Trwa ładowanie...
dvem1bn

Władza twierdzi, że walczy z koronawirusem, lecz ofiarą absurdalnych przepisów padają obywatele [OPINIA]

Zakaz wymiany opon, mycia samochodów czy wstępu do lasu – Polacy słusznie podnoszą, że takie ograniczenia są wprowadzane wbrew prawu i zdrowemu rozsądkowi. Podobne absurdy rozcieńczają sens walki z wirusem i mogą odbić się nam obywatelom oraz rządowi potężną czkawką - pisze Konrad Bagiński z WP Finanse.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Według rządu myjnie mogą działać. Według policji korzystanie z nich jest nielegalne.
Według rządu myjnie mogą działać. Według policji korzystanie z nich jest nielegalne. (PAP, DPA, Fot: Frank May)
dvem1bn

Kompletnym absurdem jest wręczanie mandatów osobom, które przyjechały na samoobsługową myjnię albo na wymianę opon. Tłumaczenia policji, że to nie są czynności pierwszej potrzeby, są akurat niewiele warte. Naprawdę nie zazdroszczę Mariuszowi Ciarce, rzecznikowi Komendy Głównej, który usiłuje w mediach bronić swoich kolegów z pracy. Ale nie mogę też mieć dla niego litości, bo policja nieudolnie bierze się za interpretację prawa, a także jego stanowienie – co jest w normalnej demokracji niedopuszczalne.

Rządowe wytyczne – bo trudno nazwać przepisami rozporządzenie, które zostało opublikowane przez Ministerstwo Zdrowia, a nie Radę Ministrów – nie zabraniają działania myjni samochodowych. I dobrze, bo nie są to miejsca, w których można się łatwo zarazić, tym bardziej, jeśli mówimy o myjniach samoobsługowych. Tam jednego klienta od drugiego dzieli nie tylko odległość, ale i ścianki.

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

Poruszanie się brudnym samochodem jest niezgodne z przepisami i można za to dostać nawet 500 złotych mandatu. Nie żyjemy w próżni – ludzie jeżdżą samochodami do pracy, na zakupy, pomagają innym w dostarczaniu sprawunków.

dvem1bn

Tymczasem policjanci usiłujący karać osoby myjące samochody, de facto blokują całkowicie legalną działalność gospodarczą. Gdyby miał wejść w życie zakaz działania myjni samochodowych, rząd z pewnością by go wprowadził. Gdzie tu sens, gdzie logika? Policjant może ukarać kierowcę za jazdę brudnym samochodem, ale na myjnię podjechać nie można. Joseph Heller, autor "Paragrafu 22", byłby pod wrażeniem.

Zobacz też: Nocne zakupy w Lidlu: sprawdziliśmy, jak jest. Przed świętami czeka nas kolejkowy horror

Identycznie wygląda sprawa karania kierowców czekających na wymianę opon z zimowych na letnie. Tu można się tylko popukać w głowę – wulkanizacja działa legalnie, te zakłady są potrzebne. Policjant, który twierdzi, że wymiana opon to nie jest czynność niezbędna życiowo, sam jest - delikatnie mówiąc - życiowo zbędny. Jeszcze kilka miesięcy temu policjanci namawiali kierowców do wymiany opon, bo to przecież kwestia bezpieczeństwa wszystkich użytkowników dróg. A dziś?

dvem1bn

-  Uważam, że aktualnie wizyta w zakładzie wulkanizacyjnym jest uzasadniona tylko w razie przebicia czy innego problemu uniemożliwiającego jazdę  - stwierdza w rozmowie z Autokultem asp. Marzanna Boratyńska z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. - Sezonową wymianę ogumienia radzę zostawić na później i przystąpić do niej, gdy już ograniczenia związane z SARS-CoV-2 zostaną zniesione. Zakłady wulkanizacyjne podlegają takim samym obostrzeniom, co wszystkie punkty usługowe, więc w razie ustawienia się przed nim kolejki narażamy się na zarażenie, a także na karę. O jej nałożeniu w każdym przypadku decyduje oczywiście patrol, który bierze pod uwagę okoliczności – dodaje policjantka.

