Trwa ładowanie...

Bardzo tanie jaja w dyskontach. Ekspert tłumaczy, ile powinny kosztować

- To jest szokujące - mówi WP ekonomista Rafał Mundry, komentując niezwykłą promocję - 10 szt. jaj za 2,99 zł, która pojawiła się w Biedronce. Eksperci tłumaczą nam, ile tak naprawdę kosztują jaja, i kiedy skończy się bitwa dyskontów.

Eksperci komentują ostatnie promocje w sklepachEksperci komentują ostatnie promocje w sklepachŹródło: East News, fot: Lukasz Gdak
d350eb5
d350eb5

2,99 zł za 10 sztuk - taka oferta na jaja ściółkowe M Moja Kurka pojawiła się w Biedronce. Oznacza to, że jedno jajko kosztuje niecałe trzydzieści groszy.

Ta promocja wywołała spore poruszenie wśród klientów i ekspertów.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nowy podatek na armię. Czy to dobry pomysł? - Marcin Piątkowski - Biznes Klasa #16

- To jest szokujące. Sera żółtego w cenie 1,50 zł/150 g nie widziałem od czterech-pięciu lat. Podobnie z Olejem Kujawskim za 5 zł - przyznaje w rozmowie z WP ekonomista Rafał Mundry, który na bieżąco analizuje, jak zmieniają się ceny w sieciach handlowych.

Ile powinno kosztować jajko?

- Cena (końcowa - red.) jaja zależy od systemu utrzymania kur i klasy wagowej. To są koszty od 80 gr do 1 zł za sztukę - tłumaczy w rozmowie z WP prof. SGGW Krzysztof Damaziak z Katedry Hodowli Zwierząt Instytutu Nauk o Zwierzętach.

d350eb5

Jak podkreśla, to, czy jajo jest ściółkowe, czy klatkowe ma niewiele wspólnego z jego jakością. - W tym kontekście najważniejsze jest to, czy jajo jest świeże i czy było przechowywane w odpowiednich warunkach - wskazuje profesor.

Dopytywany o to, jak wygląda produkcja jaj od strony finansowej przyznaje, że "ponad 70 proc. kosztów produkcji jaj to zakup mieszanki paszowej". - Do tego dochodzą koszty zakupu kur, mediów, utrzymania budynku, obsługi, personelu i opieki weterynaryjnej - wymienia.

"Sklepy biją się o koszyk"

Promocja na jaja to tylko jedna z wielu, które przetaczają się ostatnio przez sieci handlowe. W ocenie Mundrego mają one drugie dno.

Zauważyłem, że tanieją tylko te produkty, które widnieją w koszyku "Faktu". Są to dość specyficzne produkty o określonych markach. Jeśli chodzi o jaja, to nie wszystkie potaniały, więc nie ma żadnej nadprodukcji. Obniżono ceny tylko tych, które są w koszyku "Faktu". Podobnie jest np. z parówkami czy czekoladą. Wszystkie czekolady mają stare ceny, tylko czekolada Wedla ma obniżoną cenę. Nie zakładam, że są to produkty o znacznie gorszej jakości, tylko że sklepy biją się o ten koszyk - podkreśla.
d350eb5

- Nie mam pojęcia, dlaczego ustalono taką cenę - być może miał być to chwyt reklamowy, być może była nadwyżka jaj i trzeba było szybko ją upłynnić - przyznaje prof. Damaziak.

W ostatnich dniach klienci mogli korzystać z ogromnych promocji również na kawę czy mąkę. W niektórych sklepach wynosi całe kartony przecenionych produktów. Jednak z obserwacji ekonomisty wynika, że tak dużych rabatów już nie ma.

d350eb5

- Wydaje mi się, że Biedronka albo skapitulowała, albo doszła do ściany - spekuluje.

Biedronka wstydzi się niskich cen?

Od początku lutego Biedronka prowadziła ofensywę reklamową i zalewała Polaków wiadomościami SMS o nowych przecenionych produktach. Wskazywała przy tym, o ile jej artykuły są tańsze niż w Lidlu. W ostatnich dniach zmieniła jednak metodę.

- Informacji o niższych cenach nie ma ani w gazetce, ani w reklamie czy na plakacie. Nie ma też wielkich banerów z wyraźnie przekreślonymi cenami, jak przy innych promocjach. Trochę to wygląda tak, jakby sklepy trochę się wstydziły tych promocji albo informują o tym niechcący, bo się boją, że popyt będzie za duży i klienci wszystko wykupią - ocenia Mundry.

d350eb5

Brak odpowiedniego informowania o promocjach może powodować zdezorientowanie wśród klientów. Ekonomista przekonał się o tym na własnej skórze.

