Trwa ładowanie...
zatrudnienie

Ile zarabiają cudzoziemcy w Polsce?

Firmy coraz częściej przypominają wielonarodowościowe tygle. W koncernach nie brakuje czarnoskórych, czy skośnookich fachowców. Czy ciężko jest im dostosować się do polskich realiów, jakie są ich zarobki i czy są z nich zadowoleni?

Share
Ile zarabiają cudzoziemcy w Polsce?
d2x187x

* Firmy coraz częściej przypominają wielonarodowościowe tygle. W koncernach nie brakuje czarnoskórych, czy skośnookich fachowców. Czy ciężko jest im dostosować się do polskich realiów, jakie są ich zarobki i czy są z nich zadowoleni?*

Anna, 700 zł
- Przyjechałam z Ukrainy i pracuję w restauracji. Robię różne tradycyjne potrawy, jestem też kelnerką i sprzątaczką. No nie mam umowy, na razie mieszkam u znajomych, bo niestety brakuje mi pieniędzy na to żeby wynająć coś odpowiedniego. Jestem zadowolona, tak mi się życie ułożyło, że na Ukrainie straciłam pracę, nie mogłam nic innego znaleźć, postanowiłam spróbować w Polsce – mówi Anna Starosvecka, ma 45 lat, na Ukrainie pracowała jako nauczycielka śpiewu, przygotowywała też solistów operowych.

Juan, 1,2 tys. zł
- Pracuję dużo i nie mam umowy. Zajmuję się pracami budowlanymi, wstaję około 5, jadę do miasta, tam razem z innymi jedziemy na plac budowy. Pracuję więcej niż 8 godzin. Wiem, że to praca na czarno, ale jestem zadowolony, w Tajlandii byłem rolnikiem i było bardzo ciężko. Teraz jest lepiej, liczę, że szef wynagrodzi mnie za dobra pracę i że dostanę umowę. Nie zastanawiam się, jacy są polscy pracownicy, bo zależy mi na zarobku – powiedział Juan.

d2x187x

Jamal, ok. 4 tys. zł
Jamal pochodzi z Konga, pracuje w jednej z firm telekomunikacyjnych. Znalazł pracę na stanowisku informatyka zaraz po studiach. Jak mówi praca w Polsce to szczyt marzeń. - Mieszkam w Polsce od 8 lat i już zdążyłem się przyzwyczaić. Na początku czułem się wyobcowany. Zdarzało się, że na imprezie ktoś nazwał mnie "czarnuchem", kilka razy oberwałem. Tak reagowali tylko anonimowi ludzie i to kilka lat temu. Na studiach, jak i teraz w pracy wszyscy są życzliwi. Trudno było mi zrozumieć biurokrację. Miałem wrażenie, że Polacy wszystko komplikują. Praca w Polsce dla osoby z Konga jest wielką szansą. Dopiero w Polsce zobaczyłem pierwszy raz kserokopiarkę, nauczyłem się obsługi komputera. Tu narodziłem się na nowo. Nie rozumiem dlaczego Polacy tak bardzo narzekają. Zawsze znajdą jakiś pretekst, żeby pobiadolić. Nie cieszą się, że mają pracę, że są zdrowi i żyją spokojnie. Widzą tylko niskie zarobki i kredyty. Ja zarabiam trochę ponad 4 tys. zł na rękę jako informatyk i jestem zadowolony - twierdzi Jamal Vicke.

Kim, 6 tys. zł
Kim uczy japońskiego w warszawskiej szkole językowej. Prowadzi też treningi dla pracowników wyjeżdżających do Japonii. Jak twierdzi, Polacy lubią odkładać wszystko na później i są bardzo rozrywkowi.
- W Japonii wszystko jest bardziej usystematyzowane, mamy więcej regulaminów, zasad. Pracodawca szczegółowo określa dzień pracy podwładnego. Właściwie nic nie zależy od uznania pracownika. Nawet pracodawcy ustalają sami sobie regulamin pracy i się go trzymają. Mam wrażenie, że w Polsce trwoni się czas, w tym również na niepotrzebne dyskusje. Ale to oczywiście pewne stereotypy, pewnie nie w każdej firmie tak jest i nie wszystkich pracowników to dotyczy. Zarabiam na rękę miesięcznie ok. 6 tys. zł, ale nie ma zbyt dużo specjalistów takich jak ja. Uważam, że powinni trochę więcej mi płacić - mówi Kim Rose.

Patrick, 2,5 tys. zł
Patrick jest Holendrem i pracuje w prywatnym gabinecie odnowy biologicznej w Gdyni. Mieszka w Polsce od 2 lat. Jego zdaniem polscy szefowie są chłodni, konserwatywni, nie przestrzegają umów, a współpracownicy nie mówią głośno, gdy coś im nie odpowiada.

- Mam bardzo przyjaznego pracodawcę. Jest jednak bardzo zdystansowany. W Holandii bardzo często spotykałem się z szefem po pracy, rozmawialiśmy na luzie. Pamiętam, że gdy się przeprowadzałem wszyscy holenderscy współpracownicy pomagali mi z meblami. Tu atmosfera jest bardziej chłodna. Polscy szefowi dużo wymagają od personelu. Trzeba ich traktować jak wyrocznie, trudno mieć własne zdanie. Zauważyłem też, że nie trzymają się umów. Dostałem dodatkowe nadgodziny i kazano mi przychodzić do pracy na inne godziny, niż ustaliliśmy w umowie. Mam też wrażenie, że dla szefa nowy pomysł podwładnego to problem. Współpracownicy są świetni, ale gdy coś im nie odpowiada nie potrafią powiedzieć o tym szefowi wprost. Czują się na gorszej pozycji, podczas gdy szef jest uprzywilejowany. Ja zarabiam 2,5 tys. zł na rękę - twierdzi Patrick.
(toy)

  • pytaliśmy cudzoziemców pracujących w Warszawie i w Trójmieście
d2x187x

Podziel się opinią

Share
d2x187x
d2x187x