Ceny mięsa w górę o 50 proc. Branża wskazuje winnych
W ciągu pięciu lat ceny mięsa wzrosły o połowę - wynika z wyliczeń WP Finanse. Wśród problemów jest znaczny spadek liczby świń wywołany przez ASF. Duże chlewnie przechodzą "drogę przez mękę" i czekają 3 lata na pozwolenia, a na końcu i tak przegrywają walkę o klienta z dyskontami.
Zgodnie z danymi GUS w grudniu 2024 r. pogłowie trzody chlewnej wynosiło 9 mln 780 tys. szt. i było niższe o 7,1 proc. rdr. Z kolei w porównaniu z liczebnością stada świń w czerwcu 2024 r. odnotowaliśmy spadek o 0,6 proc.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Byliśmy w pierwszej Biedronce na Słowacji. Tak jest w środku [WIDEO]
Trend spadkowy jest obserwowany już od dawna. Tomasz Parzybut, prezes zarządu Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP, przekazuje redakcji WP Finanse, że jeszcze w 2006 r. pogłowie trzody w Polsce wynosiło ponad 19 mln sztuk. To spadek o 10 mln w ciągu niespełna 20 lat.
Ogromny wpływ na te spadki miał afrykański pomór świń (ASF), z którym Polska nie może się uporać. W Polsce wirus występuje od 2014 r. i jego wektor rozszerza się na teren całego kraju. Nie ma już w kraju województwa, w którym wirus nie występował. Choroba wiąże się z ograniczeniami eksporcie - wyjaśnia prezes.
Poza tym spore znaczenie mają także wysokie koszty produkcji (np. pasz), zmniejszające się zapotrzebowanie na wieprzowinę oraz trudności ekonomiczne małych gospodarstw rolnych.
"Droga przez mękę" polskich producentów mięsa
W odpowiedzi na nasze pytania Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) zwraca uwagę, że na podstawie danych statystycznych można wyciągnąć wniosek, że "w długookresowym trendzie przybywa jedynie gospodarstw o większej skali produkcji, w których osiąga się wyższą wartość produkcji wskutek wyższej ceny sprzedaży żywca oraz niższe koszty ogółem".
Jednak Parzybut przekonuje, że obecne przepisy nie sprzyjają rozwijaniu większej hodowli. Ocenia je jako "skomplikowane" i spowalniające odbudowę pogłowia w większych gospodarstwach.
- Aby otrzymać zgodę środowiskową na budowę dużej chlewni czeka się w Polsce średnio 3 lata, a cała procedura to tzw. droga przez mękę. Bardzo łatwo zaskarżyć, oprotestować w Polsce jakąkolwiek budowę, z błahego powodu. Z drugiej strony rozdrobnienie produkcji trzody chlewnej utrudnia standaryzację i podnosi koszty produkcji. Branża razem z ministerstwem pracuje nad rozwiązaniami, które mogłyby uzdrowić obecną sytuację - zaznacza prezes.
Jak zmieniły się ceny mięsa w Polsce? Wzrost o ponad 50 proc.
Wpływ na ceny mięsa w kraju ma cała sytuacja popytowo-podażowa na świecie. W tym kontekście prezes SPiW podaje za przykład Chiny, które jeszcze kilka lat temu importowały z Europy 5 mln ton wieprzowiny, a obecnie - nieco ponad 1 mln ton.
- Ten rok będzie prawdopodobnie lepszy pod tym względem od poprzedniego. Jednak pogłowie w całej Unii Europejskiej jest na niskim poziomie - komentuje ekspert.
Cechą charakterystyczną dla rynku wieprzowiny jest duża zmienność cen. Resort rolnictwa zwraca uwagę, że "pogarszająca się relacja cen świń do cen pasz jest trudna w szczególności dla gospodarstw o małej i średniej skali produkcji".
W związku z tym, że nadchodzi Wielkanoc, podczas której Polacy spożywają dużo mięsa, postanowiliśmy sprawdzić, jak na przestrzeni ostatnich kilku lat zmieniały się ceny mięsa tuż przed świętami. Z wyliczeń WP Finanse wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat ceny mięsa wzrosły o około 51 proc. Jest to skumulowany wzrost cen na podstawie danych GUS za marzec (w latach 2020, 2021, 2022, 2023 i 2024), co obrazuje poniższa grafika.
