30 proc. mięsa w kiełbasie, zmielona masa mięsno-kostna w parówkach! To sprzedaje się w polskich sklepach

0,99 zł za 100 g kiełbasy? Taki "rarytas" rzucił mi się oczy w jednym z supermarketów. Czy taki produkt w ogóle nadaje się do jedzenia? Co kryje się za tak niską ceną?

Wędliny i kiełbasy zawierają mało mięsa i dużo dodatków do żywności.
Źródło zdjęć: © WP.PL
Agata Wołoszyn

Mimo że Światowa Organizacja Zdrowia zaleca ograniczenie spożycia wędlin i innych przetworów mięsnych z uwagi na ich rakotwórczość, Polacy kupują je na potęgę. Kupują i... marnują.

Najnowsze dane mówią o tym, że statystyczny Polak marnuje 247 kg jedzenia rocznie! W wyrzucanej do kosza żwyności najwięcej jest owoców i mięsa. Najgorsze jest to, że niektóre wyroby mięsne z mięsem nie mają nic wspólnego, a ich skład to istna tablica Mendelejewa.

Obraz
© WP.PL

Za 1 kg kiełbasy zwyczajnej pewnej firmy zapłacimy niecałe 10 zł. To dobra cena? Bardzo dobra, bo "szybko schodzi" – powiedziała mi ekspedientka działu mięsnego w jednym z warszawskich supermarketów.

Obraz
© WP.PL

Oglądaj także: Główne grzechy Polaków przy grillowaniu

Kiełbasy i wędliny kupowane na wagę nie mają obok umieszczanej etykiety ze składem, dlatego poprosiłam o nią sprzedawczynię. Pani szybko skomentowała moją prośbę mówiąc, że na pewno nie ma w tej kiełbasie nic dobrego, skoro kosztuje 10 zł.

Miała rację. Kiełbasa, którą utożsamiamy z mięsem, zawierała go tylko… 30 proc.! Drugie miejsce stanowiła woda, a trzecia pozycja należała do mięsa oddzielonego mechaniczne z indyka (tzw. MOMu).

Obraz
© WP.PL

- MOM jest to zmielona masa mięsno-tłuszczowa powstała po oddzieleniu pozostałych części od kości. Znajdują się tam kawałki mięsa, ale również tkanki przylegające - ścięgna, cząstki stawów, kości, skóry zwierząt, woda. Taka masa zawiera dużo więcej tłuszczu niż prawdziwego mięso - przestrzega dietetyk kliniczny Ewa Trusewicz.

Pytam sprzedawczynię, kto kupuje takie produkty. - Zazwyczaj ci, którzy nie mają kasy, ale też tacy, którzy nie patrzą na składy, tylko na niską cenę, do tego też dużo ludzi z Ukrainy.

Do rozmowy włącza się inny pracownik sklepu: - Ta kiełbasa to sama chemia!

Na początku tego roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport dotyczący dodatków do żywności, z którego wynika, że dziennie jesteśmy w stanie wraz z jedzeniem przyjąć nawet 85 różnych "E". Okazuje się, że np. dzienny limit spożycia azotynów sodu i potasu – konserwantów dodawanych do wędlin i kiełbas - jest przekraczany o ponad 100 proc., a u dzieci do lat 3 nawet o 500 proc.! A to przecież najmłodszym dajemy na śniadanie parówki, które często nie zawierają ani grama mięsa.

W sklepie znalazłam takie, które w 47 proc. składały się z masy mięsno-kostnej. Resztę stanowiły przeróżne "E", które mają za zadanie przedłużyć przydatność produktu do spożycia, nadać mu odpowiedni kolor, smak i konsystencję. Prawdziwego mięsa w tych parówkach brak. Cena? Całe 5,99 zł za kilogram.

Obraz
© WP.PL

- MOM zawiera w dużej mierze kwasy tłuszczowe nasycone, które powinniśmy maksymalnie minimalizować w naszej diecie z uwagi m.in. na to, że zwiększają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Produkty z tym składnikiem z uwagi na dużo mniejszą wartość odżywczą oraz zawartość konserwantów nie powinny być spożywane m.in. przez małe dzieci, osoby cierpiące na schorzenia wątroby, niewydolność wątroby czy będące na diecie lekkostrawnej oraz alergików – wyjaśnia Ewa Trusewicz, dietetyk.

Od razu nasunęło mi się pytanie, dlaczego takie produkty są w ogóle w sprzedaży? Oczywiście zostały dopuszczone do obrotu, więc spełniają normy, ale okazuje się, że nikt nie bada tego, jakie spustoszenie w naszym organizmie może wywołać kumulacja wszystkich "E" spożywanych wraz z żywnością codziennie, przez lata. Raport NIK rzuca światło na ten problem.

"Badania naukowe dowodzą, że większość nadwrażliwości na dodatki do pokarmów jest wywołana przez: barwniki, konserwanty, wzmacniacze smaku (np. glutaminian sodu). Dotychczas jednak nie było informacji na temat łącznej ilości dodatków spożywanych z dietą przez przeciętnego konsumenta" – czytamy w raporcie NIK.

Obraz
© WP.PL

Wniosek? Mało zaskakujący może, ale wart powtarzania: czytajmy etykiety, analizujmy składy produktów i szukajmy tych, które są jak najwyższej jakości. Zwłaszcza gdy wybieramy produkty dla najmłodszych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Agata Wołoszyn

Źródło artykułu: WP Finanse
Wybrane dla Ciebie
Radni chcą strzelania do łosi. Zagłosowali za zniesieniem zakazu
Radni chcą strzelania do łosi. Zagłosowali za zniesieniem zakazu
Dino i Biedronka. Oto kto otworzył więcej sklepów w 2025 roku
Dino i Biedronka. Oto kto otworzył więcej sklepów w 2025 roku
Nie każdy senior o tym wie. To umożliwia legitymacja emeryta
Nie każdy senior o tym wie. To umożliwia legitymacja emeryta
Uwierzyła, że prezydent reklamuje inwestycje. Straciła pieniądze
Uwierzyła, że prezydent reklamuje inwestycje. Straciła pieniądze
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 14.1.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 14.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 14.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 14.1.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 14.1.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 14.1.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 14.1.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 14.1.2026
Straszą kontrolami i mandatami. Oto co może spółdzielnia
Straszą kontrolami i mandatami. Oto co może spółdzielnia
Fala przestępstw we Wrocławiu. Powtarzających się regularnie
Fala przestępstw we Wrocławiu. Powtarzających się regularnie
Zakopane chce zablokować tę budowę. Jest nowa decyzja
Zakopane chce zablokować tę budowę. Jest nowa decyzja
Kończą 50 lat i obawiają się emerytury. Wolą pracować
Kończą 50 lat i obawiają się emerytury. Wolą pracować
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