Trwa ładowanie...

Jak kupić sobie działkę? Najtańszy sposób na cieszenie się wolnością bez konieczności spowiadania się policjantom

Polacy w dobie koronawirusa zapragnęli mieć kawałek własnej ziemi, z którego można wesoło pomachać do policjanta patrolującego ulice w poszukiwaniu łamaczy kwarantanny. Ale jak go zdobyć? To albo drogie, albo skomplikowane. Wyjaśniamy, jak stać się mikroobszarnikiem i nie przejmować krążącymi po okolicy funkcjonariuszami.

Share
Jak kupić sobie działkę? Najtańszy sposób na cieszenie się wolnością bez konieczności spowiadania się policjantom
Źródło: PAP, Fot: PAP/Darek Delmanowicz
d2wo7nw

Gdyby działkowcy założyli w Polsce partię, staliby się najpotężniejszym (poza "Solidarnością") ruchem w dziejach II i III RP. Nie mogłaby dorównać im nawet policja - funkcjonariuszy jest w Polsce ok. 100 tysięcy, działkowców – milion. Oczywiście część policjantów z pewnością jest również działkowcami. A może odwrotnie – część działkowców to policjanci.

Wiele osób traktuje działkowców jak nieszkodliwych maniaków, pieczołowicie pielęgnujących rzodkiewki i szczypiorek na swoich grządkach. Ale są i tacy, którzy po prostu strzygą trawę i rozkładają leżaki obok grilla. Ostatnie tygodnie zaś pokazały, że posiadanie własnej działki to niesamowity luksus. Bo na swojej działce można wszystko. Można się opalać, robić grilla, wygrzewać się na słońcu. A policjanci wlepiający mandaty osobom wychodzącym z domu mogą się temu co najwyżej łapczywie przypatrywać.

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

- Niekwestionowanym beneficjentem ostatnich ograniczeń zostały za to działki rekreacyjne, na których Polacy chcieliby się skryć przed rządowymi zakazami – twierdzi Bartosz Turek z HRI Investments.

d2wo7nw

Działki rekreacyjne mają dwa oblicza. Jedno to po prostu kupno własnej ziemi pod lasem, nad jeziorem, postawienie tam domku i cieszenie się ciszą i spokojem. Można też oczywiście kupić dom na wsi i wykorzystywać go zarówno w celach wyciszenia się czy naładowania baterii przez weekend, jak i miejsce do życia. To rozwiązanie, na które mogą sobie pozwolić raczej zamożne osoby, bo bez kilkudziesięciu tysięcy złotych nie ma co marzyć nawet o gruncie. Domy kosztują tyle, co kawalerka w mieście i na ogół wymagają solidnego remontu.

O wiele taniej można stać się właścicielem działki, zwanej przez wielu Polaków Rodos. To żartobliwy skrót od wymyślonej nazwy – Rodzinne Ogródki Działkowe Otoczone Siatką. Ale tu czeka nas sporo formalności i procedur, które wielu osobom mogą się wydać dziwne.

Wolność na (prawie) własnym

Ogródka działkowego nie da się bowiem po prostu kupić. Rodzinne Ogrody Działkowe (ROD) należą do Polskiego Związku Działkowców (PZD). W Polsce ich obecnie ok. 5000, zajmują łączną powierzchnię ok. 44 tysięcy hektarów. Działalność tego sektora porządkuje odrębna ustawa. Zgodnie z nią prawo do działki (nie mylić z własnością) można uzyskać jedynie na cztery sposoby.

d2wo7nw

Można je przejąć po zmarłym małżonku, podpisać umowę z prezydium okręgowego zarządu ROD (dotyczy to nowych ogródków), wydzierżawić bezpośrednio od zarządu już istniejącego ROD lub uzyskać w drodze przeniesienia. Drugi sposób jest dość trudny, bo w Polsce powstaje mało nowych ogródków. Trzeci nie jest łatwy, bo wolnych działek jest jak na lekarstwo.

Najczęściej działkę można uzyskać od kogoś, kto przeniesie na nas prawa do niej. A to wiąże się z określoną opłatą – zarząd nie wnika w to, za ile ktoś zdecydował się przenieść na kogoś innego prawa do działki.

Trzeba po prostu zostać działkowcem, czyli wstąpić w szeregi Polskiego Związku Działkowców. PZD składa się z ROD-ów, czyli Rodzinnych Ogródków Działkowych. Każdy taki zespół działek w Polsce ma własny zarząd, komisje, pobiera od członków opłaty. I rządzi niepodzielnie na swoim terenie.

d2wo7nw

Ceny są przeróżne. Są bowiem takie ogródki działkowe, które zlokalizowane są obecnie w centrach miast. Na przykład na warszawskim Mokotowie. Taka działka to skarb, prawo do niej warte jest tyle, co kawalerka w mieście. Ale nawet jeśli mamy wolne 200-300 tysięcy złotych, to nie ma wielu osób, które pozbyłyby się takiego luksusu, jak własny ogródek na Mokotowie.

Z reguły działki na obrzeżach miast warte są od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. I w zasadzie jest to najtańsza i najbezpieczniejsza metoda na posiadanie własnego kawałka ziemi, na którym możemy przebywać podczas kwarantanny. I wcale nie trzeba siać rzodkiewki, można po prostu cieszyć się słońcem, świeżym powietrzem i wolnością.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

d2wo7nw

Podziel się opinią

Share
d2wo7nw
d2wo7nw