Zasiłek pogrzebowy w wysokości 6 tys. zł? Zakłady pogrzebowe zbierają podpisy pod petycją

Nie 4, a 6 tys. zł - o taki zasiłek pogrzebowy chce walczyć Polskie Stowarzyszenie Pogrzebowe. - Polacy zasługują na godny pochówek. Taki, na którym nie trzeba oszczędzać i kombinować - przekonuje Krzysztof Wolicki, prezes stowarzyszenia. - Decyzja o tym, czy stać kogoś na dodatkowe kwiaty, to dramat. Zasiłki powinny być wyższe - dodaje.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zasiłek pogrzebowy w tej chwili wynosi 4 tys. zł. To się może zmienić.
Zasiłek pogrzebowy w tej chwili wynosi 4 tys. zł. To się może zmienić. (Materiał prasowy, Fot: TVP Info)

Wynajęcie chłodni, trumna, przygotowanie ciała, kwiaty, karawan, miejsce na cmentarzu, opłaty kościelne. Pogrzeb najbliższych to nie tylko dramatyczne przeżycie emocjonalne. Bardzo często to ogromny wydatek finansowy. Polskie Stowarzyszenie Pogrzebowe szacuje, że średni koszt pogrzebu najczęściej wynosi od 6650 zł do nawet 16 tys. zł. Kremacja to najczęściej wydatek 7 tys. zł.

Tymczasem od prawie ośmiu lat zasiłek pogrzebowy w Polsce wynosi 4 tys. zł. I nie drgnął ani o złotówkę. Stowarzyszenie chce to zmienić. Niebawem rozpocznie rozmowy z posłami, senatorami. Liczy, że przekonają do zmian Elżbietę Rafalską, minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

- W dużych miastach obecny zasiłek nie pokrywa nawet połowy kosztów tradycyjnego pochówku. A przecież powinien on być dostępny dla każdego obywatela. Zasiłek nie spełnia zatem celu, dla którego został ustanowiony - tłumaczy Wolicki.

Zbierają podpisy w szpitalach, domach opieki i na cmentarzach

Polskie Stowarzyszenie Pogrzebowe rozesłało też petycję do wszystkich gmin w Polsce i prawie 2 tys. zakładów pogrzebowych i zarządów cmentarzy. Do tego zgłosiło się do domów opieki i szpitali. W sumie do 4 tys. miejsc.

- W tej chwili mamy kilka tysięcy podpisów. Czekamy do końca stycznia, wtedy zaczną do nas spływać kolejne listy z głosami poparcia. Liczymy na kilkanaście tysięcy podpisów. I z takim poparciem zaczniemy chodzić do posłów i ministerstwa - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego. Dodatkowo zachęca, by petycję podpisywać za pośrednictwem strony stowarzyszenia.

Zobacz też: Jesteś rodzicem? Zobacz na co możesz liczyć od państwa

- Dlaczego 6 tys. zł? Taka kwota w zupełności wystarczyłaby na przygotowanie porządnego pochówku. Przez "porządny" nie mamy na myśli niczego wybitnego. Sytuacja, gdy ludzie muszą się zapożyczać na pogrzeb lub kombinować, jak zmieścić się w tej kwocie, nie powinna mieć miejsca. Usługa pogrzebowa za 6 tys. zł byłaby na bardzo przyzwoitym poziomie - argumentuje prezes.

Jednocześnie zaznacza, że jego zdaniem rządzący w Polsce przed laty popełnili błąd. Wolicki tłumaczy, że zasiłek można było zlikwidować w momencie zmiany ustroju z komunistycznego na demokratyczny. Wtedy rozwinąłby się w Polsce zwyczaj oszczędzania na pogrzeb, pojawiłoby się sporo ofert takich ubezpieczeń.

- Tak się jednak nie stało. Nagłe ucięcie zasiłku w 2011 roku przełożyło się na problemy wielu osób. Chcielibyśmy, aby zasiłek mógł ulżyć obywatelom w sytuacjach trudnych. Często niespodziewanych i wymagających ponadprzeciętnego nakładu - dodaje.

I przekonuje, że na wyższym zasiłku wcale nie zarobią zakłady pogrzebowe. Szacuje, że dodatkowe 2 tys. zł zasiłku przełożyłyby się maksymalnie na 100 zł więcej dla zakładu. Reszta poszłaby na lepsze usługi, trumny, opłaty za grób i koszty kościelne. Zaznacza też, że nie we wszystkich regionach Polski zasiłek wykorzystany jest w pełni. W wielu miejscach za 4 tys. zł można wyprawić pogrzeb - najczęściej tam, gdzie nie są pobierane opłaty za grób. To jednak wyjątkowe sytuacje.

