Trwa ładowanie...
dvk73b1

W górach nabiorą cię na oscypka, nad morzem na świeżego dorsza. Jak nie dać się zrobić w balona?

- Owczy? - pytasz sprzedawcy na Krupówkach, wskazując na serek. Sprzedawca bez mrugnięcia okiem mówi, że "łoscypek świezuśki, w nocy robiony, łocywiście łowcy". Jeśli jest zima, wiedz, że kłamie. Dlaczego? Bo owce zimą mleka nie dają, więc serek może być co najwyżej krowi.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tzw. oscypki można kupić w górach przez cały rok. Większość z nich nie ma z oscypkiem nic wspólnego.
Tzw. oscypki można kupić w górach przez cały rok. Większość z nich nie ma z oscypkiem nic wspólnego. (Shutterstock.com)
dvk73b1

Turyści na Krupówkach, ale i w innych niż Zakopane miastach regionu, kuszeni są bardziej lub mniej świeżymi oscypkami. W czym problem? Oscypek to ser produkowany z mleka owczego. Można go kupić w okresie od maja do października, bo właśnie tylko wtedy owce są wypasane i dają mleko.

Co to więc za oscypek, który króluje na straganach? Żaden – to serek z mleka krowiego, który nawet obok oscypka nie leżał. Sprytni sprzedawcy jak ognia unikają jednoznacznego nazwania go oscypkiem, bo byłoby to złamanie prawa. Mamy więc serki bacy, scypki, łoscypki, o.scypki, serki podhalańskie i całe mnóstwo innych produktów.

Twórca sukcesu Wiedźmina o swoim nowym biznesie. "Telefon na korbkę"

Nawiasem mówiąc – prawdziwy oscypek wielu ludziom nie smakuje, jest zbyt twardy i wyrazisty w smaku. Świetnie za to smakują serki produkowane z udziałem mleka i owczego, i krowiego. Co więc złego w karmieniu turystów pseudooscypkami? To samo, co w przypadku "świeżego dorsza" nad morzem.

dvk73b1

Zobacz też: Daj dziecku dorsza. To może być ostatnia okazja na spróbowanie, jak smakuje ta ryba

Spora grupa ludzi żyjących na wyżynach zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda proces rozrodu owiec. Natomiast każdy, kto mieszka nad morzem, wie, kiedy łowi się dorsze.

Otóż okres ochronny dorsza obejmował dotychczas praktycznie całe lato. W sezonie dostanie świeżej ryby tego gatunku było więc nierealne, chyba że pochodziła z maleńkiego, niegospodarczego połowu. Ale tysiące smażalni nie mogą z niego korzystać, więc używają albo ryb mrożonych, albo nie dość, że mrożonych, to jeszcze niepochodzących z Bałtyku.

dvk73b1

Nawiasem mówiąc, nie jest to nic złego. Ryby mrożone je się na całym świecie, nie tracą prawie żadnych właściwości smakowych. Na dodatek zamrożenie złowionej ryby jest bezpieczniejsze dla konsumenta, niż wożenie jej przez setki kilometrów w postaci coraz bardziej udającej świeżą.

Zresztą, bałtyckiego dorsza od polskiego rybaka i tak nie zjemy, bez względu na porę roku. Decyzja podjęta przez ministrów podczas październikowego posiedzenia Rady Unii Europejskiej zakazuje połowów od 1 stycznia 2020 r. Zakaz dotyczy dorszy ze stada wschodniobałtyckiego. Żeruje ono wzdłuż niemal całego polskiego wybrzeża – gdzieś mniej więcej od okolic Mrzeżyna i Rewala aż po granicę z Rosją i dalej do łotewskiego wybrzeża.

Zakaz wprowadzono na razie na cztery lata, ale tak naprawdę nie wiadomo, ile może potrwać. Na odrodzenie wielkich ławic dorszy może być już za późno, bo cały Bałtyk powoli umiera. Dorszom zaczyna brakować pożywienia. To drapieżniki żywiące się innymi rybami, a i tych jest coraz mniej.

Nie daj się nabrać. Czego unikać?

Pamiętaj – oscypki są tylko latem i jesienią, a świeży dorsz nigdy latem. A od tego roku w zasadzie nigdzie nie dostaniemy świeżego dorsza z Bałtyku. Ale czeka na nas o wiele więcej pułapek. Nawet w osiedlowym spożywczaku i u lokalnego sprzedawcy kebabów. Ten drugi zapewne ma w ofercie kebaba z baraniną. Ile baraniny jest w kebabie z baraniną? Niewiele, bo podstawa to wołowina, potem kurczak, a na końcu mięso z owcy – najwyżej kilkanaście procent.

dvk73b1

Zobacz też: Reporter WP wcielił się w żebraka. Zobacz, ile można na tym zarobić

To i tak o wiele więcej, niż w popularnych parówkach "cielęcych" . "Parówki cielęce" i "parówki z cielęciną" różnią się od siebie znacząco. Te pierwsze kosztują na ogół 40 - 50 złotych za kilogram, drugie są niewiele droższe od zwykłych parówek dobrej jakości, kosztują przeważnie lekko ponad 20 zł za kilo.

Aby parówkę nazwać cielęcą, musi zawierać ona przynajmniej połowę mięsa z cielaków. Stąd cena. Za to wyroby z cielęciną mogą mieć w zasadzie dowolną domieszkę tego mięsa. W efekcie najpopularniejsze parówki z cielęciną znanej polskiej firmy zawierają dokładnie 4 proc. cielęciny.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

dvk73b1

Podziel się opinią

Share

dvk73b1

dvk73b1