Trwa ładowanie...

Gigantyczne podwyżki cen jaj. Wojna w Ukrainie przyspieszyła wzrosty

Od kilkunastu miesięcy drożeją pasze, a agresja Rosji na Ukrainę jeszcze przyspieszyła to zjawisko. To z kolei doprowadziło do tego, że tylko w ciągu ostatnich sześciu tygodni aż o 89 proc. wzrosły ceny jaj, a ceny skupu kurcząt - o 38 proc. - alarmują polskie organizacje drobiarskie. I apelują do rządu o ścisłe monitorowanie rynku pasz.

Share
Gigantyczne podwyżki cen jaj. Wojna w Ukrainie przyspieszyła wzrosty Gigantyczne podwyżki cen jaj. Wojna w Ukrainie przyspieszyła wzrosty Źródło: Adobe Stock, fot: annacovic
d3zkm48

Największe polskie organizacje drobiarskie we wspólnym wystąpieniu wezwały rząd do "jeszcze intensywniejszych działań zmierzających do zatrzymania gwałtownego wzrostu cen pasz". To właśnie on - jak tłumaczą organizacje - jest główną przyczyną "szoku cenowego" na rynku drobiarskim. Pod apelem podpisały się Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz, Polska Federacja Hodowców Drobiu, Krajowa Rada Drobiarstwa, Ogólnopolski Związek Producentów Drobiu "Poldrób" oraz Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj.

Ceny jaj i drobiu mocno w górę

Dyrektor Ogólnopolskiego Związku Producentów Drobiu "Poldrób" Stefan Chrzanowski wyjaśnił, że ceny pasz odpowiadają za około 60-70 proc. kosztów produkcji drobiarskiej. "Branża drobiarska nie może więc reagować na ogromne wzrosty wartości pasz inaczej niż poprzez podnoszenie cen swoim odbiorcom. Niestety, sytuacja na rynku zbóż jest tak poważna, że problemem jest nie tylko wzrost cen, ale także dostępność surowców" – tłumaczył szef "Poldrobiu".

Według Chrzanowskiego klienci sklepów detalicznych najbardziej odczują wzrost cen drobiu i jaj w momencie, gdy jest na nie wysoki popyt, czyli tuż przed świętami wielkanocnymi.

d3zkm48

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Inflacja przekroczy 10 proc.? Ekspert: To może być odczyt za marzec albo kwiecień

Zgodnie z monitoringiem prowadzonym przez organizacje drobiarskie, w pierwszych dniach lutego kilogram żywca kurcząt rzeźnych kosztował w skupie w tzw. transakcjach wolnorynkowych 4,7 zł, a cena jaja klasy M wynosiła 26 groszy. Teraz ceny te wynoszą odpowiednio nawet 6 zł i 50 groszy oraz 49 groszy.

Zdaniem dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz Katarzyny Gawrońskiej "gwałtowne zwyżki cen pasz szkodzą nie tylko polskiej gospodarce żywnościowej, ale są paliwem dla inflacji, z którą rząd i bank centralny próbują walczyć". Szefowa Izby uważa, że państwo powinno uruchomić "wszelkie możliwe narzędzia mogące doprowadzić do spadku cen zbóż i pasz".

d3zkm48

Dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa Dariusz Goszczyński zauważa, że pasze i surowce paszowe drożeją na świecie od kilkunastu miesięcy. Wśród powodów takiego stanu rzeczy są czynniki fundamentalne, czyli na przykład popyt zgłaszany przez tak wielkie gospodarki jak choćby Chiny, oraz czynniki techniczne, jak zwiększone zaangażowanie inwestorów finansowych w giełdowe transakcje surowcami rolnymi.

Warto też dodać, że koszty produkcji rolnej rosną przez rosnące ceny azotu, stosowanego w nawozach.

Wojna w Ukrainie przyspieszyła wzrosty cen

"Istniejący trend wzrostu cen pasz gwałtownie przyspieszyła agresja Rosji na Ukrainę. Zgodnie z danymi amerykańskiego departamentu rolnictwa oba te kraje odpowiadają za 29 proc. światowego eksportu pszenicy. Oznacza to, że wzrosty cen pasz same nie wyhamują i bez udziału polskiego rządu sytuacja na rynku pasz może się pogorszyć, wywołując dalsze zakłócenia w produkcji drobiarskiej" - argumentuje Goszczyński.

Wszystkie organizacje drobiarskie, które wystosowały apel do rządu, podkreślają, że drożejące pasze – mimo, że są ogromnym problemem – nie są "najczarniejszym scenariuszem" dla drobiarstwa. "Powszechne obawy budzi niewystarczająca podaż zbóż, która może doprowadzić do przymusowego ograniczania produkcji" - stwierdzają organizacje.

d3zkm48

O poważnych skutkach wojny na ceny w Polsce mówił też w ubiegłym tygodniu bank Credit Agricole. Wzrost cen żywności w naszym kraju sięgnie w tym roku 9,2 proc. - prognozuje bank. Dla porównania: w zeszłym roku jedzenie podrożało o 3,2 proc. Powodem spodziewanych w tym roku dużych podwyżek są skutki wojny w Ukrainie, która jest ważnym eksporterem zbóż i roślin oleistych.

Podwyżki cen żywności prognozował też w ubiegłym tygodniu Pedro Soares dos Santos, prezes spółki Jeronimo Martins, która jest właścicielem Biedronki. - W najbliższym czasie może dojść (na rynku - przyp. red.) do szaleństw, jeśli chodzi o próby podniesienia cen produktów - ostrzegał podczas konferencji prasowej, zorganizowanej z okazji publikacji raportu finansowego spółki.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3zkm48
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
d3zkm48
d3zkm48