Ze 100 zł nie wydają. Internautka opisała swoje zakupy

Jeden, drugi, trzeci lokal - nigdzie nie mają wydać ze 100 zł. "Czy w Polsce pojawił się zakaz płacenia gotówką?" - pyta. Sprawa wcale nie jest prosta.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ze 100 zł nie wydają. Internautka opisała swoje zakupy
(East News, Fot: LUKASZ OSTALSKI/REPORTER)
WP

Swoje zakupowe przeboje kobieta opisała na Facebooku. Nie kryje przy tym irytacji, że wszędzie słyszała te same odpowiedzi: "nie mam wydać".

Postanowiliśmy przyjrzeć się przepisom, które - jak się okazuje - nie są jednoznaczne.

Zgodnie z art. 535 Kodeksu Cywilnego, "Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę".

WP

Teoretycznie więc to klient powinien zadbać o to, żeby wręczyć sprzedawcy odpowiednią kwotę. Nie ma żadnego przepisu, który wprost nakazywałby sprzedawcy wydawanie reszty, jest to tylko jego dobra wola i potrzeba budowanie dobrych relacji z klientem.

Czytaj też: Zbliżeniowo bez PIN-u do 100 zł. NBP podnosi limit

Jednak z drugiej strony, wg. art. 135 Kodeksu Wykroczeń, "kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru,podlega karze grzywny".

Jak odbierać ten przepis? - Generalnie sprzedawca nie ma prawa odmówić sprzedaży - komentuje mec. Jakub Dziekciowski, związany ze Stowarzyszeniem Konsumentów Polskich. - Jednak z orzecznictwa wynika, że jeśli sprzedawca dochowa należytej staranności, ale ze względu na to, że wcześniej wydał resztę kilku innym osobom, nie będzie miał jak wydać z 200 złotych, którymi ktoś płaci za bilet czy batonika, to nie popełnia wykroczenia.

WP

Czytaj też: "Polska jest światowym liderem w zakresie płatności zbliżeniowych". Wyższy limit za pół roku

Podobne wątpliwości i przypadki zirytowania klientów dotyczą też odwiecznego pytania o to, czy sprzedawca "może być winny grosika".

Nie może. A przynajmniej nie powinien. - Tu już dochodzi do renegocjacji umowy - mówi mec. Dziekciowski. - W zasadzie każdy sklep powinien się z tych "grosików" rozliczyć i zapłacić podatek od darowizny. Choć, szczerze mówiąc, chciałbym zobaczyć minę księgowej, która dostałaby takie rozliczenie.

Czytaj też: Karty zbliżeniowe przejęły rynek w dekadę. Czas na płatności smartfonami

WP

Jak podkreśla ekspert, renegocjacja warunków umowy nie dotyczy samej ceny towaru, bo ta się nie zmienia. A sformułowanie "mogę być winna/winny grosika?" można uznać za umowę pożyczki.

- Odgórnie tych spraw właściwie nie da się uregulować - komentuje mec. Dziekciowski. - Pozostaje zdrowy rozsądek - podsumowuje.

Czytaj też: 10 proc. prowizji za wydanie z dużego nominału. Gdy "nie mam jak wydać" nie wystarczy

WP
Polub WP Finanse
WP
WP