Trwa ładowanie...

Zawód sportowiec

Justyna Kowalczyk, zdobywa medale na najważniejszych imprezach świata i jest u szczytu kariery. Adam Małysz - właśnie ogłosił, że kończy ze skakaniem. Leszek Blanik, złoty medalista olimpijski, już przeszedł na sportową emeryturę. Stuprocentowi profesjonaliści, którzy darowany im talent oszlifowali katorżniczą pracą i odnieśli sukcesy. Jak wygląda ich zwykły dzień pracy?

Zawód sportowiecŹródło: AFP
dlzi8vz
dlzi8vz

Justyna Kowalczyk, zdobywa medale na najważniejszych imprezach świata i jest u szczytu kariery. Adam Małysz - właśnie ogłosił, że kończy ze skakaniem. Leszek Blanik, złoty medalista olimpijski, już przeszedł na sportową emeryturę. Stuprocentowi profesjonaliści, którzy darowany im talent oszlifowali katorżniczą pracą i odnieśli sukcesy. Jak wygląda ich zwykły dzień pracy?

Ich praca często wydaje nam się samą przyjemnością. W końcu wszyscy oni niejednokrotnie powtarzali, że uprawiana przez nich dyscyplina to ich największa życiowa pasja. "Pasja to jest coś związanego z zachwytem, coś zdecydowanie większego niż hobby" - mówił skoczek w jednym z wywiadów, na podstawie których powstała książka "Adam Małysz moje życie". Również Leszek Blanik podkreśla, że bez miłości do sportu, odnoszenie spektakularnych sukcesów nie jest możliwe.

- Nie myślałem o treningach, czy zawodach jako o mojej pracy. Dla mnie to pasja, sposób na życie. Oczywiście po wielu latach treningów, po odniesieniu jakichś sukcesów, gimnastyka stała się moim zawodem, jednak bez pasji, trud przygotowań, zmęczenie i fizyczne i psychiczne, kontuzje, porażki - to wszystko byłoby chyba nie do zniesienia - tłumaczy gimnastyk. Fakt, że kochają to co robią, nie znaczy jednak, że się nie męczą, często zdecydowanie ponad siły, że za sukces nie płacą rachunków, na które wielu z nas nigdy by się nie zdecydowało.

Ciągle poza domem

Justyna Kowalczyk, spędza poza domem około 300 dni w roku. Adama Małysza, szczególnie w czasie, gdy jeszcze trenował z drużyną, rodzina nie widziała przez 6 - 7 miesięcy w roku. Jak obliczył niedawno najbardziej kochany przez publiczność polski skoczek narciarski, nie spędził z żoną sylwestra od 17 lat. Urodziny też zazwyczaj obchodzi na skoczni, na święta wpada niczym Święty Mikołaj - dwa, trzy dni przerwy w zawodach i do pracy.

dlzi8vz

- Dla wielu sportowców to najtrudniejszy aspekt tej pracy. Ja miałem to szczęście, że mogłem trenować głównie na miejscu. Oczywiście kilka razy w roku były obozy, ale tak to sobie układałem, by nie wyjeżdżać na dłużej niż 10 dni - opowiada Leszek Blanik. - Nie zniósłbym takiego rytmu, w którym muszą trenować Justyna Kowalczyk czy Adam Małysz. Dwieście dni z dala od rodziny? Nie dał bym rady.

