Trwa ładowanie...
d4cvqp1

Ryby za 200 zł nad morzem. Restauratorzy się bronią: "Nie każdy zawyża ceny"

Ceny w nadmorskich lokalach potrafią przyprawić o zawrót głowy. Obiad dla dwóch osób w Jastarni czy Darłowie może kosztować i ponad 250 zł. Co na to sami restauratorzy? "Przy tych kosztach nie da się inaczej" - mówią jedni. "Nie każdy zdziera" - dodają inni.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ryby nad morzem są wyjątkowo drogie, choć lokale są wypełnione po brzegi
Ryby nad morzem są wyjątkowo drogie, choć lokale są wypełnione po brzegi (WP)
d4cvqp1

193 zł za obiad dla dwóch osób, 251 zł za obiad z piwem i sokiem - coraz więcej klientów oburza się na wysokie ceny w nadmorskich restauracjach i smażalniach.

Jednak nie wszyscy. Pan Krzysztof ze Śląska napisał, że spędził właśnie urlop na Helu ze swoją dziewczyną. - Za każdym razem jedliśmy pyszną, świeżą rybę. Do tego zimne piwko, czasem dwa. Zawsze płaciliśmy około 100 zł i zawsze były to bardzo duże porcje, zawsze ryby były świetne i pyszne - opowiada. Dodaje, że mógł zjeść "w centrum kurortu lub przy samym porcie".

A co na to sami restauratorzy? W jednej ze smażalni ryb w Jastarni słyszymy, że faktycznie - tanio nie jest. "Ryby po prostu stały się towarem deficytowym" - mówią nam szefowie restauracji. To samo usłyszeliśmy w restauracji Rybarex ze Szczecina. Połowy z roku na rok są coraz mniejsze, zwłaszcza na Bałtyku. A skoro ryb jest mniej, pośrednicy dyktują coraz wyższe ceny.

d4cvqp1

Rolnicy a sklepy. "Najwięcej marży zostaje w supermarketach". Obejrzyj wideo:

Czytaj też: Klient pokazał rachunek. Tyle trzeba zapłacić za kawałek ryby nad Bałtykiem

Jednak restauracje mają również swoje koszty - a to sprawia, że ryby w nich są jeszcze droższe. "Klienci nie zdają sobie sprawy z tego, że w takiej restauracji za sam prąd płaci się przynajmniej 5 tys. zł miesięcznie. Do tego trzeba opłacić pensje 20 pracowników wraz ze składkami ZUS, nie mówiąc już o podatkach. Są tak wysokie, że jak je u nas czteroosobowa rodzina, to zysk z tej czwartej rybki idzie prosto do Urzędu Skarbowego" - pisze restaurator z Trójmiasta, który zgłosił się poprzez platformę dziejsie.wp.pl.

Klienci w mediach społecznościowych pokazują swoje rachunki z nadmorskich restauracji

d4cvqp1

Przyczyn nadmorskiej drożyzny jest oczywiście znacznie więcej. Dochodzi "opłata za koronawirusa" - restauracje muszą zachowywać większe odstępy pomiędzy stolikami, żeby dostosować się do rządowych wytycznych. A przez to mogą przyjąć mniej klientów. To z kolei przekłada się na ich mniejsze zyski. Lokale muszą też kupować płyny dezynfekcyjne, rękawiczki, maseczki dla obsługi. I często nie mają innego wyjścia niż podnoszenie cen.

"Są lokale uczciwe i te mniej uczciwe"

Ten sezon rozpoczął się też z opóźnieniem. Zwykle nadmorskie restauracje zaczynają się zapełniać już w czasie majówki. W tym roku Polacy zaczęli na dobre wyjeżdżać nad morze dopiero w czerwcu. Pytamy w smażalni z Jastarni, czy niektórzy restauratorzy nie chcą sobie odbić strat, proponując zawyżone ceny.

- Pewnie i tacy są, choć ja uważam, że nie ma co postępować w ten sposób. Każdy przecież poniósł straty z powodu koronawirusa, nie tylko turystyka i gastronomia - słyszymy w smażalni. Jej współwłaściciel dodaje, że są "lokale uczciwe i te trochę mniej uczciwe".

d4cvqp1

Czytaj też: Taniego urlopu nie będzie, w kurortach jest znacznie drożej niż przed rokiem

U niego 100 gramów dorsza kosztuje 9,90 zł. Są jednak restauracje, w których cena wynosi nawet kilkanaście zł za 100 gram. A to ciągle jedna z najtańszych ryb. Znacznie droższy jest antar, turbot czy halibut. Jeszcze droższa jest kergulena - tu ceny zaczynają się od 17-18 zł.

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb Jerzy Safader uważa, że górna granica w restauracji to 12 zł za 100 gramów prostego filetu z dorsza. Jeśli jest drożej, klientowi powinna się zapalić lampka ostrzegawcza. Choć czasem wyższe ceny są uzasadnione - jeśli na przykład w restauracji naprawdę oferowane są ryby prosto z kutra. To jednak zdaniem ekspertów zdarza się nad Bałtykiem coraz rzadziej.

Restauratorzy i eksperci przyznają, że jest drogo, ale jednocześnie przestrzegają, że będzie jeszcze drożej. Bo obecne tendencje związane z połowem ryb raczej się nie odwrócą w ciągu najbliższych lat. I nie pozostawiają wątpliwości: jeśli chodzi o ryby, to tanio już było.

Zjadłeś absurdalnie drogą rybę nad morzem? A może wręcz przeciwnie - jesteś bardzo zadowolony z dania i z obsługi? Napisz do nas poprzez dziejesie.wp.pl

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

d4cvqp1

Podziel się opinią

Share

d4cvqp1

d4cvqp1