Na dodatek Wolicki jest przekonany, że na bardzo konkurencyjnym rynku usług pogrzebowych nikt nie wpadłby na pomysł podnoszenia cen po ewentualnym podniesieniu wysokości zasiłku pogrzebowego. - Ludzie doskonale zdają sobie sprawę, jakie są ceny. Potrafią porównywać, pytać znajomych. Szybko wyłapaliby takich nieuczciwych przedsiębiorców. O to nie ma się co martwić - przekonuje.

Przed reformą z marca 2011 roku zasiłek pogrzebowy wynosił 200 proc. przeciętnego wynagrodzenia z dnia śmierci osoby, na której pogrzeb przysługiwały pieniądze. I tak jeszcze w 2010 roku można było dostać ponad 6 tys. zł. Potem przyszły oszczędności. Rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego ograniczenie zasiłku tłumaczył koniecznością zaciśnięcia pasa.

"W celu ograniczenia wydatków ze środków publicznych zaistniała konieczność podjęcia konkretnych działań. Takie kroki są niezbędne" - można przeczytać w uzasadnieniu do ustawy zmieniającej wysokość zasiłku. Warto jednak dodać, że ta sama ustawa ograniczyła wzrost zarobków w administracji i wysokość pensji posłów i senatorów. W tym samym dokumencie zapisano podniesienie ulgi na przejazdy pociągami i autobusami dla studentów (wzrosły do 51 proc.). Rząd pokazywał, że w Europie są kraje, w których zasiłku po prostu nie ma. Wtedy były to m.in. Wielka Brytania czy Norwegia. Gdyby stary system był utrzymany, to dziś zasiłek wynosiłby prawie 9 tys. zł.

Ministerstwo Finansów sceptyczne

Na taki pomysł bardzo sceptycznie reaguje Ministerstwo Finansów. W tej kadencji senatorowie już raz proponowali podwyższenie zasiłku pogrzebowego. Resort Mateusza Morawieckiego na pomyśle nie zostawił suchej nitki. Dlaczego? Ze względu na spory koszt reformy. W ciągu roku ze świadczenia korzystać może 300 tys. osób. Podniesienie zasiłku o 2 tys. zł to dla budżetu wydatek 600 mln zł w ciągu roku. W tej chwili ministerstwo nie widzi szans na takie zmiany.

Jednocześnie pokazuje, że Polska i tak jest wyjątkowa pod względem wysokości zasiłku. Malta, Włochy, Węgry i Niemcy nie posiadają żadnego takiego świadczenia. Z kolei w wielu krajach wysokość świadczenia jest mniejsza niż 2 tys. zł. Tak jest np. w Belgii, Bułgarii, Czechach, Łotwie, Estonii, Portugalii i Hiszpanii. Co ciekawe, ministerstwo chętnie powołuje się na ustawę rządu Donalda Tuska. Bo to właśnie on obniżył zasiłek. W uzasadnieniu pisano wprost, że to dostosowanie jego wysokości do standardów europejskich.

Wolicki argumentuje jednak, że na Zachodzie bardzo popularne są ubezpieczenia pogrzebowe. - Przez długie lata ludzie oszczędzają po kilkanaście złotych miesięcznie i mają środki na pokrycie kosztów pogrzebu. Takie oferty pojawiają się już w Polsce, ale niewiele osób się na nie decyduje. Dlatego jeżeli mamy system wsparcia, to powinien działać, a nie być tylko atrapą - mówi.

Jak odpowiada na argumenty resortu? Zwraca uwagę, że Polacy przez długie lata odprowadzają składki do ZUS. Jednocześnie bardzo mało osób przeżywa na tyle długo, by wypłacić pełną sumę wpłaconych składek. Zdaniem Wolickiego z tych pieniędzy spokojnie można sfinansować większy zasiłek.

- Statystyka jest nieubłagana. Co trzeci Polak nie dożywa do wieku emerytalnego. A przecież odkładał przez całe życie składki. Należy mu się coś więcej niż skromny i oszczędny pogrzeb - dodaje.

Jednocześnie Stowarzyszenie jest otwarte na inne pomysły, np. minimalne powiększenie odprowadzanych składek tak, by na koniec życia wystarczyło na pochówek. Z wyliczeń Wolickiego wynika, że wystarczyłoby o 16 zł miesięcznie więcej, by pod koniec życia każdy miał na elegancki pogrzeb.

W Wirtualnej Polsce informowaliśmy już, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej analizuje możliwość wprowadzenia corocznego systemu waloryzacji świadczenia.

Przyznał to wiceminister Marcin Zieleniecki w odpowiedzi na jedną z poselskich interpelacji.

Polub WP Finanse