ycipk-187wh4

Takie ogłoszenie uchroni firmę przed dodatkowymi opłatami? To mit, ale sprawa jest dużo bardziej skomplikowana

Dotarło do nas zdjęcie z zakładu fryzjerskiego z wywieszonym ogłoszeniem o treści: "Uwaga! Muzyka odtwarzana jest tylko dla personelu". O co tu tak naprawdę chodzi i czy taka niepozorna kartka może uchronić firmę od płacenia obowiązkowych tantiem?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zdjęcie, od którego się zaczęło
Zdjęcie, od którego się zaczęło (zdjęcie Użytkownika dziejesie.wp.pl, Fot: dziejesie.wp.pl)
ycipk-187wh4

Właścicielka tego zakładu jest przekonana, że tak. Mówi, że czasami chodzą "kontrole z ZAiKS-u i wlepiają kary. Ale jak się wywiesi taką kartkę, to kary nie będzie". Oczywiście radio tak naprawdę słyszą wszystkie osoby przebywające w tej firmie, więc ogłoszenie to faktycznie nie ma żadnego wpływu na to, kto odbiera tę muzykę.

Wszyscy eksperci, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że w sensie formalnym wywieszenie takiego ogłoszenie nie ma żadnego znaczenia.
- To wyraz jedynie woli posiadacza radia - dentysty, fryzjera, sklepu. Ważne będzie, jak ta sprawa wygląda w danym zakładzie lub poczekalni. Do kogo muzyka rzeczywiście dociera - mówi nam mecenas Krzysztof Czyżewski z warszawskiej kancelarii adwokackiej Czyżewscy, specjalizującej się m. in. w prawach autorskich.

Dużo ostrzej ocenia to Bogusław Pluta, dyr. Związku Producentów Audio Video (ZPAV), organizacji zajmującej się zarządzaniem zbiorowymi prawami autorskimi.
- To mniej więcej tak, jakby klient usiadł na fotelu i powiedział, że podoba mu się fryzura X, a po ostrzyżeniu odmawia zapłaty, twierdząc, że przecież nie mówił, że prosi o ostrzyżenie, tylko że fryzura mu się podoba, a że sobie usiadł akurat na fotelu przed lustrem - to przypadek. Fryzjer, umieszczający taki napis w celu uniknięcia zapłaty jest tego samego rodzaju oszustem.

ycipk-187wh4

Zobacz także: Gdy fryzjer się nie popisał, klient może składać reklamację. Zadośćuczynienie za krzywdę może iść w tysiące złotych

Jeszcze inaczej odnosi się do sprawy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego: - Prawdopodobnie intencją wywieszenia kartki (…) było zastrzeżenie, że podmiot prowadzący tę działalność nie osiąga z tytułu odtwarzania korzyści majątkowych, a więc nie musi płacić stosownego wynagrodzenia.

Nie zawsze trzeba płacić

A co dokładnie mówią przepisy?

ycipk-187wh4

- Od lipca bieżącego roku przepisy wprost wskazują, że zasadniczo posiadacze urządzeń radiowych mogą publicznie odtwarzać nadawaną muzykę wyłącznie na podstawie umowy zawartej z właściwą organizacją zbiorowego zarządzania (OZZ). Takimi organizacjami są m.in. ZAiKS i STOART – informuje adwokat Agnieszka Choromańska-Malicka, starszy prawnik w kancelarii Kochański Zięba i Partnerzy.

Czyli za publicznie odtwarzanie muzyki firmy muszą płacić. Ile?
- Stawki na odtworzenia są to stawki ryczałtowe, miesięczne. Ich wysokość jest zależna od rodzaju działalności, jaką prowadzi kontrahent. Obliczana jest zgodna z odpowiednią częścią Tabeli Wynagrodzeń Autorskich. Przykładowo w Warszawie dla sklepu o powierzchni 100 mkw. wynosi 113,51 zł miesięcznie, dla restauracji na 20 miejsc stawka wyniesie 104,43 zł, a dla baru mlecznego tej samej wielkości – 52,22 zł. Dla lokalu usługowego z trzema stanowiskami wynosi 70,38 zł. Wszystko są to stawki netto – informuje Anna Biernacka z ZAiKS-u.

Dla porządku dodajmy, że ZAiKS i pokrewne organizacje nie nakładają kar, a zawierają jedynie umowy za publiczne odtwarzanie muzyki, na podstawie których naliczają te opłaty.
- ZPAV kontroluje miesięcznie około 8 tysięcy lokali w Polsce (różnych branż), więc odwiedziny naszych inspektorów w każdym zakładzie są jedynie kwestią czasu. Jeśli muzyka odtwarzana była przed wizytą inspektorów, za ten okres też trzeba będzie zapłacić. Warto tu wspomnieć, że tabela stawek premiuje użytkowników, którzy uczciwie sami się zgłaszają, dając im 10 proc. zniżki na pierwszy rok trwania umowy – mówi dyr. Pluta.

