Trwa ładowanie...

Rosyjska sieć znika z Polski. Wyprzedają towary i likwidują sklepy

Nici z biznesu nad Wisłą. Należąca do rosyjskiej rodziny Sznajderów sieć Mere zamyka sklepy w Polsce. Kiedy dwa lata temu wchodziła na nasz rynek, chciała mieć ponad sto placówek. Zatrzymała się na kilku, które jednak wkrótce znikną. Sieć zaczęła wyprzedawać swój asortyment.

Rosyjska sieć znika z Polski. Wyprzedają towary i likwidują sklepy Rosyjska sieć znika z Polski. Wyprzedają towary i likwidują sklepy Źródło: money.pl, fot: Adam Świerczyński
d1wnqmc
d1wnqmc

Informacje o zakończeniu działalności pojawiły się na facebookowych stronach poszczególnych sklepów. "Szanowni Klienci! Z przykrością informujemy o zamknięciu sklepu Mere! Zapraszamy na wyprzedaż towarów!" - zachęcają placówki.

Tym samym kończy się krótka, dwuletnia historia sklepów tej rosyjskiej sieci w Polsce. Pierwsza placówka została otwarta w lipcu 2020 roku w Częstochowie. Mere chciało przyciągnąć klientów przede wszystkim niskimi cenami. Żeby to osiągnąć, wydatki na wystrój wnętrza ograniczono do minimum. Jest to dyskont w ścisłym tego słowa znaczeniu: nikt nie przejmuje się tam wykładaniem towaru na półki, a produkty sprzedawane są prosto z palet lub kartonów. W planach było ponad sto dyskontów nad Wisłą.

Ryzykowna strategia

- Polacy są już na trochę innym poziomie - oceniała dwa lata temu w rozmowie z serwisem finanse.wp.pl Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. - Polski rynek nie będzie łatwy dla Mere. Jest mocno rozdrobiony, dużą popularnością cieszą się sieci franczyzowe. Do tego mamy dwóch mocnych graczy, którzy ze sobą konkurują i utrzymują trend - prognozowała Juszkiewicz.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Musimy się "zaprzyjaźnić" z inflacją? "Do celu nie dojdziemy szybko"

Faktycznie, okazało się, że na szybki rozwój sieć w Polsce nie ma co liczyć. W ciągu dwóch lat udało się otworzyć w sumie dziewięć sklepów. Dodatkowo firma, której właścicielem jest rosyjska rodzina Sznajderów, od momentu inwazji Rosji na Ukrainę musiała liczyć się z kolejnymi trudnościami w prowadzeniu biznesu w naszym kraju.

d1wnqmc

Choć jeśli chodzi o frekwencję, to w marcu, czyli w pierwszym miesiącu trwania wojny, nie było tego widać. Sklep w Piotrkowie Trybunalskim odwiedził wówczas dziennikarz Onetu. Relacjonował on, że według klientów ruch w sklepie jest porównywalny z tym, który był przed wojną.- Tylko zaczęło im się obrywać w opiniach z internetu. Że to rosyjski sklep i żeby tu nie chodzić, bo Putin bierze z tego zyski na wojnę. A jaka to rosyjska sieć, jak tu Polki pracują? - pytała w rozmowie z portalem jedna z klientek.

W Niemczech też nie wyszło

Ostatecznie jednak sieć zamyka swoje polskie placówki. Mere nie udała się też ekspansja w Niemczech. Tam również firma chciała mieć ponad sto placówek, a w momencie największego rozwoju miała ich dziewięć. Teraz ta liczba skurczyła się do czterech, ulokowanych w okolicach Lipska. Właściciele przekonywali jednak w czerwcowej w rozmowie "Lebensmittel Zeitung", że nie wycofują się całkowicie z tego rynku.

Mere od jesieni ubiegłego roku nie może też legalnie działać w Ukrainie z powodu nałożonych na firmę sankcji. Co ciekawe, firma nie znalazła się natomiast na polskiej rządowej liście podmiotów objętych sankcjami w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1wnqmc
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
d1wnqmc