Trwa ładowanie...

Dlaczego Szyszko może rżnąć puszczę? Kara z UE niższa niż wartość drewna

Minister Jan Szyszko i podlegli mu leśnicy już to sobie skalkulowali. Potencjalna kara ze strony unijnych instytucji za trwającą wycinkę nie będzie dla nich groźna. Wielokrotnie więcej niż grożące Polsce 4 mln euro "mandatu" warte jest drewno, które można jeszcze wydobyć z puszczy.

Share
Dlaczego Szyszko może rżnąć puszczę? Kara z UE niższa niż wartość drewna
Źródło: PAP
d4b6o4d

Typowa scenka z Puszczy Białowieskiej:
- Dlaczego trwa wycinka i nie realizujecie postanowienia Trybunału UE o zakazie - pyta ekolog leśnika.
- Bo mój szef mnie o tym nie powiadomił - odpowiada wzruszając ramionami leśnik. Za jego plecami widać, jak Straż Leśna odczepia od maszyn ekologów. Cięcia trwają.

Tydzień temu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał tzw. postanowienie zabezpieczające w sprawie puszczy domagając się zakazu wyrębu. Ekolodzy krzyknęli "hurra". Media już zdążyły napisać, że za dalszą wycinkę Polsce grożą kary finansowe ze strony unijnych instytucji. Ktoś więc powstrzyma znanego już na całym świecie "ministra-rębacza". Za funkcjonowanie przepisów łamiących unijne prawo Polsce grozi nawet 4,25 miliona euro kary. Każdy kolejny dzień wycinki w Puszczy Białowieskiej mógłby kosztować nasz kraj kolejne 300 tys. euro. To standardowy ryczałt Trybunału.

Niby bolesne, bo przecież nic tak nie zgina kręgosłupa jak pieniądze. Tymczasem Jan Szyszko, minister środowiska, i dyrektor Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski wcale się nie łamią. - Unijne prawo przewiduje karę za niewykonanie wyroku sądu w Luksemburgu. Wyrok przecież nie zapadł, a droga do niego daleka - mówi przedstawiciel Lasów Państwowych. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że Trybunał UE zajmie się sprawą puszczy najwcześniej we wrześniu. Dlatego na groźby Brukseli Jan Szyszko i Konrad Tomaszewski machnęli ręką. - Wstrzymanie wycinki spowoduje straty 3,2 mld złotych. Wszystko robimy zgodnie z prawem - brzmiała krótka odpowiedź ministra Jana Szyszki do Komisji Europejskiej.

d4b6o4d

4 mln euro? Zapłacimy

Potencjalne 4 mln euro kary to pikuś wobec wartości drewna, jakie można oficjalnie wyciągnąć jeszcze z Puszczy Białowiskiej. Dotarliśmy do najnowszych wyliczeń leśników.

"Można oszacować, że nadleśnictwa mogłyby w swojej części „gospodarczej” (bez rezerwatów, oczywiście poza parkiem narodowym) pozyskać, bez szkody przyrodniczej dla ekosystemu, ok. 1,1 mln m3 drewna o wartości ok. 246 mln zł" - czytamy w dokumencie.

Dodajmy, że leśnicy nie kalkulują tak z chciwości. Uważają, że skoro kornik i tak uśmierca drzewa, to żal zostawiać surowiec na zmarnowanie. Fragment "bez szkody przyrodniczej" oznacza, że część powalonych piłą drzew pozostanie w lesie. Staną się siedliskiem owadów, a kiedy zgniją, wzbogacą glebę.

Na teren Puszczy Białowieskiej składają się rezerwaty, Park Narodowy oraz tereny trzech nadleśnictw, gdzie bez wielkich ograniczeń prowadzi się gospodarkę leśną. Roczne przychody ze sprzedaży drewna nadleśnictw w Białowieży, Browsku Hajnówce (to właśnie ta część gospodarcza) wynoszą około 13 mln złotych.

d4b6o4d

Metr sześcienny świerka, nawet najtańszego, klasyfikowanego jako drewno opałowe, lasy sprzedają na rynku za 95 złotych. Dorodne drzewa, nadajace się na deski, idą do tartaków za kilkakrotnie wyższą stawkę. Dlatego potencjalna kara nie robi na nikim wrażenia. Jedynym zmartwieniem leśników jest to, że protesty ekologów podnoszą koszty wycinki. Maszyny nie mogą szybko hurtowo ciąć, trzeba zatrudnić ochronę. Wtedy biznes staje się nieopłacalny. Jednak i na to jest rozwiązanie. W takim przypadku straty wyrówna nadleśnictwom puszczańskim tzw. fundusz leśny Lasów Państwowych.

Szyszko może dokazywać

Ze statystyk Ministerstwa Spraw Zagranicznych wynika, że pomimo 32 niekorzystnych wyroków unijnego trybunału, zapowiadanych kar itd., Polska ani razu nie poniosła dotkliwych konsekwencji finansowych.

- Wszystkie skargi Komisji Europejskiej wniesione w trybie art. 260 ust. 3 Traktatu (w związku z brakiem wdrożenia dyrektywy w terminie) zostały przez Komisję wycofane na etapie postępowania przez Trybunałem Sprawiedliwości. Obecnie nie toczy się wobec Polski żadne postępowanie w trybie art. 260 ust. 3 Traktatu, skutkujące możliwością nałożenia na Polskę kary w pierwszym wyroku Trybunału - odpowiada MSZ na pytania WP.

W jednym przypadku Komisja Europejska zarzuciła Polsce nieprawidłowości przy wspieraniu dotacjami grup producentów owoców. Jednak kary nie zapłaciliśmy z własnych pieniędzy. Jedynie o 20 procent ograniczono dalsze dotacje na ten cel.

d4b6o4d

Podziel się opinią

Share
d4b6o4d
d4b6o4d