Obejrzyj także film: Pomysł na biznes: Grooming

ycipk-187wh4

Problem w tym, że prawo przewiduje również wyjątki od tej zasady. Za publiczne odtwarzanie radia firma nie musi płacić, jeśli "nie łączy się z tym osiąganie choćby pośrednio korzyści majątkowych" (art. 24 ust. 2) – jak nas informuje Ministerstwo Kultury.

Czy fryzjer zarabia na muzyce z radia?

Mamy więc do czynienia z bardzo częstą w Polsce sytuacją, kiedy przepis co prawda jest, ale jego interpretacja należy już do urzędników i, nierzadko, sądu. Chodzi o to, czy i ewentualnie jaki wpływ ma grające klientom radio na dochody przedsiębiorcy. A to już nie jest takie jednoznaczne.

ycipk-187wh4

- Nie każde jednak odtworzenie muzyki z radia w lokalu usługowym wiąże się z osiągnięciem korzyści majątkowej. Przykładowo, kilka lat temu właściciel małego salonu fryzjerskiego zdołał przekonać sądy obydwu instancji, że dla jego klientów nie ma znaczenia odtwarzanie muzyki z radia, ale jakość świadczonych przez niego usług i tym samym wygrał spór sądowy z ZAiKS-em – mówi mecenas Agnieszka Choromańska-Malicka.

Anna Biernacka z ZAiKS-u nie ma tu jednak wątpliwości:
- Ta opłata to tylko należne twórcy wynagrodzenie. Przedsiębiorca płaci dekoratorowi, kupuje kwiaty i inne elementy wystroju wnętrza, i tak samo musi zapłacić za muzykę, którą wykorzystuje do celów swojej działalności – mówi.

Kluczowe pytanie jednak brzmi, czy klient przychodzi np. do fryzjera po to, żeby się ostrzyc, czy dlatego, żeby słuchać muzyki i podziwiać wystrój wnętrza.

- Jeśli spojrzymy na przepis, to zobaczymy, że to ten, kto puszcza muzykę, musi wykazać, że takich korzyści nie osiąga. Zgadzam się, że to dość karkołomne zadanie. Stąd i stosowane metody są niecodzienne - oświadczenia, wywieszone komunikaty itp. Sądy w takich przypadkach będą na pewno badać charakter miejsca, w jakim muzyka jest puszczana; to, czy goście / klienci mają wpływ na to, czy jest ona tam grana, czy nie. Na pewno trzeba będzie się zastanowić, czy klienci przychodzą do tego konkretnego miejsca lub zakładu dla granej tu muzyki, czy z innego powodu – ocenia mec. Krzysztof Czyżewski.

ycipk-187wh4

Czytaj także: Nowy Sącz. Miasto miliarderów i najniższej krajowej

Co ciekawe, o ile ZAIKS nalicza opłaty np. fryzjerom, o tyle zupełnie nie zajmuje się na przykład... taksówkarzami, a przecież sytuacja jest identyczna: tu również podczas świadczenia usługi gra muzyka, żeby pasażerowi (klientowi) było przyjemniej. Tłumaczenie ZAiKS-u wydaje się w tym wypadku dość karkołomne:

- Taksówkarze są w innej sytuacji. Oni korzystają z radia m.in. dla informacji o sytuacji na drogach, o pogodzie. Nie mają możliwości tak ustawić radia, by klient nie go słyszał. Ale często rzeczywiście to radio gra cicho. Taksówkarz jest albo właścicielem, albo pracownikiem i słucha radia dla własnych celów. Włączone czy wyłączone radio nie ma wpływu na wybór taksówki. W zakładzie usługowym, sklepie jest inna sytuacja – tam właściciel decyduje, czy radio jest włączone na zapleczu dla pracowników, czy w miejscu dla klientów, czy też w ogóle go nie ma.

Ale przecież w taksówce jej kierowca również decyduje, czy radio jest włączone czy nie. A gdyby, podobnie jak w taksówce, radio "grało cicho" także w zakładzie fryzjerskim, to jego właściciel nie musiałby płacić? Również trudno uznać, że dla jadącego po mieście taksówkarza radio jest niezbędnym źródłem wiedzy o pogodzie.

Czy w takim razie regulacje prawne są tu odpowiednie, czy jednak wymagałyby jakieś modyfikacji?
- Myślę, że przepis jest dobry. Wystarczy, że będzie rozsądnie interpretowany. Nie da się stworzyć przepisu tak szczegółowego, by rozwiązywał każdy przypadek. Tu już rolą sądów jest znaleźć jakieś sprawiedliwe rozwiązanie. Ale to już chyba się dzieje – ocenie mecenas Krzysztof Czyżewski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-187wh4

ycipk-187wh4
ycipk-187wh4