Powiedział mojemu współpracownikowi, że musi mnie trzymać w krótko, bo inaczej bym się obijał. Oczywiście mówił to w sposób wulgarny. Czuję się poniżony. Mam wyższe wykształcenie ekonomiczne, szef jest po "ogólniaku", a firmę ma po ojcu.
Podejrzewam, że czuje się niedowartościowany. Mieszkam i pracuję w małej wsi, firma transportowa jest jedynym pracodawcą. Zwolniłbym się, gdyby nie to, że nie mam innej perspektywy pracy. Musiałbym się wyprowadzić i sprzedać dom, zmienić życie mojej rodzinie. Nie chcę, żeby przez mojego szefa, wszystko się zmieniło.
Najgorsze, że od pewnego czasu czułem się bardzo źle. Bolało mnie w klatce piersiowej. Któregoś razu upadłem, pogotowie zabrało mnie do szpitala, okazało się, że byłem w stanie przedzawałowym. Lekarz powiedział, że następnym razem to może być zawał i mogę się z tego już nie wylizać. Stwierdził, że powodem może być stres w pracy.
Myślę, że to możliwe. Ciągle się denerwuję przez szefa. Palę dużo, a nawet mam tik, drży mi mięsień twarzy. Nagle po prostu "chodzi" mi cały policzek.
Czy to możliwe, że szef może doprowadzić pracownika do zawału" - pyta internauta, pracuje i mieszka w jednej z mazurskich miejscowości.
Okazuje się, że to możliwe. Poczucie niedowartościowania i stres w pracy sprzyjają występowaniu chorób serca, stwierdzili naukowcy z Instytutu Karolińskiego Uniwersytetu Sztokholmskiego. Ich zdaniem irytujący pracowników przełożony jest tak samo niebezpieczny jak zła dieta czy nadciśnienie.
"Naukowcy z Uniwersytetu w Sztokholmie przebadali prawie 3 tysiące mężczyzn w wieku od 19 do 70 lat - wyjaśnia Renata Kromer, jest psychologiem i współpracuje m.in. z lekarzami medycyny pracy. - Stan zdrowia pracowników zatrudnionych w rejonie Sztokholmu analizowano przez niemal dekadę. Sprawdzono między innymi, jak często występowały u nich atak serca, choroba niedokrwienna serca oraz, generalnie, nadciśnienie tętnicze. Z danych zgromadzonych przez szwedzkich naukowców wynika, że niesprawiedliwe, nieprofesjonalne zachowanie przełożonych sprzyja występowaniu chorób serca podwładnych. W badanej grupie 74 osoby doświadczyły zawału lub generalnie choroby niedokrwiennej serca, która mogła zakończyć się śmiercią - mówi Renata Kromer, lekarz, specjalizuje się w medycynie pracy.
Ci, którzy w stresującym środowisku pracują dużej, są narażeni na jeszcze wyższe ryzyko zawału. Zdaniem szwedzkich badaczy po czterech latach może ono być wyższe nawet o 64 proc. Niedowartościowanie i brak powoduje stres, co z kolei prowadzi do niezdrowych zachowań, takich jak palenie tytoniu, złe diety czy nadużywanie alkoholu, oraz zaniedbywania ćwiczeń fizycznych. Jeśli ktoś ma kłopot z szefem, musi się zastanowić co jest dla niego ważniejsze, zdrowie, czy praca. Może warto zgłosić się do inspekcji pracy i poprosić o pomoc, bo poniżanie pracowników to mobbing" - wyjaśnia Renata Kromer.
Krzysztof Winnicki/JK