Trwa ładowanie...
drgjizx

Susza zniszczyła uprawy. W podlaskim zagłębiu truskawkowym sezon już się zakończył

- Pierwszy raz na święcie truskawki nie ma truskawek - mówi z żalem rolnik z Korycina. Ledwo udało się uzbierać tonę na truskawkową bitwę. Tegoroczny sezon miał być długi i obfitujący w owoce. Przez suszę zbiory na Podlasiu zakończyły się jednak zdecydowanie wcześniej niż zazwyczaj.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Na Dniach Truskawki w Korycinie w tym roku ciężko było dostać świeże owoce
Na Dniach Truskawki w Korycinie w tym roku ciężko było dostać świeże owoce (finanse.wp.pl, Fot: Adam Janczewski)
drgjizx

Mieszkańcy ponad 3-tysięcznej gminy Korycin chwalą się tym, że praktycznie każdy z nich wie, jak uprawiać truskawki. Chętnych do tego jest jednak coraz mniej. Zbiory to prawdziwa loteria. A takie sezony jak tegoroczny nie zachęcają do kontynuowania regionalnej tradycji.

Dni Truskawki bez truskawek

Od 23 lat ostatni weekend czerwca w Korycinie upływa pod znakiem truskawkowych dożynek. Dla mieszkańców woj. podlaskiego, w tym pobliskiego Białegostoku, była to zawsze okazja, żeby kupić owoce prosto od producentów. Nie w tym roku.

drgjizx

Podczas Ogólnopolskich Dni Truskawki w Korycinie można było dostać znane w całym kraju korycińskie sery, podlaskie miody, czy przysmaki tatarskiej kuchni. Nie było za to ani jednego straganu z truskawkami.

- Nie pamiętam w historii sezonów truskawkowych takiego, który tak szybko się skończył - przyznaje wójt Korycina Mirosław Lech, który zarządza gminą nieprzerwanie od 1991 r.

- Przed pierwszymi czerwonymi truskawkami wszyscy mówili, że będzie piękny sezon, urodzaj. Susza jednak spowodowała, że sezon był bardzo krótki. Ci, którzy nie mieli nawodnienia, zbiory skończyli nawet po niecałym tygodniu. Nawet ci co nawadniali, także nie mieli obfitych plonów - przyznaje wójt.

Od 2014 roku gmina podczas festynu organizuje Wielką Bitwę Truskawkową. To zabawa na wzór hiszpańskiej Tomatiny. Kilkudziesięciu śmiałków obrzuca się ponad toną truskawek.

drgjizx

Wielka Bitwa Truskawkowa w Korycinie. Na Podlasiu obrzucali się ponad toną owoców

W tym roku organizacja bitwy była wyjątkowo trudna. - Uzbierano z pól truskawkowych całej gminy tyle, ile było potrzeba, czyli ok. tony. To są już ostatnie ostatki - przyznaje Mirosław Lech.

Źródło: finanse.wp.pl

Zaskoczony taką sytuacją jest pan Kazimierz - rolnik z gminy Korycin.

drgjizx

- Pierwszy raz jest tak, że na święcie truskawki nie ma truskawek. Jedynie udało się uzbierać tam, gdzie rolnicy mieli nawodnienie - tłumaczy.

Truskawka się nie opłaca

Pan Kazimierz zajmuje się uprawą truskawek od 30 lat. Kiedyś był to dobry sposób na dorobienie. Teraz robi to już bardziej z przyzwyczajenia. Zyski to czysta loteria.

- W tym roku mamy tragedię. Szacowałem, że plon będzie bardzo wysoki. Z ponad 1,5 hektara w sumie zebrałem 6 ton, a reszta wyschła. Gdyby nie susza, to liczyłem, że ze swojej plantacji będę miał 24 tony truskawek - przyznaje pan Kazimierz.

drgjizx

Z jego obliczeń wynika, że w tym roku nie zarobi na truskawkach ani grosza. Na szczęście udało się pokryć wszystkie wydatki, więc wyjdzie na zero. Same opryski kosztowały go 75 tys. zł za hektar.

Dla porównania w ubiegłym roku udało się mu zarobić na czysto 50 tys. zł.

