała do dalszych działań, przy tym też sama mogła się rozwijać. Naszym zdaniem na dziś to jest pewien eksperyment, ale to jest w pół drogi
i obserwacja pokaże, czy to jest 1/3 drogi, czy 2/3. Okaże się czy zrobiliśmy za mało, czy za wiele.
Maciej Piasecki: Pani prezes, czy istnieją szacunki, ile to wszystko będzie kosztować? Mam na myśli rozwój sieci światłowodowej w Polsce do jakiegoś pułapu.

Anna Streżyńska: Takie szacunki istnieją, ale po pierwsze, są bardzo stare, po drugie, są sporne. Widziałam jeden taki raport Instytutu Łączności, ale jest sprzed 3-4 lat, który mówił o 26 mld złotych. To się zmienia, bo są podejmowane inwestycje, zmienia się struktura społeczna. Spór raczej jest o to, czy światłowód jest droższy niż miedź.

d24s9gd

Maciej Piasecki: Panie prezesie, to jak to jest z tymi kosztami. Tyle samo trzeba wydawać co na miedź?

Maciej Witucki: Absolutnie zgadzam się z Panią prezes. I jak już powiedziałem w nowym budynku, do którego przyłączamy zupełnie nową sieć nie dużego problemu. Dzisiaj łącząc koszt inwestycji i koszt obsługi to ceny są absolutnie porównywalne. Był pomysł, żeby deweloperzy mieli prowadzić łącza z piwnicy do mieszkań. Dla nich nie byłby to wielki koszt i nie zrujnowałby żadnej firmy, a spowodowałby realny rozwój. Wystarczy włożyć plastikowy przewód w ścianę. Natomiast, gdyby nam się to tak opłacał, to byśmy inwestowali.

Maciej Piasecki: Nie wiem, czy mam prawidłowe odczucie, ale wydaje mi się, że z pewną sympatią mówił Pan o takich rozwiązaniach, gdzie jest zakładana pomoc państwa w budowie łączy światłowodowych. Czy się mylę?

Maciej Witucki: Nie, ale te państwa Europy są dzisiaj biedne, zadłużone. Trzeba zbierać na Portugalczyków, Greków, Hiszpanów i na nasze własne długi publiczne. W związku z tym mówię raczej o funduszach europejskich. Trzeba je jak najlepiej wykorzystywać. Pomocy państwa nie będziemy mieli. Wystarczy poczytać dowolne gazety, żeby zobaczyć, że mamy maksymalne zadłużenie i nie dostaniemy dodatkowych pieniędzy. Z tego powodu jestem coraz większym fanem, żeby przy okazji każdej kładzionej infrastruktury do domu, jak kanalizacja, energetyka, operator wkładał dodatkową żyłkę światłowodową. Tą metodą dopełnimy tego, czego nie wykona Telekomunikacja Polska, Netia, Dialog, czy ktokolwiek inny.

d24s9gd

Maciej Piasecki: Kiedy więc będziemy mogli powiedzieć, że jesteśmy dumni z siebie, jako kraju, który jest opleciony światłowodami, że mieścimy się w średniej europejskiej? Jak to będzie wyglądało?

Anna Streżyńska: To jest tak naprawdę wróżenie z fusów. Nie wiem kiedy to się stanie, bo większość przesłanek, które są do tego potrzebne nie została spełniona. Są dokumenty, które nas wiążą i być może na zasadzie mechanicznej odpowiedzialności rządów i polityków za wdrożenie tych dokumentów jakieś działania zostaną podjęte.

Maciej Piasecki: Dlaczego tak się dzieje?

Anna Streżyńska: Dlatego, że telekomunikacja elektroniczna, technologie informacyjne, media elektroniczne są chyba na jakimś 154. miejscu w strukturze celów społecznych, rządowych i politycznych. Jak przypomnę sobie wystąpienie królowej Elżbiety, jak przedstawiała nowy rząd w maju ubiegłego roku, to już po minucie mówiła, że da wszystkim Brytyjczykom szerokopasmowy internet. To samo Barack Obama w pierwszej minucie przemówienia. I tak naprawdę każdy identyfikuje to nie jako marny slogan, tylko jako warunek rozwoju kraju. U nas tego nie ma. Myślę, że dopóki będziemy działać na zasadzie, że kiedy jest awantura z internautami, to wtedy przypominamy sobie o telekomunikacji, to na pewno nic się nie poprawi. Są działania tylko te, które są opisane prawnie. Po prostu potrzebna jest zmiana mentalności, zmiana myślenia, może też zmiana pokoleniowa, żeby decyzje podejmowali ci, którzy wiedzą do czego służy szybki internet i dlaczego to jest ważne.
Maciej Witucki: Ja dodam do tego nutkę optymizmu. Zgadzam się z tym, że to nie jest priorytet i próbuje się stosować urzędnicze rozwiązania. Wymyśla się administracyjnego potworka, który ma połączyć wszystko przez administrację, nie przez przedsiębiorstwa. A przede wszystkim nie robią nic, bo im się tego nie nakazuje. To trzeba zrobić jak boiska Orliki. Wychodzi wódz państwa i mówi: „A teraz budujemy setki boisk. To jest mój priorytet. Będę jeździł po gminach i sprawdzał, czy macie Orlika”. Okazało się, że wszystkie się wybudowały, nagle , i to jest rewolucja. Wreszcie ładne obiekty w polskich wioskach. Oznacza to, że się dało. Wyszedł nakaz i administracja stanęła na baczność, wykonała zadanie. Dopóki nie będzie priorytetu podanego z najwyższych władz partyjnych i państwowych pt. "teraz Orlikiem nowym jest światłowód, mamy od razu zacząć budować", nie uda się nam rozwijać sieci. Pozytywny element, jaki dzisiaj widzę i to jest pozytywna zmiana, że od pół roku coraz częściej mówi o tym Ministerstwo
Infrastruktury, minister Michał Boni, pojawiły się także netbooki dla dzieci. Ten temat e-społeczeństwa chyba się powoli przegryza. W moim odbiorze to już nie jest moda, tylko może początek świadomości. Dobrze będzie, gdy ta świadomość przełoży się na to, że światłowód nie tylko służy ściąganiu obrazków z internetu, oglądaniu telewizji, ale służy też temu, by Polacy mogli pracować w dowolnym miejscu. To jest realne narzędzie w walce z migracją do dużych miasta, czy walką z bezrobociem w mniejszych miejscowościach.

d24s9gd
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d24s9gd