Zarówno Adam, jak i Justyna pracują zimą. Ale żeby od listopada do marca odnosić takie sukcesy, trzeba pracować okrągły rok. W swojej opowieści, opublikowanej w 2009 roku przez portal sport.pl, Justyna Kowalczyk dokładnie opowiedziała jak wygląda jej kalendarz. Pracują na okrągło

W połowie kwietnia jest miło, bo zaczyna całoroczną pracę od turnusu w sanatorium. Maj i czerwiec to mordercze treningi wytrzymałościowe. Pobudka o piątej rano, w ciągu dnia trzy treningi - w sumie jakieś 7 - 8 godz. na najwyższych obrotach. W lipcu i sierpniu jest równie ciężko. Co pięć dni Kowalczyk ma wolne jedno popołudnie i ranek. Wolne dni - w sumie 10, pojawiają się we wrześniu. W październiku treningi na lodowcu, a w listopadzie zaczyna się sezon, który trwa do marca. W tym samym materiale Kowalczyk opowiada ile czasu poświęca pracy. "Nigdy nie liczyliśmy, ile przebiegłam kilometrów, wiemy jednak, że w roku poświęcamy 1400 godzin na sam wysiłek. Nie liczę gimnastyki, rozbiegania czy truchtów." Również starty nie są uwzględnione w tych wyliczeniach, bo jak mówi pani Justyna, pod koniec okresu przygotowawczego jest już tak zmęczona, że modli się o starty w zawodach, bo wtedy nie ma tylu morderczych zajęć.

Złoty gimnastyk - Leszek Blanik, doskonale wie, że sportowiec musi pracować na okrągło. - Są dyscypliny, w których można pozwolić sobie na przerwę, a potem szybko wrócić do wielkiej formy, ale w gimnastyce to zupełnie niemożliwe. Choć często główny cel, do którego się przygotowujemy jest dopiero za rok, czy półtora, pracujemy codziennie, z myślą o tej właśnie imprezie - opowiada sportowiec. - Kiedy jeszcze trenowałem jako zawodnik, nie mogłem nawet pomarzyć, że zrobię sobie np. miesiąc laby, będę leżał na plaży, jadł na co tylko przyjdzie mi ochota i nie będę trenował.

dlzi8vz

Ich praca to nie tylko wysiłek fizyczny

Praca sportowca to nie tylko ogromny wysiłek fizyczny. To także wielki stres, ciągłe bycie pod presją, walka o zachowanie młodości, ścisła dieta, rozłąka z bliskimi, kontuzje... Kowalczyk pochłania dziennie 6000 tys. kalorii, tyle potrzebuje, by mieć wystarczająco dużo energii. Zresztą doskonale wie, że je spali. Treningi skoczków wyglądają inaczej, a kontrola wagi jest w tym zawodzie najważniejsza. Dlatego Adam Małysz może sobie pozwolić jedynie na 1500 kalorii dziennie.

W wywiadzie udzielonym w 2010 roku dla portalu sport.pl skoczek przyznał, że dla niego - łasucha, właśnie dieta jest szczególnie morderczym elementem pracy. "Codziennie rozpisuję kalorie, dobieram posiłki z dokładnością do 20 g. Nie przekraczam 1500 kalorii dziennie, ale muszę z tego czerpać energię do treningów. Do diety dochodzi znużenie monotonią ciężkich ćwiczeń. Im jestem starszy, tym potrzebuję więcej sił, bo muszę zrobić więcej powtórzeń niż młodsi. To sport dla młodych, nieprzypadkowo wielu skoczków kończy karierę przed trzydziestką" - powiedział Orzeł z Wisły.

Skoki narciarskie, podobnie jak gimnastyka sportowa, a także biegi narciarskie to dyscypliny, w których kontuzje zdarzają się bardzo często. Sportowcy każdego dnia ryzykują zdrowie, przerwę lub zakończenie kariery, a nawet życie. Informując o zakończeniu kariery, Małysz nawiązał do tego tematu: "Dzięki Bogu, nie odniosłem w karierze żadnej poważnej kontuzji i nie chciałem już tego dłużej ciągnąć. W słuszności podjętej decyzji upewnił mnie upadek w Zakopanem. Wiemy, co się stało z Ville Larinto, a mój wyglądał podobnie. Na szczęście kolano wytrzymało" - powiedział król skoków w wywiadzie dla TVP, udzielonym tuż po czwartkowym konkursie. O polskich sportowcach, często się mówi, że przegrywają psychiką. Ta trójka ze stresem nauczyła się żyć. Jednak nie zawsze jest łatwo. - Treningi bywają mordercze, z karierą wiąże się wiele wyrzeczeń, ciągle zdarzają się jakieś drobne kontuzje, ale dla mnie osobiście najtrudniejszym elementem tej pracy był stres przed zawodami. Oczywiście tym większy, im wyższa ranga imprezy.
Szczególnie trudne były dla mnie zawody, na które jechałem jako jeden z faworytów. Wszyscy na ciebie liczą, czegoś oczekują. Z jednej strony to sportowo podniecające, z drugiej jednak paraliżuje i przeraża - opowiada Blanik.