Absurd? Tak, kompletny. Bo to kierowca odpowiada za stan techniczny swojego samochodu. Za oknem mamy 20 stopni Celsjusza, a policjanci twierdzą, że wymiana opon jest nielegalna? Jeżdżenie w takich warunkach na zimowych gumach jest po prostu głupotą. Jeśli ktoś nie zdąży przez to wyhamować i spowoduje wypadek, rodzaj opon będzie działał na jego niekorzyść, mogą się też pojawić kłopoty z ubezpieczeniem. O samych skutkach ewentualnej kolizji chyba nie ma nawet co wspominać – bo narażane w ten sposób jest ludzkie zdrowie i życie.

Jakub Faryś, Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, zwraca uwagę, że transport ludzi i towarów w czasie epidemii odgrywa kluczową rolę. Pojazdy powinny być bezpieczne, sprawne i przygotowane do spełniania istotnej funkcji społecznej. Przy zachowaniu restrykcyjnych procedur w zakresie bezpieczeństwa osobistego, wymiana opon w serwisie jest równie bezpieczna, jak np. zakupy.

Organizacje zwracają uwagę, że m.in. władze Bawarii dopuściły wymianę opon na letnie – przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa – ponieważ ma to znaczny wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Także w USA nawet w tym trudnym okresie pandemii koronawirusa serwisy samochodowe są wpisane na listę infrastruktury krytycznej i korzystanie z nich jest dozwolone.

dvem1bn

Problem jest o wiele szerszy. Podobne absurdy podważają sens walki z koronawirusem. Polacy nie są głupi i widzą, że rząd wprowadza dziurawe przepisy, które dodatkowo potrafią nie mieć żadnego sensu. Bo czemu ma służyć zakaz wstępu do lasów?

Litościwie można pominąć fakt, że taki zakaz może wprowadzić jedynie nadleśniczy i to w kilku ściśle określonych przypadkach, i rząd czy minister nie mają do tego prawa…

Polacy widzą, że policjanci – najprawdopodobniej uskrzydleni przez swoich przełożonych – biorą się za nakładanie absurdalnych mandatów. Jednocześnie prawnicy apelują o to, by takich mandatów nie przyjmować i żądać, by sprawą zajął się sąd.

Zobacz też: Biedronka i Lidl otwarte do północy, a nawet całą dobę. Gdzie i w jakich godzinach zrobić zakupy na święta?

dvem1bn

Widzą też i – od Bałtyku do Tatr – śmieją się z nakazu, by na ulicy iść dwa metry od siebie nawet wtedy, gdy mowa o członkach najbliższej rodziny. Czyli z żoną można spać, jeść śniadanie, brać prysznic, ale na ulicy trzeba ją odsunąć na dwa metry. Minister zdrowia jednego dnia twierdzi, że maseczki przed niczym nie chronią, drugiego rozważa nakaz ich noszenia.

Ale największym absurdem jest to, że politycy partii rządzącej, zamiast zająć się rozwiązaniem tych w sumie prostych spraw - bo przecież mają doświadczenie w przepychaniu ustaw w kilka godzin - wolą bić pianę o wybory i forsować rozwiązania, o których nie sposób wypowiadać się bez mieszaniny złości i zrezygnowania. Halo, tu są problemy życia codziennego, nie wprowadzajmy anarchii. Bo jak tak dalej pójdzie, ludzie zaczną kompletnie ignorować przepisy, niezależnie od tego, czy mają jakiś sens, czy nie.

Mimo wszystko pamiętajmy o tym, by nie wychodzić z domu bez wyraźnej potrzeby. Przepisy przepisami – miejmy zdrowy rozsądek i dla dobra nas wszystkich, nie narażajmy siebie i innych na niebezpieczeństwo. Tylko wspólnie damy radę.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

dvem1bn

Podziel się opinią

Share

dvem1bn

dvem1bn