Co to oznacza? Załóżmy, że w marcu 2019 r. za kilogram mięsa trzeba było zapłacić 20 zł. Rok później kosztowało już ponad 23 zł/kg, a w 2021 r. doszło do niewielkiego spadku cen (do 22,37 zł/kg). W marcu 2022 r. na ten produkt musieliśmy wydać około 24,50 zł/kg, w marcu 2023 r. - ponad 29 zł/kg, a w marcu 2024 r. - ponad 30 zł/kg.
Sprawdziliśmy też zmiany w cenach poszczególnych kategorii mięsa. W ciągu pięciu lat najmocniej podrożały wędliny (o 51,77 proc.), a najmniej - mięso drobiowe (o 47,36 proc.). Skumulowany wzrost cen mięsa wieprzowego wyniósł 50,94 proc.
- Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym miesiącu ceny wzrosną, ale póki co nic nie wskazuje na to, że miałyby to być rekordowe skoki - ocenia prezes.
Dopytywany o konkretne kwoty wskazuje, że obecnie widać ożywienie pod kątem podnoszenia cen surowców. W połowie marca ceny za elementy wzrosły średnio o około 40 gr/tyg.
- Jednak czynnikiem stopującym jest handel wewnętrzny - mały popyt. Te ceny jeszcze będą szły w górę. Jednak mówienie o konkretnych stawkach w okresie świątecznym na ten moment jest wróżeniem z fusów - zwraca uwagę Parzybut.
Polskę zalewa mięso z importu. Trwa walka z dyskontami
Branża stoi również przed wieloma innymi wyzwaniami. Wśród nich jest także skuteczna promocja produktów wysokojakościowych. - Na ten moment nie mamy odpowiedniej bazy zarodowej, przez co hodowcy ściągają prosięta głównie z Danii. Ma to ogromny wpływ na rentowność hodowli - przekonuje ekspert.
Potwierdzają to także dane - w 2024 r. Polska sprowadziła rekordową liczbę świń. Od stycznia do końca listopada 2024 r. wjechało do nas ok. 7 725 600 sztuk trzody chlewnej, czyli o 11,2 proc. więcej niż w analogicznym okresie w 2023 r. Aż 97 proc. pochodziło właśnie z Danii.
Zdaniem ekspertów z grupy zajmującej się m.in. hodowlą i przetwórstwem trzody chlewnej, firmy Gobarto Hodowca, import warchlaków z Danii wynika przede wszystkim z różnicy w jakości zwierząt - wysokiego statusu zdrowotnego, szybkiego tempa wzrostu, niskiego zużycia paszy i wyższej mięsności. Poza tym import duńskich warchlaków pozwala na powtarzalność, dzięki czemu pozyskujemy wyrównane partie zwierząt do tuczu.
- Nie zapominajmy również o tym, że dochodowość branży mięsnej niszczą sieci handlowe, które oferują mięso w promocyjnych cenach poniżej kosztów zakupu. Robią to dlatego, że mięso jest towarem impulsowym, który zachęca konsumentów do wyboru danej sieci. Sieci kompensują sobie sprzedaż poniżej kosztów, zarabiając na całym koszyku zakupowym, bo przecież nikt nie pójdzie do dużej sieci, żeby kupić jeden produkt. Praktycznie każdego miesiąca mamy do czynienia z dumpingiem, problemem jest jednak to, że prawo dopuszcza takie praktyki - kwituje prezes.
Jedna z sieci handlowych - Biedronka, wskazuje, że ściśle działa z polskimi dostawcami, ponieważ przyświeca im wspólny cel - pobudzanie konsumpcji.
- Współpraca z polskimi partnerami jest wpisana w DNA naszej firmy. Od początku było jasne, że stworzymy biznes w Polsce razem z lokalnymi dostawcami. Mamy bardzo silne więzi z rolnictwem i przemysłem przetwórstwa spożywczego. Niektóre firmy, które zaczynały z nami, stały się dziś ważnymi graczami nie tylko w Polsce, ale i w Europie Środkowo-Wschodniej - podkreślał w rozmowie z WP Finanse Luis Araujo, prezes Biedronki.
Maria Glinka, dziennikarka WP Finanse i money.pl