Trwa ładowanie...

Playboy i mały Hitlerek, czyli jak poskromić szefa

Jeden jest wredny, inny – próżny i głupi, jeszcze inny – śmierdzący leń. Szefów się nie wybiera. Ale możesz podstępnie nimi kierować.

Share
Playboy i mały Hitlerek, czyli jak poskromić szefa
d1tdmf9

Panna Krysia seksualnie molestuje cnotliwego Jasia. Przemek jest psychopatą bez klasy, zasad i wstydu. Darek uprawia osobisty PR, zamiast wziąć się za porządną robotę. No a Mariusz to typowy korpolud z przerostem ambicji – poza firmą świata nie widzi, nawet żona narzeka, że zaniedbuje ją od bardzo dawna. Co łączy tych ludzi? Wszyscy zajmują eksponowane stanowiska. Wszyscy dysponują władzą niewspółmiernie dużą do posiadanych kwalifikacji – moralnych, zawodowych, intelektualnych. Wreszcie, wszyscy uważani są za szefów toksycznych, z którymi nikt normalny długo nie wytrzyma.

Kierownicy, dyrektorzy, prezesi korporacji. Mogą uprzykrzyć nam życie na wiele różnych sposobów. W zależności od rodzaju irytującej cechy, dziwactwa czy patologii, jaką w sobie pielęgnują. Ale nawet gdybyś trafił na bossa z piekła rodem, nie jesteś na przegranej pozycji. Na każdego jest jakiś sposób. Najpierw określ typ szefa, z którym przyszło ci się męczyć. A potem potraktuj go jak kogoś, kogo trzeba wyszkolić.

Generał

Zawrotną karierę zrobiłby w wojsku. Ostry, zawsze ma rację, polecenia wydaje tonem nie znoszącym sprzeciwu. O wszystkim decyduje sam, nie uznaje demokracji, kolegialności, dyskusji. Bierze pełną odpowiedzialność za swoje czyny, nie rozczula się nad sobą. Dużo wymaga od innych, ale jeszcze więcej od siebie. Sprawiedliwy, nikogo nie wyróżnia.

d1tdmf9

Rada: Gdy masz autokratę za szefa, koncentruj się na zadaniu, nie na relacji (żadnych prób spoufalania się!). On lubi mieć nad wszystkim kontrolę. Jeśli więc chcesz przeforsować swój pomysł, pokaż mu dwa rozwiązania i poproś go o ostateczną decyzję. Sprawy przedstawiaj po żołniersku: szybko, zwięźle, w punktach. Udowodnij, że ty też masz jaja (przepraszam: charakter).

Mały Hitlerek

Gnida, kanalia i świnia. W przeciwieństwie do autokraty, jednych faworyzuje, innych – poniża i gnębi. Najgorzej ma z nim pan Zdzisio, bo delikatny, spokojny i cichy. Jeździ po nim nasz Hitlerek jak po łysej kobyle. Znajduje przyjemność w udowadnianiu mu, że jest do niczego. Potrafi urządzać publiczne „seanse nienawiści” – ośmiesza ofiarę w obecności swych przydupasów.

Rada: Więcej asertywności, bracie! Wyraźnie zaznacz granicę, której mobberowi przekraczać nie wolno. Nie próbuj zmiękczyć jego serca łzami czy opowieścią o umierającej matce. Okazując uległość i słabość, pogrążysz się jeszcze bardziej. Sadysta zacznie cię szanować dopiero wtedy, gdy powiesz mu: takiego wała!

Gwiazdor

Łatwiej zobaczyć go na gali ludzi biznesu lub na okładce „Forbes’a” niż we własnym biurze. W PR jest lepszy nawet od rządów Tuska. Znak rozpoznawczy – przypisywanie sobie cudzych zasług. Jeśli niechcący pochwalisz mu się swoim pomysłem racjonalizatorskim, on przedstawi go jako swój na najbliższym posiedzeniu zarządu.

d1tdmf9

Rada: Publicznie okazuj mu uznanie, jest to dla niego bardzo ważne. Powiedz, że z uwagą przeczytałeś artykuł, w którym tak trafnie skomentował raport o branży podczas kryzysu. Pochwal za interesujący referat na międzynarodowej konferencji. Zapytaj, dlaczego jeszcze nie napisał książki o swej drodze do sukcesu (byłby to z pewnością bestseller!).

