Rolnicy drżą

Rolnicy drżą, bo szykują się zapowiadane od dawna zmiany w ubezpieczeniach. Ministerstwo chce też, by rolnicy szczegółowo wyliczali dochody

Obraz

Rolnicy drżą, nie wiedzą dokładnie jakie zmiany przeniesie reforma w ubezpieczeniach. Ministerstwo chce też, by rolnicy szczegółowo wyliczali dochody.

Projekt przygotowany przez zespół ekspertów z resortu rolnictwa, Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Kasy Społecznego Ubezpieczenia Rolników nie oznacza co prawda rewolucji dla budżetu, ale z pewnością wywoła na wsi niepokój. Dla zdecydowanej większości rolników mało się zmieni, nadal będą niewiele płacili na swoje emerytury, a potem też niewielkie świadczenia otrzymywali. Być może też dlatego projekt nie przedstawia wyliczeń, czy na reformie budżet zyska, czy straci.

Co się zmieni? Po pierwsze, z rolniczego systemu emerytalno-rentowego będą mogły korzystać wyłącznie osoby, które faktycznie prowadzą działalność rolniczą, a nie są tylko łaścicielami ziemi. Dlatego ma zostać utworzony Krajowy Rejestr Prowadzących Działalność Rolniczą - na wzór istniejącego rejestru dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Tylko osoby, które się w nim zarejestrują, będą miały prawo do korzystania z rolniczych emerytur. Teraz wystarczy mieć gospodarstwo i opłacać składki do KRUS, aby korzystać z systemu.

Po drugie, wysokość płaconych składek zostanie powiązana z dochodami, jakie rolnicy osiągają z gospodarstwa. Docelowo będą musieli prowadzić rachunkowość i płacić podatki dochodowe, które będą podstawą wyliczania wysokości składek.

Ma w tym pomóc wyliczony przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa wskaźnik. Pokaże on rolnikowi, że jeśli ma 10 ha dobrej ziemi na Lubelszczyźnie i uprawia buraki, to jego dochody prawdopodobnie są znacznie większe niż sąsiada, który na lichych 10 ha ma tylko kartofle.

Rolnicy, korzystając z tego wskaźnika, sami musieliby szacunek swoich dochodów przedstawiać co roku w KRUS. Informowaliby też o rodzaju i rozmiarach swojej produkcji. Kasa zaś będzie co roku kontrolowała np. 2 procent gospodarstw, czy informacje rolników pokrywają się z rzeczywistością - pisze "Gazeta Wyborcza".

Według wyliczeń autorów projektu, aż 78 procent polskich gospodarstw nadal będzie płaciło tę najniższą składkę, bo ich dochody nie przekroczą 60 procent przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce (teraz to ok. 1800 złotych).

- System rolniczego ubezpieczenia emerytalno-rentowego ma być tylko dla osób, które faktycznie prowadzą działalność rolniczą - zapowiedział minister rolnictwa Marek Sawicki. Sawicki zaznaczył, że system ubezpieczeń rolnych jako taki nie jest zagrożony, ale wymaga zmian. Chodzi przede wszystkim o jego uszczelnienie. Wyłączeni z ubezpieczenia w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego mają być np. właściciele ziemi, którzy jednak jej nie uprawiają.

Minister rolnictwa wyjaśnił, że ministerstwo chce włączyć do systemu ubezpieczenia w KRUS tzw. rolników - dwuzawodowców. Osoby te będą mogły płacić wyższą składkę, jeżeli dorabiają poza rolnictwem. Ale jak dodał, będą oni wtedy mogli w przyszłości uzyskiwać wyższe emerytury.

Założenia resortu przewidują też możliwość ubezpieczenia w KRUS robotników rolnych. Obecnie nie mają oni takiego prawa. Ich składka będzie dwukrotnie wyższa niż najniższa składka w KRUS. W drugim kwartale br. składka na KRUS wynosiła 191 zł (kwartalnie), zaś emerytura podstawowa - niecałe 640 zł miesięcznie.

- Chcemy wprowadzić możliwość płacenia przez rolników wyższej składki, z gwarancją wyższego ubezpieczenia. Różnicowanie składki będzie mogło odbywać się na podstawie rzeczywiście liczonego dochodu w gospodarstwie lub też wartości ekonomicznej liczonej według standardowej nadwyżki - powiedział minister.

Dodał też, że wysokość składek KRUS powinna być powiązana z faktyczną dochodowością gospodarstw. Jednak jako rozwiązanie przejściowe zaproponował aby rolnicy, którzy nie prowadzą ksiąg rachunkowych, a takich jest większość, wyliczała swoje dochody w oparciu o wskaźnik. Według niego, rolnik sam powinien zdecydować, czy chce płacić wyższą składkę, czy też opłacać ją na dotychczasowym poziomie.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rywal KFC zadebiutuje w kolejnym regionie. Ma już ponad 30 lokali
Rywal KFC zadebiutuje w kolejnym regionie. Ma już ponad 30 lokali
Wysłali ziemniaki do Polski. Zarobili 288 mln zł. Oto skąd je ściągamy
Wysłali ziemniaki do Polski. Zarobili 288 mln zł. Oto skąd je ściągamy
Wysokie rachunki za pompy ciepła. Ministerstwo wyjaśnia
Wysokie rachunki za pompy ciepła. Ministerstwo wyjaśnia
Od dziś 15 tys. zł na wymianę pieca. Rusza program w kolejnym mieście
Od dziś 15 tys. zł na wymianę pieca. Rusza program w kolejnym mieście
Ile będą kosztowały pierwsze warzywa? "Koniec nowalijek, jakie znamy"
Ile będą kosztowały pierwsze warzywa? "Koniec nowalijek, jakie znamy"
Już nie tylko Hiszpania. W tym kraju Polacy kupują nieruchomości
Już nie tylko Hiszpania. W tym kraju Polacy kupują nieruchomości
Handlowy kolos się kurczy. Zamknął kilkadziesiąt sklepów
Handlowy kolos się kurczy. Zamknął kilkadziesiąt sklepów
Kupiłeś nowy telewizor? Musisz go zgłosić. Po tym czasie 819 zł kary
Kupiłeś nowy telewizor? Musisz go zgłosić. Po tym czasie 819 zł kary
Zainstalował fotowoltaikę 8 lat temu. Pokazał rachunki
Zainstalował fotowoltaikę 8 lat temu. Pokazał rachunki
Turystyka dentystyczna Polaków. Tu jeżdżą po plomby za 50 zł
Turystyka dentystyczna Polaków. Tu jeżdżą po plomby za 50 zł
Połowa załogi do zwolnienia. "Dramatyczna sytuacja" w dużych zakładach
Połowa załogi do zwolnienia. "Dramatyczna sytuacja" w dużych zakładach
Co stanie się z pieniędzmi w bankach w czasie wojny? Eksperci tłumaczą
Co stanie się z pieniędzmi w bankach w czasie wojny? Eksperci tłumaczą
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