Trwa ładowanie...

45% internautów: spóźnienia do pracy nie są złe

Nie ma nic złego w spóźnianiu się do pracy. Tak odpowiedziało 45% internautów głosujących w naszej ankiecie.

45% internautów: spóźnienia do pracy nie są złe
d350bdg
d350bdg

Internautów, którzy negują spóźnienia było 55%. Spośród tych głosujących, 33% odpowiedziało, że spóźniający się nie mają szacunku do pracy. A 22% stwierdziło, że nie można akceptować spóźnień, bo to łamanie warunków umowy. W sondzie głosowało 11871 internautów.

„Zarabiam za mało, by przychodzić punktualnie”

Najczęściej to pracownicy fizyczni, którzy czują się przez szefów wykorzystywani, przychodzą do pracy z poślizgiem.

- Bo chcą w ten sposób zrekompensować sobie to, że np. pracowali za darmo po godzinach lub mówią, że w ogóle za mało zarabiają, by przychodzić punktualnie. Taką postawę prezentują osoby zarabiające najmniej, czyli na przykład pracownicy fizyczni w niewielkich firmach. Ale trzeba też wspomnieć o tym, że w wielu zawodach spóźnienia nie mogą być akceptowane i kończą się zwolnieniem pracownika. Tak jest w firmach przewozowych. Generalnie w naszym kraju panuje ciche przyzwolenie na spóźnienia, zaś np. w Japonii jest to nie do pomyślenia – wyjaśnia Rafał Gadowski, psycholog społeczny, head hunter.

Wielu podwładnych traktuje ustaloną godzinę rozpoczęcia pracy w sposób orientacyjny, umowny. Praca ma się rozpocząć o godzinie 8, to znak, że pracownik przekroczy próg firmy 20 minut później. Niektórzy przełożeni to tolerują, bo wiedzą, że i tak niedługo będą wymagać od pracownika więcej wysiłku i być może pracownik będzie musiał pracować po godzinach lub przychodzić do pracy wcześniej. Są też tacy pracodawcy, którzy nie widzą spóźnień lub nie chcą ich widzieć.

d350bdg

"Pracują po nocach, to mogą się spóźniać"

- Rozpoczynamy pracę o godzinie 9, ale rzeczywiście pracownicy pojawiają się w firmie grubo po ustalonej godzinie. Ja to toleruję. Bo nieraz pracujemy do nocy, niektórzy nawet zarywają noce, gdy pracujemy nad jakimś projektem. Mam bardzo oddany zespół, ufam podwładnym. Dlatego nie rozliczam ich ze spóźnień. Wiem, że jeśli ktoś przyjedzie trochę później, to później wyjdzie. Każdy swoją robotę musi zrobić, ja rozliczam z tego – mówi Tomasz Walczak, współwłaściciel firmy reklamowej Kalejdoskop.

Według specjalistów, polscy pracownicy spóźniają się na potęgę. Czy rzeczywiście tak jest? Zapytaliśmy kilku pracowników z różnych branż o to, czy spóźniają się do pracy. Okazuje się, że wielu pracowników przychodzi do pracy później z premedytacją.

Jacek, prawnik z Gdyni, spóźnia się nawet 1-2 godziny

- Pracuję w prywatnej kancelarii, jestem obrońcą. Przyznam, że do kancelarii rzadko przychodzę na wyznaczoną godzinę, na godzinę 9 przychodzi tylko sekretarka. Ja różnie, czasem godzinę później, czasem 2 godziny później. Ale na umówione spotkanie staram się przyjść punktualnie. W naszej branży spóźnienia to niestety norma, czasem na rozprawę czekam kilkanaście minut. Z drugiej strony, dużo pracuję w domu, czasem w weekendy. Mogę powiedzieć, że chociaż się spóźniam, to pracuję po kilkanaście godzin na dobę – twierdzi Jacek Wolański.

