Złoty słabnie. Analitycy prognozują wzrosty kursów dolara, euro i franka

Polska waluta najlepszy czas ma już za sobą. Jeszcze w lutym kursy dolara, euro i franka były na najniższym poziomie od 2-3 lat, ale sytuacja kompletnie się odmieniła. Złoty słabnie i za niedługo notowania głównych walut mogą wzrosnąć o kolejnych kilka groszy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tak tanio w kantorach już nie będzie. Złoty może tracić.
Tak tanio w kantorach już nie będzie. Złoty może tracić. (East News, Fot: Aleksandra Szmigiel-Wisniewska/REPORTER)
WP

Jeszcze w połowie lutego złoty był najmocniejszy względem głównych walut świata. I to od lat. Kurs dolara i franka był na najniższym poziomie od początku 2015 roku, a euro od połowy 2015 roku. Taki był efekt blisko rocznego umocnienia złotego, w wyniku którego notowania spadły kilkadziesiąt groszy.

W połowie lutego sytuacja się odwróciła o 180 stopni i systematycznie rosną wyceny zagranicznych walut. Od tamtego czasu zwyżki wynoszą blisko 10 groszy. A na tym może się nie skończyć. Analitycy pytani przez money.pl nie mają wątpliwości, że najlepszy czas złoty ma już za sobą.

Statistica: Polacy coraz chętniej wymieniają waluty online

WP

Nie jest to dobra wiadomość m.in. z punktu widzenia kierowców. Drożejący dolar w połączeniu z wyższymi cenami ropy naftowej na światowych giełdach będzie sprzyjał podwyżkom na stacjach paliw. Ceny benzyny i oleju napędowego w tym przedświątecznym tygodniu mają być wyższe średnio o 10 groszy.

WP

Obecnie amerykańska waluta jest wyceniana na 3,41 zł wobec 3,30 zł odnotowanych miesiąc temu. Według Bartosza Sawickiego, eksperta TMS Brokers, przed wakacjami dolar może kosztować 3,48 zł.

Money.pl
Podziel się

Droższe kredyty i wakacje

WP

Na niższe raty kredytów walutowych nie mogą też już liczyć frankowicze. Kurs na poziomie 3,52 zł z pierwszych dni stycznia to wszystko, na co mogli liczyć. Teraz na zakup franka trzeba wydać 3,61 zł, a w połowie roku dojść może jeszcze kilka groszy.

Prognozy TMS Brokers zakładają, że na koniec drugiego kwartału szwajcarska waluta będzie po 3,66 zł. Nie jest to może duża zmiana, ale dla frankowiczów każdy ruch ma znaczenia. Wielu z nich może się zastanawiać nad ewentualnym przewalutowaniem. W tym kontekście istotną może być informacja, że do końca roku raczej nie należy się spodziewać dużej zmiany. Bartosz Sawicki typuje około 3,65 zł na koniec grudnia, choć nie wyklucza, że w międzyczasie dojdzie do większych wahań w górę i w dół.

Money.pl
Podziel się
WP

Najbardziej zauważalne osłabienie złotego miało ostatnio miejsce w przypadku euro. Obecnie jego wycena wynosi 4,23 zł. Jest więc najwyższa od ponad 4 miesięcy. Niemal dokładnie miesiąc temu można było wymienić euro średnio po 4,13 zł.

- W perspektywie kilku tygodni lub kilkanstu tygodni na pewno bliżej będzie notowaniom do 4,30 zł niż 4,15 zł - sugeruje Konrad Ryczko z Domu Maklerskiego BOŚ. Wtóruje mu Bartosz Sawicki, typujący na koniec drugiego kwartału 4,28 zł.

W tym przypadku zmiany kursu są istotne przede wszystkim dla firm, które importują towary z zagranicy. W związku z tym, że większość transakcji rozliczana jest właśnie we wspólnej walucie, przedsiębiorcy mogą się spodziewać nieco wyższych kosztów.

Dla zwykłego Kowalskiego euro ma znaczenie przede wszystkim w wyjazdach wakacyjnych. Biorąc pod uwagę wzrostową tendencję, opcją może być wcześniejsza wymiana waluty.

WP
Money.pl
Podziel się

Złoty pod presją

- Otoczenie nie sprzyja naszej walucie - podkreśla Konrad Ryczko. - Na rynkach finansowych panuje duża nerwowość w związku z narastającym napięciem na linii USA - Chiny. Już otwarcie mówi się o wojnie handlowej na cła. Złotemu nie sprzyja też rozjazd w polityce pieniężnej Polski i innych najważniejszych gospodarek świata - podsumowuje.

Analityk DM BOŚ wskazuje, że Rada Polityki Pieniężnej ciągle oddala moment podwyżek stóp procentowych. Tymczasem jej amerykański odpowiednik ma już kilka za sobą. Pierwsza tegoroczna miała nawet miejsce w ubiegłym tygodniu. Wiele wskazuje na to, że będą jeszcze co najmniej dwie.

- Rynki wschodzące, do których należy Polska, z założenia powinny mieć wyższe oprocentowanie niż kraje rozwinięte - podkreśla Ryczko. Tymczasem w USA już teraz poprzeczka jest ustawiona wyżej.

- W tym roku w Polsce nie ma szans na podwyżkę. Oprocentowanie ma szansę pójść do góry dopiero w przyszłym roku - uważa Bartosz Sawicki.

Czemu stopy procentowe mają tak duże znaczenie dla walut? Im większe oprocentowanie, tym wyższa rentowność inwestycji w danym kraju. Pieniądze przepływają więc w miejsca gdzie stawki rosną. Inwestorzy zakupują więc lokalną walutę, a wraz z tym rośnie jej wartość. Tym samym kapitał zagraniczny szerszym strumieniem płynie np. do USA, uciekając m.in. z Polski.

Do tego wszystkiego Bartosz Sawicki dorzuca nieprzewidywalność polityki Donalda Trumpa, która również burzy spokój na rynkach finansowych, co najmocniej odbija się na rynkach wschodzących, które - jego zdaniem - wychodzą z mody.

Ekspert zauważa, że dotyczy to nie tylko rynku walut. Również na giełdach jest nerwowo. Przez ostatnie dwa miesiące indeks WIG20, grupujący największe polskie spółki, stracił 15 proc. Sytuacja wygląda najgorzej od prawie roku.

Money.pl
Podziel się

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
WP
WP