WAŻNE
TERAZ

Finał. Cios za cios od początku meczu! Dajesz, Maja!

Spóźnione odbicie jest kontynuowane

W końcu doczekaliśmy się znacznego odbicia od dołka korekty, ale znaków zapytanie co do możliwości kontynuacji zwyżki nie brakuje. Zresztą warszawski parkiet pozostaje niezmiernie słaby.

Łukasz Bugaj, analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Źródło zdjęć: © Xelion. Doradcy Finansowi

Wczoraj rynek polski i amerykański obrały kompletnie różne drogi. Na GPW byki rozpoczęły mocnym uderzeniem, czyli zwyżką o prawie 1 proc., co przeważnie dobrze się nie kończy. Na Wall Street notowania zaczęły się spokojnie, ale popyt z każda godziną przejmował większą kontrolę nad rynkiem, co w większości przypadków kończy się pomyślnie dla strony popytowej.

Widać więc, że amerykańskie byki miały wczoraj determinację do wzrostów, ale z argumentami już nie było tak dobrze. Owszem spółki podawały dobre wyniki. Szczególnie skupiono się na Lexmarku i D.R. Horton. Pamiętać jednak trzeba, że parę dni temu nie uchroniłyby one rynek przed spadkami. Zmieniły się nastroje i to one wiodły ceny na północ. Teraz otwartą kwestią pozostaje pytanie, czy korekta już się zakończyła, czy to może jedynie miły przerywnik w spadkach.

Na to pytanie prostej odpowiedzi oczywiście nie ma, ale piątkowy raport z rynku pracy może ustawić atmosferę na dalszą część lutego. Wczoraj żadnych znaczących danych nie było, jedynie na początku amerykańskiej sesji analizowano indeks obrazujący liczbę podpisanych umów kupna nieruchomości w USA, który wzrósł o 1 proc., wobec oczekiwanego spadku o 1,1 proc. Dane nieco pomogły bykom.

Na rynku polskim handel przebiegał według innego schematu. Wysokie otwarcie zemściło się spadkiem cen, który potem popyt zatrzymał w okolicach poniedziałkowego zamknięcia. Budowane potem odbicie przyjęło postać dobrze już znanego trendu bocznego. Sytuacja pozostaje więc bez rozstrzygnięć i pewnie Wall Street wskaże nam dalszy kierunek.

Podobnie konsolidowały się notowania polskiego złotego, który pozostaje poniżej magicznej granicy 4 złotych za euro. Wciąż słychać echa piątkowego planu konsolidacji finansów publicznych, który według Nomury na tyle obniży deficyt budżetowy i w konsekwencji dług publiczny, że euro będziemy mogli przyjąć w 2014 roku.

Cieszyć może wiara zachodnich instytucji w rządowe obietnice, gdyż Grecy takiego szczęścia już nie mają. Wczoraj ogłoszono, że płace urzędników południowego kraju zostaną zamrożone w celu redukcji wydatków. Ciekawe słowa wypowiedział również Timothy Geithner zeznając przed komisją senacką. Otóż widzi on ogromne zagrożenie związane z olbrzymimi deficytami. Widać w jak trudniej sytuacji są obecnie rządzący – muszą wybierać pomiędzy problemami fiskalnymi a ryzykiem osłabienia ożywienia przez zbyt wczesne zacieśnianie polityki gospodarczej.

Łukasz Bugaj
analityk
Xelion. Doradcy Finansowi

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