- Dzisiaj w sklepie widziałem mocno obniżone ceny, ale w czytniku ceny były już wyższe. Zwróciłem uwagę obsłudze i była zaskoczona. Ceny zmieniały się ostatnio tak szybko i tak często, że pracownicy nie byli w stanie zareagować na czas - relacjonuje.

Jego zdaniem była to prawdopodobnie kilkudniowa akcja promocyjna. Teraz sklepy wracają do obwarowywania promocji warunkami np. że trzeba zrobić zakupy za 300 zł czy że można kupić tylko jedną sztukę.

d350eb5

- Uczciwie byłoby zmieniać produkty, które lądują w koszyku "Faktu", aby sklepy nie mogły się na to przygotować. Apeluję, aby wyrzucić z koszyka wódkę, bo to jest szkodliwe dla społeczeństwa. W tych ostatnich promocjach małpki były znacznie droższe niż pół litra. Doszło do tego, że akcyza jest droższa niż sama wódka. Zamiast tego można wrzucić wodę mineralną czy coś świeżego do kanapek - przekonuje Mundry.

Będą skargi do UOKiK?

W kontekście tak niskich cen pojawiają się wątpliwości, czy sklepy przestrzegają reguł handlowej gry. Mimo tego nie ma wątpliwości, że na wygranej pozycji są klienci.

- Z jednej strony to jest bardzo pozytywne dla konsumenta, bo może kupić produkty w znacznie niższych cenach. Trudno wyobrazić sobie, żeby taki klient pisał do UOKiK-u skargę, że kupuje coś taniej - przekonuje Mundry.

d350eb5

Jednak jego zdaniem nie można wykluczyć, że organ, który co do zasady ma stać na straży praw konsumentów i kształtować politykę konkurencji, zainteresuje się wojną cenową między Biedronką a Lidlem.

- Wydaje mi się, że podejrzenie, czy nie są to już przypadkiem ceny dumpingowe (sztucznie zaniżone, wymierzone w konkurencję - przyp. red.), mogą do UOKiK kierować inne sieci handlowe. Jednak ustawa o cenach dumpingowych ma wyjątki, które pozwalają sprzedawać taniej. Poza tym duże sieci handlowe kupują produkty bezpośrednio u producenta, więc nie można wykluczyć, że były rabaty na mniejsze kontyngenty. To mógłby sprawdzić UOKiK - zaznacza ekonomista.

Wszystko wskazuje na to, że zbliża się koniec wyścigu na promocje, ale z tej sytuacji płynie ważny wniosek dla konsumentów.

- To pokazało można sprzedawać produkty tańsze bez wielosztuk czy aplikacji. To nowość, bo przez lata sieci handlowe nauczyły nas, że może być taniej, ale też jakieś "ale" - kwituje Mundry.

Tak sieci handlowe zawładnęły umysłami Polaków

Z badania, które w czerwcu 2023 r. przeprowadził CTRL System (operator pocztowy który dostarcza gazetki firmowe czy ulotki), wynika, że Polacy wręcz rzucili się na promocje. W niektórych województwach interesuje się nimi prawie 90 proc. badanych.

O tym, dlaczego tak polujemy na promocje, i dlaczego wertowanie gazetek promocyjnych stało się naszym nowym sportem narodowym, mówił w wywiadzie dla WP Michał Pajdak z Uniwersytetu WSB Merito. Jego zdaniem do wojny dyskontów doszło akurat teraz, bo "wciąż zaciskamy pasa".

- Konsumpcja spada od lutego 2023 r. Sieci handlowe mają problem. Przede wszystkim przyszła pora na korektę cen. Rzadko się spotyka, że po takiej inflacji ceny spadają. Ale dyskonty widzą, że rynek im ucieka. Popyt nie nadąża za ceną i nie da się już przerzucać kosztów na klienta. Ci klienci chodzili zresztą przez pewien czas do swoich szefów i prosili o podwyżki, więc byli w stanie płacić za jedzenie coraz więcej. Ale ten mechanizm już się wyczerpał - przyznał.

Maria Glinka, dziennikarka WP Finanse

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d350eb5
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d350eb5