dlzi8vz

I Kowalczyk i Małysz doskonale znają tą presję. A, że zarówno skoki, jak biegi narciarskie, to dyscypliny w Polsce wyjątkowo popularne, oboje stali się też bohaterami zbiorowej wyobraźni, ulubieńcami mediów. Do naturalnego stresu, związanego z ciągłym współzawodnictwem, podleganiem ocenie i oczekiwaniami milionów widzów, dochodzi też sława, ze wszystkimi blaskami i cieniami. Z dowodami sympatii z jednej strony i plotkami w internecie dotyczącymi ich prywatnego życia, z drugiej.

Sportowa emerytura nie dla nich

Kariera sportowca jest równie krótka co modelki. Leszek Blanik ma 34 lata. W ubiegłym roku oficjalnie zakończył karierę. Adam Małysz w grudniu skończył 33 lata. Z końcem pucharu świata odchodzi na sportową emeryturę. 29-letnia Justyna Kowalczyk, już rok temu zapowiadała, że po igrzyskach w Soczi w 2014 roku, będzie się zastanawiać nad zakończeniem kariery. Choć dla biegaczek 32 lata, to najlepszy sportowo czas, na który zazwyczaj przypada szczyt kariery, mało która pani ściga się na nartach w wieku 40 lat. Justyna też zapowiadała, że nie zamierza uprawiać biegów tak długo. Kłopot w tym, że 30 - 40-latkowie są zbyt młodzi by przejść na emeryturę. Szczególnie sportowcy, którzy całe życie byli tak aktywni.

- Przejście na sportową emeryturę jest trudne. Na szczęście dziś większość z nich myśli o przyszłości jeszcze zanim zakończy starty. Kończą studia, szykują sobie nowe miejsce w życiu zawodowym. Ale nawet jeśli wszystko dokładnie zaplanujemy i uda nam się to zrealizować to trudny czas - mówi Blanik, dziś wykładowca na gdańskim AWF-ie. - Brakuje adrenaliny, zawodów, niezależności, jaką daje uprawiania sportu. Mimo to nie żałuję swojej decyzji. Nadal jestem blisko sportu i chcę żeby tak zostało do końca. Mam nowe pomysły i projekty związane z moim życiem zawodowym. W najbliższym czasie okaże się czy jeden z nich wypali. Oczywiście też jest ściśle związany ze sportem - zapewnia gimnastyk.

dlzi8vz

Od kilku dni nie milkną też spekulacje co dalej będzie robił Małysz. Pojawiają się głosy, że zostanie kierowcą i będzie się ścigał w rajdach terenowych. On sam nie potwierdza tych rewelacji. Zapewnia, że ma kilka propozycji i że wiosną podejmie decyzje. Z pewnością zostanie blisko sportu. W wywiadach sugerował, że chce pozostać przy skokach, jednak nie jako trener, a raczej menadżer. Jak będzie - czas pokaże. Jedno jest pewne - choć nie lubimy, gdy nasi ukochani sportowcy kończą kariery, powinniśmy docenić jak wiele radości dali wszystkim kibicom i pamiętać, jak dużo wysiłku wkładali w swoją pracę. Z pewnością zasłużyli na odpoczynek.

AD/JK

dlzi8vz
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dlzi8vz