Trwa ładowanie...
d2zqubp

Kontrolerki ze skarbówki same mogą zapłacić karę. Za jazdę niesprawnym samochodem

Kontrolerki urzędu skarbowego, które przeprowadziły prowokację i chciały ukarać mechanika za wymianę im żarówki po godzinach pracy i bez paragonu, same mogą teraz zapłacić wysoką karę. Ktoś doniósł policji, że jechały publiczną drogą niesprawnym samochodem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nieustępliwa jak urzędniczka skarbówki. Sprawa może mieć swój niespodziewany finał
Nieustępliwa jak urzędniczka skarbówki. Sprawa może mieć swój niespodziewany finał (123RF)
d2zqubp

Do bartoszyckiej policji trafiło anonimowe zgłoszenie o dwóch urzędniczkach, które miały celowo wykręcić żarówkę w swoim samochodzie, żeby przeprowadzić prowokację w warsztacie.

- Policjanci sprawdzają, czy faktycznie doszło do wykroczenia i czy panie poruszały się po drodze publicznej niesprawnym samochodem, czy może wykręciły żarówkę tuż przed warsztatem - mówi mł. asp. Marta Karbelis, oficer prasowy bartoszyckiej policji. - Jeśli informacja się potwierdzi, sprawa trafi do sądu.

Za jazdę po drodze publicznej z wykręconą żarówką urzędniczkom skarbówki może grozić do 5 tys. złotych grzywny. Ale na ustalenie, kto siedział za kierownicą, którędy jechał i kiedy wymontował niezbędny element wyposażenia, czyli żarówkę, policja ma niewiele czasu - 24 listopada sprawa się przedawni.

d2zqubp

Absurdalna kontrola

Tajemniczy klient to metoda którą często posługują się kontrolerzy urzędów skarbowych, by wykryć przestępstwa lub wykroczenia. Urzędnicy podają się za klientów, kupują jakiś towar czy usługę i sprawdzają m.in., czy sprzedawca wydaje paragon.

Czytaj też: Kielecki aparat skarbowy w akcji. Zabrać bogatym, trudnych przypadków nie ruszać

Tak było w przypadku kontroli w Bartoszycach. Sprawa jest jednak absurdalna, bo urzędniczki zgłosiły się do mechanika już po zamknięciu warsztatu i wyłączeniu kasy fiskalnej.

d2zqubp

Jak twierdzi mechanik, panie prosiły o pomoc i twierdziły, że jadą w długą trasę. Właściciel warsztatu zlecił swojemu pracownikowi wymianę żarówki. A ponieważ panie swojej nie miały, wziął od nich 10 złotych. Bez paragonu, bo kasa była już zamknięta.

Urzędniczki wyciągnęły legitymacje i chciały ukarać mechanika mandatem. Ten go nie przyjął i sprawa trafiła do sądu.

Wykroczenie i kara

Sąd uznał właściciela warsztatu za winnego, ale od wymierzenia kary odstąpił. Urząd skarbowy wniósł jednak apelację.

d2zqubp

Po nagłośnieniu sprawy przez media, naczelnik bartoszyckiej skarbówki wycofał apelację. Żadnych uchybień w pracy urzędniczek prowadzących prowokację się jednak nie dopatrzył.

Zdaniem ekspertów, prowokacja bartoszyckiego urzędu skarbowego jest zgodna z prawem, choć absurdalna.

Czytaj też: Kontrola skarbowa z psami tropiącymi, nalotami i dostępem do tajnych dokumentów. Rewolucja już od marca

- Problem nie tkwi w kwocie czy granicach prowokacji, ale w sposobie jej przeprowadzenia - mówi dr Mariusz Nyk, biegły sądowy ds. gospodarczych. - Przepisy dotyczące prowadzenia takich akcji są bardzo ogólne, brakuje w nich indywidualnego podejścia. Żeby do takich absurdów nie dochodziło, powinno się opracować procedury pozwalające na indywidualną ocenę pewnych przypadków. Można to zrobić na poziomie rozporządzeń w konkretnych jednostkach, pod które podlegają urzędy.

d2zqubp

Zobacz też: Krajowa Administracja Skarbowa. Nowy organ do walki z oszustami podatkowymi

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d2zqubp

Podziel się opinią

Share
d2zqubp
d2zqubp