W ten sposób będzie miał czas na pozyskanie kolejnych użytkowników i zwiększenie przychodów bez presji, jakiej poddawane są spółki o statusie publicznym.
- Obciążenia wiążące się z publicznym statusem nigdy nie były większe niż obecnie - zauważa Kevin Landis, zarządzający Firsthand Funds, inwestującego w spółki technologiczne od kilkunastu lat. Jego zdaniem Zuckerberg nie musi jeszcze składać podpisu pod raportami finansowymi i potwierdzać ich prawdziwości.
Wyzwaniem dla szefa Facebooka jest umiejętne zarządzanie szybko rosnącą liczbą pracowników (ok. 1400), a także nasilająca się konkurencja, zwłaszcza ze strony Twittera, z którego korzysta już ponad 190 milionów użytkowników miesięcznie. Wartość rynkową Facebooka szacuje się obecnie na 24,9 miliarda dolarów. Portal ma ponad pół miliarda użytkowników. W ubiegłym roku przychody firmy wyniosły 700–800 milionów dolarów, a w tym powinny wzrosnąć do 1,4 miliarda USD.
Spekulacje o planowanej na przyszły rok ofercie publicznej pojawiły się po styczniowej wypowiedzi Jima Breyera, członka rady Facebooka. Oświadczył wówczas, że IPO nie jest przewidziane w 2010 r., gdyż kierownictwo firmy jest skoncentrowane na pozyskaniu nowych użytkowników i twórców aplikacji. To automatycznie przeniosło oczekiwania na rok następny.
Młode firmy (startupy) często znajdują się pod presją pracowników i inwestorów zainteresowanych zarobkiem na ich papierach. W wypadku Facebook Inc. udało się ją nieco złagodzić, gdyż dzięki takim giełdom jak SecondMarket Inc. i Sharepost Inc. zainteresowani sprzedażą akcji Facebooka znaleźli kupców. Przesunięcie oferty Facebooka, która mogłaby zachęcić też inne startupy, może rozczarować inwestorów interesujących się akcjami spółek technologicznych.
- Rynek ma duży apetyt na bardzo udane IPO - jest przekonany Ted Hollifield z kancelarii Dorsey&Whitney.
Wojciech Zieliński, Bloomberg