WP Finanse
mięso
06-11-2018 (18:39)

Mięso może podrożeć od nowego roku o 20 proc. "Sytuacja jest dramatyczna"

Droższe mięso i utrata pozycji europejskiego lidera produkcji drobiu - to może nas czekać krótko po nowym roku, mówią przedstawiciele branży mięsnej. Wszystko przez to, że rząd nie może się zdecydować, co dalej z zakazem stosowania soi GMO w paszy dla zwierząt.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Producenci mięsa są przerażeni. Uważają, że klientów mogą czekać spore podwyżki
Producenci mięsa są przerażeni. Uważają, że klientów mogą czekać spore podwyżki (Fotolia)
WP

- Nie wiemy, co nas czeka od przyszłego roku - przyznaje Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso. Polscy wytwórcy mięsa wciąż bowiem nie mają pojęcia, czy po nowym roku będą mogli stosować pasze dla zwierząt z soją GMO. Zakaz miał wejść w 2008 roku, ale jest ciągle odwlekany. Stosowanie zakazu miało obowiązywać wreszcie od 2019 roku. Czy będzie - nie wiadomo. Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski latem mówił, że chce odwleczenia stosowania przepisów o kolejne dwa lata. Jednak mimo że do nowego roku pozostały dwa miesiące, branża mięsna nie wie, na czym stoi. - A jeśli przepisy wejdą w życie, sytuacja może być naprawdę dramatyczna - przyznaje Choiński.

Szacunki resortu rolnictwa mówią, że na 11 mln ton pasz podawanych rocznie w Polsce na fermach drobiu, trzody oraz bydła, niemal 9 mln ton jest na bazie soi z GMO. - Pasze bez GMO są oczywiście dostępne, tylko że jest ich na rynku niewiele. No i są zdecydowanie droższe - opowiada Choiński.

Załóżmy więc, że rząd nie zawiesi nowego przepisu - i że stosowanie pasz na bazie soi GMO będzie zakazane. Co się stanie? Witold Choiński jest przekonany, że Polacy szybko odczują to w swoich portfelach. - Pasze bez soi z GMO są średnio o 30 procent droższe. Tymczasem koszt paszy stanowi nawet 50 proc. ostatecznej ceny mięsa. Można więc szacować, że w takim przypadku mięso podrożeje o 10 do 20 procent - mówi Wirtualnej Polskie Choiński.

WP

Z kolei prof. Tomasz Twardowski z PAN mówi, że wszystko zależy od gatunku mięsa. Przyznaje jednak, że niektóre gatunki mogą podrożeć przez zakaz nawet i o 30 procent.

Jak rozpoznać zepsute mięso? Zobacz wideo:

WP

Stracimy koszulkę lidera?

Zdaniem Choińskiego straty odczuje nie tylko statystyczny Kowalski, ale również cała polska gospodarka. - Ceny produkcji drobiu czy innych mięs z pewnością wzrosną. W tej chwili jesteśmy unijnym liderem, jeśli chodzi o produkcję drobiu. Po wprowadzeniu zakazu, raczej tej pozycji nie utrzymamy. Musimy pamiętać, że rosną takie potęgi produkcji mięsa, jak na przykład Ukraina - zaznacza prezes Polskiego Mięsa. Zakaz prawdopodobnie najbardziej odczują właśnie producenci drobiu, którzy eksportują niemal połowę krajowej produkcji.

Prof. Twardowski obawia się natomiast, że nasz rynek zaleją kurczaki z Chin, Indii czy Kanady. Bo te polskie będą zwyczajnie za drogie. Profesor zaznacza, że drób z importu bynajmniej nie będzie wolny od GMO - a na dodatek przecież polskie służby mają niewielką kontrolę nad tamtejszymi liniami produkcyjnymi.

WP

Branża mówi też, że jest kiepsko, jeśli chodzi o alternatywy dla pasz z soją GMO. - Mógłby to być na przykład bobik. Problem w tym, że hodowcy mówią, że jego uprawa bez państwowych dopłat jest zupełnie nieopłacalna - opowiada Choiński. Także prof. Twardowski nie widzi dobrego i w miarę taniego zamiennika dla pasz z GMO, który mogliby stosować polscy hodowcy.

Witold Choiński liczy, że ustawa o zakazie stosowania soi GMO nie wejdzie w tym roku. Apeluje, by została znowu odwleczona, przynajmniej na te zapowiedziane dwa lata. Problem w tym, że nikt nie wie, czy ministrowi rolnictwa uda się odłożyć ustawę. Nie wiadomo, na jakim etapie są prace. Ministerstwo Rolnictwa do czasu publikacji nie odpowiedziało nam na pytania.

"Chodzi o to, by mieć wybór"

Zdaniem Choińskiego, to dobrze, że na rynku są mięsa, które powstały bez pasz GMO. - Chodzi o to, by klient miał wybór, a nie na siłę czegoś zakazywać - wyjaśnia.

WP

Pozostaje pytanie, czy mięsa, które powstały na bazie pasz GMO aby na pewno są bezpieczne. Profesor Twardowski przypomina, że GMO jest stosowane już od czterech dekad, więc mięso modyfikowane genetycznie jadły już nie miliony, lecz miliardy osób. Tymczasem, jak mówi, nie było dotąd żadnego przypadku, by ktoś przez takie mięso ucierpiał. I zapewnia, że mięso, którego producenci stosują pasze z soją GMO, nie jest żadnym zagrożeniem dla zdrowia ludzi.

Czytaj też: Czesi chcą dodatkowo sprawdzać polskie mięso

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
WP
WP