d350bdg

Tomek, dziennikarz prasowy z Warszawy, 3 godziny

- Wiadomo, że przedstawiciele wolnych zawodów mają nienormowany czas pracy. Pracują w domu albo po nocy. Staram się przychodzić na kolegium redakcyjne punktualnie. Na umówione spotkania muszę się stawić. Zdarzyło mi się spóźnić ponad 3 godziny na rozmowę z ministrem z poprzedniego rządu. Nie moja wina, nie mogłem dojechać. Zadzwoniłem i przeprosiłem, ale niedoszły rozmówca bardzo się zdenerwował i już nie chciał ze mną rozmawiać. No cóż i tak się zdarza. Gorzej mają pracujący w redakcjach radiowych lub telewizyjnych. Kiedyś mój kolega, znany dziennikarz radiowy zaspał i chociaż biegł i jechał taksówką, spóźnił się na swoją audycję. Wbiegł do radia mokry od potu na kilka minut przed zakończeniem swojego programu. Ale w jego przypadku to jedyne tak spektakularne spóźnienie – opowiada Tomek, dziennikarz prasowy.

Bartek, zastępca kierownika supermarketu 10 minut

- To prawda spóźniam się z premedytacją. Ale nie potrafię tak ułożyć sobie czasu rano, by wychodzić równo o konkretnej godzinie. Nie jestem przecież automatem. Spóźniam się codziennie kilka minut. Nie widzę w tym nic złego, bo wyrabiam się w pracy. To, że jestem w firmie 10 minut później w niczym nie przeszkadza. Mój szef ani razu nie zwrócił mi uwagi – mówi Bartek, jest zastępcą kierownika w jednym z sieciowych supermarketów.

Weronika, architekt, kilkanaście minut

- W naszym biurze architektonicznym nie punktualność jest istotna, tylko to czy wyrabiamy się z pracą. Liczy się efekt. Często siedzę w domu nad projektem nawet do bardzo późnych godzin nocnych. Rano nie mogę się dobudzić. Często spóźniam się kilkanaście minut, bo po prostu zasypiam. Ale pracę wykonuję terminowo – twierdzi Patrycja Tylka, z firmy Maxprojekt.

d350bdg

Oni nie mogą się spóźniać

Zgodnie z przepisami, szefowie mogą upomnieć spóźniającego się pracownika. Czy jednak tak robią? Wielu szefów nie wyciąga żadnych konsekwencji. Chyba że charakter pracy bezwzględnie wymaga, by podwładny się nie spóźniał np. maszynista, kierowca autobusu miejskiego, prezenter telewizyjny lub radiowy.

Kilka rad jak walczyć ze spóźnieniami - z przymrużeniem oka

• jeśli dojdziesz do wniosku, że Twoje spóźnianie wynika z tego że nienawidzisz pracy którą wykonujesz, rzuć ją i znajdź inną - taką do której nie będziesz się spóźniał.

• jeśli masz budzik z funkcją drzemki z której korzystasz zbyt często - wyrzuć go
• kup najbardziej denerwujący budzik i ustaw go jak najdalej od łóżka (działa idealnie jeśli śpisz na antresoli i aby wyłączyć budzik musisz zejść po drabinie)

d350bdg

• dobrą metodą jest nastawianie zegarka kilka minut do przodu. Niestety, habituacja następuje dość szybko (około dwóch tygodni) aby więc metoda działała, trzeba co jakiś czas zmieniać ustawienia zegarka - raz do przodu, raz do tyłu. Jeśli Twój zegarek będzie pokazywał późniejszą niż w rzeczywistości godzinę, zazwyczaj stres związany z ryzykiem spóźnienia będzie na tyle duży że i tak się nie spóźnisz.

• jeśli spóźniasz się do pracy, ustaw sobie dwa budziki - jeden na godzinę w której wstajesz, drugi na godzinę w której musisz wyjść z domu. Nawet jeśli zamarudzisz w łazience, twój drugi budzik przypomni Ci że masz już wyjść.
• jeśli Twoje spóźnienie wynika z zasypiania, poproś kolegę z pracy aby dzwonił do Ciebie co rano i budził Cię do pracy.
• jeśli pieniądze są dla Ciebie ważne, wyznacz sobie karę finansową za spóźnienie. Pieniądze przekazuj po miesiącu na schronisko bądź cokolwiek innego. W biurze metodę tą można zastosować wśród pracowników zbierając na imprezę firmową (nie martw się, nie będą spóźniać się specjalnie - wprawdzie będą chcieli by w puszcze było dużo kasy, ale niekoniecznie ich własnej).

Krzysztof Winnicki

d350bdg
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d350bdg