Trwa ładowanie...

Szukanie usprawiedliwienia dla słabych danych

Czwartkowa sesja w USA znowu należała do tych dziwnych. Już w środę wydawało się, że wystarczy byle pretekst i indeksy zaczną spadać. W czwartek tych pretekstów nie brakowało, a indeksy spadać nie chciały.
Share
Szukanie usprawiedliwienia dla słabych danych
Źródło: Fot. Xelion
d2nf3k5

Już rano agencja ratingową Standard&Poor's Ratings Services obniżyła rating Japonii. Faktem jest, że „przykryła” tę obniżkę agencja ratingową Moody’s podtrzymując swój rating. Gdyby rynek był w słabej kondycji to decyzja S&P wystarczyłaby do wywołania przeceny. Niejednoznaczne dane makro również mogły być wykorzystane przez obóz niedźwiedzi.

Ilość nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła aż o 51 tys. (do 454 tys. – oczekiwano 405 tys.). Wzrosła też średnia 4. tygodniowa. Dane wytłumaczono sobie złą pogodą, chociaż nie bardzo rozumiem jak ona mogła zwiększyć ilość wniosków. Zamówienia na dobra trwałego użytku spadły o 2,5 proc. (oczekiwano wzrostu o 1,5 proc.). Cały ten spadek wynikał jednak ze spadku o blisko 100 procent zamówień w przemyśle lotniczym – to bardzo zmienna kategoria.
Zamówienia bez środków transportu (te najbardziej istotne) wzrosły o 0,5 proc. (oczekiwano 0,8 proc.). Ostatnio zamówienia bez środków transportu mocno wzrosły (teraz zostały zweryfikowane w górę), więc nieco słabsza dynamika graczy nie wystraszyła. Poza tym zamówienia na dobra inwestycyjne wzrosły po raz drugi z kolei (o 1,4 proc.), co uznawane jest za dobry prognostyk dla rozwoju gospodarczego. Raport o podpisanych w grudniu umów na kupno domów na rynku wtórnym pokazał wzrost o 2 procent (oczekiwano 1 proc.).

Rynkowi akcji wytłumaczono, że dane makro nie były takie złe więc nadal reagował na publikowane w dużej ilości raporty kwartalne spółek. Był to chyba już ostatni taki dzień wypełniony raportami. Można to uznać za szczyt aktywności na tym polu. Większość z nich (np. Caterpillar i Qualcomm) zadowoliła graczy. Część (np. AT&T i Procter&Gamble) zasmuciła. Rynek jednak nadal kierował się bardziej tymi lepszymi raportami. Wyraźnie rósł NASDAQ (odrabiał straty po ostatniej mini-korekcie). S&P 500 i DJIA rosły nieznacznie szturmując odpowiednio 1.300 i 12.000 pkt.

d2nf3k5

W ostatnich 30 minutach sesji byki zaatakowały i wydawało się, że uda im się te poziomy przełamać. Nie udało się i może to i lepiej, bo byłoby to jednak pyrrusowe zwycięstwo. Dużo wysiłku, a wynik żaden, bo rynek jest coraz bardziej wykupiony, co w końcu musi zaowocować sporą korektą. Kiedy? Zapewne w przyszłym tygodniu i wtedy, kiedy mało kto będzie się tego spodziewał.

GPW zareagowała w czwartek rano na informację o obniżeniu ratingu Japonii dość paniczną wyprzedażą, która sprowadziła WIG20 o jeden procent poniżej środowego zamknięcia. Nasz rynek potwierdził swoją słabość, bo przecież inne giełdy europejskie zachowywały się bardzo spokojnie. Po publikacji europejskich indeksów nastroju, kiedy indeksy w Europie zaczęły rosnąć, również u nas obudził się popyt. Potem dodatkowo pomogło podtrzymanie ratingu Japonii przez Moody’s.

Przed pobudką w USA WIG20 wrócił nad poziom środowego zakończenia sesji, ale minusem było to, że uczynił to wyłącznie dzięki czteroprocentowemu wzrostowi ceny akcji KGHM. Po publikacji danych w USA WIG20 zabarwił się na czerwono, ale spadek był nieznaczny (giełdy europejskie nie bardzo chciały reagować). Fixing umożliwił zamknięcie sesji wzrostem o 0,34 proc., ale gdyby nie drożejące akcje KGHM zobaczylibyśmy niewielki spadek. Sesja nie ma znaczenia prognostycznego, ale nadal pokazuje słabość rynku.

Piotr Kuczyński
Xelion. Doradcy Finansowi

d2nf3k5

Podziel się opinią

Share
d2nf3k5
d2nf3k5