- To jak totolotek. Raz wygrasz, a raz nie - dodaje.

Pan Kazimierz uważa, że żeby jego produkcja była opłacalna, trzeba ustalić cenę minimalną w skupach.
- Wtedy można byłoby zainwestować, wykopać stawy i zrobić nawodnienie. Trzeba pieniądze władować, wziąć kredyt, a pewności w skupie nie ma - mówi rolnik spod Korycina.

drgjizx

Wójt jeszcze dokładniej diagnozuje problem. Szacuje, że w Korycinie i okolicznych gminach powierzchnia plantacji truskawek wynosiła w latach 90. nawet 900 ha - teraz z pewnością o połowę mniej. Powodów jest kilka.

- Zasadniczym problemem jest cena i wahania na rynku. Brak przewidywalności ceny, brak kontraktacji i ochrony ze strony państwa, które zagwarantowałoby opłacalność. Nie ma wypracowanej metodologii, która powodowałoby utrzymywanie tej produkcji - wylicza problemy Mirosław Lech.

Zwraca też uwagę na to, że rodzimi producenci przegrywają z zagranicznymi.

- Wielokrotnie bywałem w Belgii czy Holandii. Widziałem jak tam się uprawia truskawki. One w ogóle nie smakują, nie pachną. Mogą służyć za broszki do noszenia przez wiele tygodni. Jak tak dalej będzie, to będziemy wciąż chrupać czipsy z chemią, jeść parówki, w których nie ma mięsa i kiełbasę, która tylko pachnie kiełbasą - przekonuje.

drgjizx

*Truskawkowa promocja *

Pan Kazimierz uważa, że za jakiś czas plantacje truskawek mogą zniknąć z korycińskiej ziemi.
- Z czasem truskawka u nas zniknie. U mnie na przykład, nie wiadomo czy cokolwiek w przyszłym roku będzie, bo krzaki powysychały. Przyjdzie chyba to wszystko zaorać, bo z wyschniętego krzaka nie będzie na przyszły rok owoców - mówi z żalem.

Poza tym, w jego ocenie, rolnicy koncentrują się na bardziej opłacalnej działalności.

- Ludzie porezygnują z truskawki, bo przeszli na krowy mleczne i z tego pieniądze mają. Co miesiąc stałe. No i wiadomo, nie ma rąk do pracy i truskawka podupada. Młodzi uciekają do miasta, a i 500+ też swoje zrobiło - diagnozuje rolnik.

Wójt Korycina zna te problemy. Konsekwentnie zamierza jednak promować truskawkę w swojej gminie.
- Pytano mnie czy przy takim sezonie jest sens w ogóle robić święto. Po pierwsze tradycja jest tradycją i musi być. Po drugie robimy to, żeby uczcić na wesoło pracę polskich rolników. Ludzie jedząc truskawki, nie zdają sobie sprawy, ile wymaga to zapału i pracy - wyjaśnia.

Przez lata gmina dbała o swoją markę. Dni Truskawki to nie wszystko. Na korycińskim rynku stanęła nawet rzeźba truskawkowej księżniczki, a na potrzeby promocji wymyślono związaną z nią legendę.

Wójt przekonuje, że nawet w czasie niekorzystnych warunków rynkowych, warto konsekwentnie promować się poprzez ten czerwony owoc. Uważa, że od początku była to dobra decyzja.

- Dzięki temu, że ruszyliśmy z tą truskawką, poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi. Uczestniczyliśmy w dostosowywaniu polskiego prawa do unijnego, jeśli chodzi o produkt regionalny. Dzięki temu mogliśmy przygotować jakiś produkt regionalny, ażeby wpisać go na listę i przygotować do promocji. Ser koryciński to jest dziecko truskawki. Dzięki temu mamy dużo ludzi, którzy z tego żyją i mnóstwo ludzi, którzy stąd nas kojarzą - wyjaśnia z dumą wójt.

Mirosław Lech podkreśla, że jeżeli tylko w tym roku zostanie wybrany ponownie na włodarza gminy, to święto truskawki za rok na pewno się odbędzie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

drgjizx

Podziel się opinią

Share
drgjizx
drgjizx