Przedsiębiorcy rezygnują z prawa do sądu

Firmy godzą się ze stratą pieniędzy i nie pozywają urzędów nawet, gdy mają rację. Boją się, że trafią na czarną listę i nie będą mogły startować w przetargach.

Obraz
Źródło zdjęć: © Jupiterimages

Przepisy nakazują wykluczać z przetargów firmy, które wyrządziły szkodę, nienależycie wykonując zamówienie. Intencje ich wprowadzenia były jak najbardziej słuszne. Chodziło o to, aby publiczne zlecenia nie trafiały w ręce partaczy. Tyle że prawo w żaden sposób nie odróżnia opóźnienia o jeden dzień w trwającej latami budowie od tego, że szosa po miesiącu użytkowania wymaga generalnego remontu.

Tymczasem małych niedociągnięć jest dużo. Wystarczy niesprzyjająca aura, by termin oddania budowy nieznacznie się przesunął. Jeśli w umowie został sztywno określony, to zazwyczaj można mówić o szkodzie wynikającej z nienależytego wykonania zamówienia.

Strach przed eliminacją

Nierzetelne firmy trafiają na czarną listę. To wykaz publikowany na stronie internetowej Urzędu Zamówień Publicznych. Zanim przedsiębiorca zostanie na nią wpisany, musi zapaść prawomocny wyrok potwierdzający szkodę wyrządzoną poprzez nienależyte wykonanie zamówienia.

W praktyce zamawiający rzadko kiedy decydują się na oddanie sprawy do sądu. Dużo częściej poprzestają na naliczeniu kar umownych. Jeśli firma się na nie godzi, sprawa nie trafia na wokandę, a wykonawca na czarną listę.

Problem polega na tym, że urzędnikom zdarza się zawyżać kary. Przedsiębiorca staje wówczas przed dylematem. Jeśli zdecyduje się na dochodzenie sprawiedliwości, to nie będzie już mógł startować w przetargach.

_ Nawet jeśli sąd przyzna mu w pełni rację i uzna, że zamawiający wielokrotnie zawyżył karę, to jednocześnie z tego samego wyroku będzie wynikało, iż jakaś szkoda wystąpiła. A w tej sytuacji wykonawca musi się liczyć z tym, że przez trzy lata nie będzie mógł się ubiegać o zamówienia _- mówi Teresa Sczaniecka, radca prawny z kancelarii Sczaniecka Bieleninnik.

_ Spotkało to jedną z firm, której doradzam. Ponieważ działa na rynku zamówień publicznych, uznała, że woli ponieść stratę, niż ryzykować wyeliminowanie z tego rynku _- dodaje.

Można sobie nawet wyobrazić sytuację, że z powodu niewielkiego opóźnienia zamawiający odmawia firmie jakiejkolwiek zapłaty. Jeśli ta złoży pozew, to może jej grozić utrata prawa startu w przetargach.

_ Dlatego uważam tę regulację za niekonstytucyjną. Przedsiębiorca tak naprawdę jest bowiem pozbawiony prawa do sądu _- tłumaczy Sczaniecka.

Rząd nie chce zmian

Zdaniem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan przepis ten jest także niezgodny z prawem wspólnotowym. Dyrektywa 2004/18/WE mówi bowiem o wykluczaniu firm, które są winne "poważnego wykroczenia zawodowego". Trudno za nie uznać drobne niedociągnięcia.

_ Zgłosiliśmy te uwagi Ministerstwu Gospodarki - mówi Katarzyna Urbańska, dyrektor Departamentu Prawnego Lewiatana. "Szkoda w wysokości 1 tys. zł jest, zgodnie z przepisem ustawy, podstawą do wykluczenia podmiotu zdolnego realizować zamówienie o wartości np. 1 mld zł" _ - napisała w swej opinii. Nie została ona jednak uwzględniona podczas prac rządu. Skierowana do Sejmu nowelizacja prawa zamówień publicznych nie zakłada zmian w omawianym przepisie.

Jego brzmienie budziło zastrzeżenia już przed rokiem, gdy parlament pracował nad zmianą prawa. Senat nawet wprowadził poprawkę do nowelizacji przepisów. Została ona jednak odrzucona przez większość posłów. ∑

opinia
Jacek Sadowy, prezes Urzędu Zamówień Publicznych

Na tzw. czarną listę są wpisywane firmy, które wyrządziły realną szkodę potwierdzoną prawomocnym wyrokiem sądu. Każda sprawa jest oceniana indywidualnie, dlatego trudno mi cokolwiek przesądzać. Mam jednak spore wątpliwości, czy wyrok, w którym sąd przyznaje rację przedsiębiorcy, że wymierzona przez zamawiającego kara umowna jest zbyt wysoka, stanowi podstawę do wpisania na tę listę. Nawet jeśli stwierdzono w nim zaistnienie jakiejś szkody. Intencja ustawodawcy była taka, by wykluczyć z rynku zamówień publicznych nierzetelnych wykonawców, a nie tych, którzy walczą o swoje prawa w sądzie. Ze swej strony mogę zapewnić, że każdy wniosek o wpis na listę skrupulatnie badamy. Są i takie, których nie uwzględniamy.

Sławomir Wikariak
Rzeczpospolita

Źródło artykułu: Rzeczpospolita
Wybrane dla Ciebie
Sklepy zmieniają godziny otwarcia. Tak będzie działał Lidl
Sklepy zmieniają godziny otwarcia. Tak będzie działał Lidl
800 zł dopłaty do wakacji w Albanii. Polski region rusza z programem
800 zł dopłaty do wakacji w Albanii. Polski region rusza z programem
Wysłali marchew do Polski. Zarobili ponad 8 mln zł. Oto skąd pochodzi
Wysłali marchew do Polski. Zarobili ponad 8 mln zł. Oto skąd pochodzi
8 tys. zł dla właścicieli domów. Wiceministra o programie "Mirek"
8 tys. zł dla właścicieli domów. Wiceministra o programie "Mirek"
Tego miodu już nie kupimy. Nowy zakaz od 14 czerwca
Tego miodu już nie kupimy. Nowy zakaz od 14 czerwca
Kraj w Europie wprowadza przełomowy zakaz tytoniu. Oto szczegóły
Kraj w Europie wprowadza przełomowy zakaz tytoniu. Oto szczegóły
Nie każdy senior o tym wie. To daje legitymacja emeryta
Nie każdy senior o tym wie. To daje legitymacja emeryta
Koniec francuskiej sieci z odzieżą w Polsce. Zwrotów już nie przyjmują
Koniec francuskiej sieci z odzieżą w Polsce. Zwrotów już nie przyjmują
Biedronka liczy na tłumy klientów. Zmienia godziny otwarcia
Biedronka liczy na tłumy klientów. Zmienia godziny otwarcia
Wydatki przygniatają gości. 40 proc. chce zrezygnować z wesela
Wydatki przygniatają gości. 40 proc. chce zrezygnować z wesela
Poszedł do warzywniaka w Warszawie. Pomidory za 140 zł za kilogram
Poszedł do warzywniaka w Warszawie. Pomidory za 140 zł za kilogram
Polacy zwlekają z ważnym obowiązkiem. Zostały tylko dwa dni
Polacy zwlekają z ważnym obowiązkiem. Zostały tylko dwa dni
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY