Trwa ładowanie...

Znaleźli polskie truskawki w lutym. Znany rolnik znów punktuje sieci handlowe

"Truskawka polska - 8,99 zł" - taką etykietę znalazł patrol rolników w jednym z supermarketów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pora roku. - Nawet przy tych wszystkich zmianach klimatycznych, nie jest możliwe, żeby w Polsce uprawiać w lutym truskawki - drwi lider Agro Unii Michał Kołodziejczak.

Share
Znaleźli polskie truskawki w lutym. Znany rolnik znów punktuje sieci handlowe
Źródło: East News, fot: Jan Bielecki
d1dy0zg

Młody rolnik, który dwa lata temu wypowiedział wojnę zagranicznym sieciom handlowym o polskie owoce i warzywa na półkach, batalię toczy przede wszystkim na Facebooku. To tam opublikował zdjęcie z kuriozalnym oznaczeniem truskawek. Bo te ponoć są polskie, ale jednocześnie przyjechały wprost ze słonecznej Hiszpanii.

Archiwum prywatne
Źródło: Archiwum prywatne, fot: archiwum prywatne

Fotografia błędnie opisanych truskawek pochodzi z supermarketu w Rudzie Śląskiej. Przesłał je jeden z członków Agro Patrolu, który zauważył sprzedawane w lutym - jako polskie - owoce, zwyczajowo dostępne w naszym kraju w maju i czerwcu. Pod spodem małym drukiem widnieje dopisek "państwo pochodzenia - Hiszpania". "To kolejny skandal" - twierdzi lider ruchu rolników Agro Unia Michał Kołodziejczak.

d1dy0zg

"Tutaj widzimy jak na dłoni, że sklep nic nie robi sobie z błędnych oznaczeń. Supermarkety drwią sobie z przepisów i konsumentów" - uważa rolnik i podkreśla, że nie jest to odosobniony przypadek. Wyławianiem takich "smaczków" od kilku miesięcy zajmuje się założony przez niego Agro Patrol. W ramach Agro Patrolu ludzie z całego kraju - od morza po Tatry przesyłają codziennie, dziesiątki takich wiadomości - przekonuje Kołodziejczak. I faktycznie - przykładów na ich profilu na Facebooku jest masa.

Zobacz także: Dość bierności wobec ASF. Rolnicy przykuli się do siana

Polskie ziemniaki z Niemiec, polska cebula z Holandii, polska sałata z Włoch - to jedynie kilka z setek zdjęć z różnych sklepów, jakie zebrał Agro Patrol. "Dla wielu miarka się przebrała. Mamy taką nieformalną społeczność osób w całym kraju, którzy sprawdzają nieprawidłowości w sklepach. Jest duże grono, które robiąc zakupy, sprawdza oznaczenia. Często nawet idą do kilku marketów i sprawdzają" - opisuje Michał Kołodziejczak.

Bezkarność sieci handlowych

Członkowie Agro Patrolu zarzucają sieciom handlowym działanie z premedytacją, nastawione na zysk, a polskim instytucjom nieudolność. "Służby nie działają w kraju, nikt się nie boi państwa. Przepisy są często interpretowane w ten sposób, by te duże jednostki handlowe nie płaciły mandatów” - przekonuje Michał Kołodziejczak i wylicza - kara w wysokości 700 zł zwraca się po sprzedaży kilkuset kilogramów "polskiej truskawki z Hiszpanii".

d1dy0zg

Inspektorzy sprawdzili oznakowanie owoców i warzyw w 18 największych sieciach i w niemal co trzecim sklepie odnotowali nieprawidłowości dotyczące pochodzenia produktów. Najczęstszy błąd - oznaczanie zagranicznych artykułów jako polskie. Zdarzało się, że produkty polskie i zagraniczne były wymieszane.

W przypadku truskawek z Rudy Śląskiej wątpliwości nie ma. Rodzime owoce w tym roku jeszcze nie wyrosły. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego najczęściej możemy trafić na te hiszpańskie. Truskawki do polski trafiają też często z Grecji oraz spoza Unii - Egiptu czy Maroka.

d1dy0zg

Podziel się opinią

Share
d1dy0zg
d1dy0zg