Trwa ładowanie...

Czego boi się kandydat?

Wysłał CV, odczekał kilka dni, a bywa, że dłużej, i oto – jest odpowiedź! Przychodzi mail z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną… Wydaje się, że sukces jest tuż tuż, dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko dobrze się zaprezentować, trafić w oczekiwania pracodawcy. Ba, łatwo powiedzieć. Rozmowa z rekrutującym potrafi przecież skutecznie sparaliżować niejednego. Czego tak naprawdę obawiają się kandydaci?

Czego boi się kandydat?Źródło: thinkstock
d1wdjrv
d1wdjrv

Lista obaw jest długa. Starsi spodziewają się, że mimo iż spełniają wymagania, zostaną odrzuceni ze względu na wiek. Sen z powiek spędza im też widmo bezrobocia. Wiadomo, że po osiągnięciu pewnego pułapu wiekowego z każdym kolejnym rokiem trudniej o nowy angaż.

Absolwenci uczelni i liceów lękają się z kolei, że przeszkodą w ich zatrudnieniu będzie brak doświadczenia. Bezrobocie nie jest dla nich takim problemem, jak dla starszych. Nie bez racji uważają, że mając dwadzieścia kilka lat, prędzej czy później zdobędą pracę, nawet jeśli nie będzie to od razu dobrze płatna posada w renomowanej firmie. Omija ich też problem z tłumaczeniem, dlaczego stracili pracę, czy też, dlaczego uznali, że powinni ją zmienić.

Nie znaczy to, że młodzi ludzie boją się mniej. Oni również narażeni są na liczne stresy. Choćby te wynikające z przekonania o braku umiejętności praktycznych. Łączy się to z często powtarzaną opinią, że polskie uczelnie nie zawsze potrafią przygotować absolwentów na wymagania pracodawców. Padają nawet zarzuty, że pozostają niedostosowanym do wyzwań współczesności skansenem, że przedkładają naukę teorii nad praktykę.

W takim stanie rzeczy mają tkwić przyczyny, dla których wyróżniający się studenci z wysoką średnią ocen na rozmowach kwalifikacyjnych często wypadają słabo. A rekruterzy są coraz dokładniejsi. Potrafią coraz częściej przetestować kandydata pod każdym kątem, nie tylko teoretycznym.

d1wdjrv

Widać tu pewien paradoks. Z jednej strony młode osoby dobrze zdają sobie sprawę z ogromnej konkurencji, która powoduje, że samo wykształcenie nie zapewnia już ciekawego i atrakcyjnego finansowo zajęcia. Natomiast z drugiej łatwo się zniechęcają, tak jakby mimo wszystko liczba rywali była dla nich zaskoczeniem. Niewiele potrzeba, aby podczas „polowania na pracę” dopadło ich rozczarowanie. Kilka CV bez odpowiedzi, brak zainteresowania ze strony pracodawcy – to czasami wystarczy, by student złapał niezłego „doła”.

Według psychologów zajmujących się tą tematyką, dzieje się tak dlatego, że wielu absolwentów ma o sobie bardzo dobre mniemanie. W takiej sytuacji stres związany z brakiem odpowiedzi od pracodawcy atakuje ze zwiększoną siłą. Młodzi ludzie uważają, że stanowisko, które sobie upatrzyli, należy się właśnie im. Jeśli pracodawca odrzuci ich kandydaturę, szukają przyczyn w błędach taktycznych. Choćby w zbyt wysokiej lub zbyt niskiej wycenie własnych usług. Tu pojawia się kolejny problem.

Otwarte mówienie o swoich walorach i wynikających z nich oczekiwaniach finansowych to od dawna bolączka polskich kandydatów do pracy. Jesteśmy z tego znani również poza granicami kraju. U Polaków ciągle pokutuje przekonanie, że ubiegając się o pracę, należy robić wrażenie osoby skromnej. Dochodzi zatem do swoistego rozdwojenia. Kandydat myśli o sobie bardzo dobrze, ale zapytany o własne zalety, często ma kłopoty z ich wymienieniem. Spytany o spodziewane zarobki, woli uniknąć posądzenia o zadufanie i podaje sumę, która tak naprawdę go nie satysfakcjonuje. Chociaż z kolei podanie zbyt niskiej kwoty niesie ze sobą innego rodzaju niebezpieczeństwo. Pracodawca może pomyśleć, że niewiele się umie. I tak źle, i tak niedobrze. Wobec tych wszystkich problemów nic dziwnego, że rozmowa kwalifikacyjna wywołuje strach.

Jarosław Kurek/JK

d1wdjrv
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1wdjrv