Trwa ładowanie...

Aby mandat nie zepsuł miłych chwil na świeżym powietrzu. Grillując w parku, piwa nie wypijesz

Wyczekiwany ciepły weekend może być dla niektórych znakiem, że oto czas zainaugurować sezon grillowy. Warto wiedzieć, że nie w każdym parku czy nad rzeką można to robić legalnie. Zmniejszyła się liczba miejsc, w których można pić alkohol.

Share
Aby mandat nie zepsuł miłych chwil na świeżym powietrzu. Grillując w parku, piwa nie wypijesz
Źródło: Fotolia, fot: Alexander Raths
d1rdtce

Ładna pogoda zachęca do spędzania czasu w plenerze. Aktywności na świeżym powietrzu są polecane ludziom w każdym wieku, ale warto pamiętać o rozsądku, bo świętowanie pierwszych dni prawdziwej wiosny w parku z butelką piwa w ręku lub przy ognisku w niedozwolonym miejscu może zakończyć się mandatem.

Alkohol zabrioniny w miejscach publicznych - chyba że....

Jeszcze do niedawna określenie miejsc, w których picie alkoholu jest zabronione, powodowało problemy. Ustawa wymieniała trzy miejsca, w których jest to nielegalne: place, parki, ulice. Niby proste, ale określenie, co jest ulicą, a co nią nie jest, było źródłem rozbieżności interpretacyjnych.

Jak wiele niejasności powodowało zdefiniowanie ulicy dowodzi wyrok w sprawie Marka Tatały, który za picie na Bulwarach Wiślanych w Warszawie został ukarany mandatem. Nie przyjął go, odwołał się do sądu, który uznał, że Bulwary to faktycznie nie jest ulica, więc alkohol jak najbardziej można spożywać.

d1rdtce

Aby raz na zawsze ukrócić takie spekulacje, wprowadzono przepis, który mówi krótko: picie w miejscach publicznych, a więc takich, do których każdy ma nieograniczony dostęp, jest zabronione.

Mogło się wydawać, że od 9 marca (dzień wejście przepisów w życie) każde otwarcie piwa na Bulwarach czy plażach, będzie wiązało się z ryzykiem wystawienia mandatu, jeśli amatora picia na świeżym powietrzu zaskoczy patrol straży miejskiej. Wcale niekoniecznie, bo samorządy mogą w drodze uchwały ustalić, w których miejscach publicznych mimo wszystko pić bez konsekwencji można.

Zobacz też: Tyszka o głośnej aferze w szeregach Kukiza. Nowe fakty

Jako pierwsza z uprawnienia skorzystała Rada Miasta Warszawy, która zezwoliła na spożywanie napojów procentowych na bulwarach: Flotylli Wiślanej, Grzymały-Siedleckiego, Pattona, Karskiego i Religi.

d1rdtce

Informacja szybko rozniosła się po mediach i ucieszyła warszawiaków. Niektórzy zaczęli jednak świętować możliwość legalnego picia zbyt szybko: przepis jest jeszcze nieprawomocny. Uchwała wejdzie w życie po 14 dniach od opublikowania jej w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego. Skoro publikacja miała miejsce 5 kwietnia, to przepis zacznie obowiązywać 19 kwietnia.

Straż miejska zapowiada "okres ochronny", a więc nie zamierza ścigać tych, którzy przed tą datą spożywać będą piwo czy mocniejsze trunki. Jeśli jednak ktoś zachowuje się w sposób agresywny lub zakłóca porządek, to jak najbardziej podjęcie interwencji wobec niego jest możliwe.

W miejscach nieujętych w uchwale picie jest zabronione, a kto narusza zakaz, musi się liczyć z koniecznością zapłaty mandatu w wysokości 100 zł.