Pan towarzyski

Ma pretensje, że za wcześnie wychodzisz z pracy. Jednak wcale nie oczekuje harówy od świtu do nocy. Nawet przymyka plotki przy automacie do kawy. Bylebyś tylko, tak jak wszyscy inni, przesiadywał w biurze po godzinach. Dotrzymywał mu towarzystwa. Prawdopodobnie facet ma deficyt życia rodzinnego i towarzyskiego, ale to już przecież nie twój problem.

Rada: Jeśli dla twojego bossa najważniejsze są dupogodziny, ustal z nim dokładnie, co jest do zrobienia. Kiedy zrobisz swoje, a on i tak zechce zatrzymać cię w biurze, zapytaj wprost: szefie, co jest dla pana ważniejsze: należyte wywiązanie się z obowiązków czy przesiadywanie w firmie do późna?

Playboy

Ceni luz, naturalność, spontan, z każdym jest na ty. Dopiero co zaliczył nową stażystkę z marketingu. Za kołnierz nie wylewa. Dużo mógłby osiągnąć, ale mu się nie chce. Czy jesteś obibok, czy cwaniak, czy narażasz firmę na straty – nic go to nie obchodzi. Chyba że puszczą mu nerwy – wtedy daje popalić, oj, daje. Tak jest zawsze po publikacji wyników kwartalnych (dziwnym trafem jego dział znowu jest na minusie!).

d1tdmf9

Rada: Aby dobrze żyć z takim luzakiem, bądź zupełnie samodzielny. Nie zawracaj mu głowy takimi duperelami jak przestoje produkcji (koleś jest do wyższych rzeczy stworzony). Przejmij jego zadań, wyręcz we wszystkim. Rób to jednak dyskretnie, żeby nie pomyślał, że chcesz zająć jego miejsce.

Prymusik

W szkole miał same szóstki i tak mu zostało. Nigdy nie jest zadowolony z twojej pracy. Ciągle każe ci coś poprawiać, ulepszać, a końca roboty nie widać. Tak bardzo wątpi w twe umiejętności, że strategiczne zadania pozostawia sobie. Jego piętą achillesową jest delegowanie zadań, przez co realizacja najprostszego projektu ciągnie się w nieskończoność.

Rada: Dowiedz się, jakie zarząd ma wymagania w zakresie jakości, ilości i czasu potrzebnego na wykonanie zadania. Wskaż panu doskonałemu nieprzekraczalne terminy. No i konsekwencje, jakie go spotkają w przypadku niedotrzymania deadline’ów. Zobaczysz, strach go obleci. Z miejsca zrezygnuje z dalszych przeróbek, udoskonaleń. I przestanie cholera się czepiać.

Dyzio marzyciel

Lubi powtarzać, że chcieć, to móc. Jakby się naczytał głupawych amerykańskich poradników („Obudź w sobie olbrzyma” i innych bzdur dla ćwierćinteligentów). Chyba jeszcze nie zauważył, że od wielu miesięcy mamy w Polsce kryzys. Świetny w kreowania pomysłów, kiepski w realizacji. Gdy coś mu nie wychodzi, natychmiast przerzuca się na nowy projekt. Efektywny tylko wtedy, gdy obok siebie ma doradców, którzy twardo stąpają po ziemi.

d1tdmf9

Rada: Nigdy go nie krytykuj, zwłaszcza publicznie. Za to chwal – że motywuje, inspiruje, wyznacza nowe trendy. Jeśli pomysł tego fantasty z bożej łaski jest do bani, skieruj jego myśli na inne tory. A jak jest dobre, sam zacznij wcielać go w życie. Bo gdy on się czegoś dotknie, wstyd na całą korporację pewny jak w banku.

Uwierz w siebie

Wszystkie powyższe wskazówki można sprowadzić do jednej rady: zostań szefem swojego szefa. To nie znaczy, że masz go wykopać ze stanowiska (choć pewnie na to zasłużył). Wystarczy, że dyskretnie przejmiesz nad nim kontrolę. Że go wychowasz, wyszkolisz, ustawisz. Utwierdzając jednocześnie go w przekonaniu, że to on gra pierwsze skrzypce.

Wśród menedżerów pełno dziwaków, frustratów, karierowiczów, a nawet prawdziwych bydlaków. A jednak nie ma takiej wady, której ty nie umiałbyś zneutralizować. Swoją inteligencją, sprytem, odrobiną manipulacji. Uwierz w siebie i… do roboty!

d1tdmf9
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1tdmf9
d1tdmf9