Inne miasta także rozważają przyjęcie uchwały zezwalającej na picie w określonych miejscach.

d1rdtce

Grillowanie nie jest wykroczeniem. Tyle w teorii

Żartem mówi się, że grillowanie to sport narodowy Polaków – ale tak naprawdę nie ma w tym wiele przesady. Tak samo spędzanie czasu przy ognisku. Wraz z nastaniem pierwszych ciepłych wieczorów po osiedlach roznosi się charakterystyczny zapach pieczonego mięsa i kiełbas. Choć rozrywka miła i wzmacniająca relacje międzyludzkie, to jednak nie może być uskuteczniana w dowolnym miejscu.

Nie ma ogólnego przepisu, który zakazuje grillowania w miejscach publicznych, ale każdorazowo przed rozpaleniem go należy mieć na uwadze przepisy przeciwpożarowe, regulaminy wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, różnej maści przepisy porządkowe… Gdy uwzględnimy wszystkie wyłączenia, okazuje się, że jedynym bezpiecznym miejscem jest własny ogród.

Nie wolno także używać ognia w lesie ani w jego najbliższej okolicy. Grillowanie i palenie ognisk w parkach również nie jest dozwolone. Jak widać, sytuacja nie jest łatwa, ale nie jest też beznadziejna. Dobra informacja jest taka, że w każdym mieście wyznaczone są miejsca, w których grillować i rozpalać ogniska można legalnie. Zła – że jest ich niewiele.

W Warszawie jest siedem takich miejsc (mieszkańcy północy najbliżej mają do lasu na Młocinach, południa – do lasu kabackiego). W Krakowie można usiąść przy grillu np. w Miasteczku Studenckim AGH czy przy akademikach Politechniki Krakowskiej, na Skałki Twardowskiego i w okolicach Kopca Kraka. Do tego Zakrzówek, Przylasek Rusiecki, Brzegi, zalew Bagry. We Wrocławiu grillować można na przykład w parku Szczytnickim, Zachodnim, Grabiszyńskim czy Południowym.

d1rdtce

Miejsce do grillowania w publicznym parku czy lesie to jednak nie jest prywatny ogródek i o ile zupełnie legalnie można spotkać się tam nawet dużą grupą i rozpalić ogień, to picie alkoholu jest już zabronione. I jeśli straż miejska złapie uczestników spotkania z otwartymi butelkami (już samo usiłowanie jest karalne), nie będzie miała litości.

Balkon – kość sąsiedzkiej niezgody

W trosce o relacje dobrosąsiedzkie wspólnoty i spółdzielnie coraz częściej regulują w wewnętrznych przepisach, czy mieszkańcom wolno rozpalać grilla na balkonie. Ucina to w zalążku wiele potencjalnych sporów. Gorzej, gdy zagadnienie nie jest uregulowane. Zakaz może dotyczyć grilli węglowych, natomiast elektryczne, kóre nie dymią i nie stwarzają niebezpieczeństwa pożaru, nie budzą oporu.

Mieszkańcy, których drażni grillowanie na sąsiednich balkonach, mogą tylko mieć nadzieję, że siłą argumentów przemówią do rozsądku. Wzywanie straży miejskiej nic nie da – patrol nie wystawi mandatu, bo balkon nie jest przestrzenią publiczną. Straż może przyjechać i poprosić mieszkańców, by liczyli się ze zdaniem innych lokatorów, ale nie zmusi ich do zaprzestania grillowania.

Co innego, jeśli grillujący hałasują i zakłócają innym spokój. W Kodeksie wykroczeń mowa jest o tym, że "kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".

d1rdtce

Jak widać, wykroczeniem jest nie tylko hałasowanie między 22 w nocy a 6 rano, ale o dowolnej porze. Przepisy nie znają pojęcia ciszy nocnej; spotkamy się z nim natomiast w regulaminach wspólnot, spółdzielni czy hoteli i ośrodków wypoczynkowych.

O sporach sąsiedzkich, których zarzewiem jest palenie papierosów na balkonach czy klatkach schodowych już pisaliśmy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1rdtce

Podziel się opinią

Share
d1rdtce
d1rdtce