ycipk-y82uok

Ogrodowe baseny. Tani sposób na ochłodę może okazać się bezużyteczny

W niektórych gminach ogrodowe baseny będą musiały stać puste, bo samorządowcy wprowadzają zakaz napełniania ich wodą. Powód? Susza, która sprawia, że każdą kroplę trzeba oszczędzać.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Woda staje się coraz cenniejszym dobrem, władze samorządowe chcą kontrolować, jak jest wykorzystywana.
Woda staje się coraz cenniejszym dobrem, władze samorządowe chcą kontrolować, jak jest wykorzystywana. (Shutterstock.com)
ycipk-y82uok

Duże, małe, prostokątne, okrągłe. Dmuchane, rozporowe lub na stelażu - wybór basenów jest bardzo duży. W popularnym markecie budowlanym ceny zaczynają się od 19 złotych (dmuchany basenik o średnicy 122 cm), a kończą na 3398 złotych (7-metrowy basen wyposażony w pompę filtrującą).

Mniejsze baseny, o średnicy ponad 3 metrów i głębokości około metra, z filtrami wody, można kupić za 300 - 500 złotych.

Ogrodowy sposób na ochłodę może jednak okazać się zupełnie bezużyteczny. Wszystko przez ograniczenia w dostępie do wody, które stosują niektóre gminy.

ycipk-y82uok

Obejrzyj: Paweł Surówka, prezes grupy PZU: Technologia pomoże szybciej diagnozować pacjentów

Kara za lanie wody

W weekend w Skierniewicach wystąpiły poważne problemy z wodą. Z powodu zwiększonego zużycia zbiorniki opustoszały i wody w kranach zabrakło na dwa dni. Choć problem udało się rozwiązać, od poniedziałku obowiązuje zakaz używania wody "w celach innych niż socjalno-bytowe". Czyli również do napełniania basenów.

ycipk-y82uok

Zakaz wydał też wójt Dobroszyc na Dolnym Śląsku. Podobne ogranicznie wprowadzono w Kutnie. W zeszłym roku takie zakazy obowiązywały m.in. w Lututowie, Bełchatowie, Łabiszynie czy gminie Przodkowo. Zakaz obejmuje podlewanie trawników i ogródków działkowych oraz mycie samochodów wodą z wodociągu miejskiego.

Czytaj też: "W całym kraju patelnia". Firma idealnie wykorzystała upały

Za złamanie zakazu używania wody grozi mandat do 500 złotych.

Karę za lanie wody można dostać nie tylko w Polsce. W zeszłym roku Wielką Brytanię nawiedziła największa susza od 30 lat. Tam także zakazano napełniania basenów, podlewania trawników czy mycia samochodów wodą z wodociągów. Kara - 1000 funtów grzywny.

ycipk-y82uok

Kto nałoży mandat

Teoretycznie zakaz używania wody do napełniania basenów mogą wydać władze gminy. W praktyce takie zakazy nie zawsze są skuteczne, bo nie ma ich kto egzekwować. Zazwyczaj samorządy ograniczają się do apeli skierowanych do mieszkańców.

- Ten nasz zakaz to właściwie jest bardziej apel o to, by z wody korzystać rozsądnie - mówi Jacek Pełka, prezes zarządu Wod-Kan Skierniewice. - Formalnie zakaz ma prawo wydać prezydent miasta, ale to wiązałoby się z dużymi problemami. Np. jeśli zakażemy podlewania roślin na działce, która sprzedaje sadzonki, to kto będzie odpowiedzialny za straty? Po prostu liczymy na zdrowy rozsądek - dodaje.

Czy apele działają?

ycipk-y82uok

- Zużycie jest mniejsze, ale godziny 19 - 22 to jakieś szaleństwo - odpowiada Pełka. - Gdyby udało nam się napełnić zbiorniki, to mielibyśmy kilka dni spokoju, ale przy tym tempie zużycia to niemożliwe. Sytuacja z weekendu może się powtórzyć, bo prognozy dalej przewidują upały. Uratuje nas tylko deszcz.

Czytaj też: Upał w pracy. Sprawdzamy, kiedy można odmówić przyjścia

Gdyby formalny zakaz wydano, jego egzekwowaniem zajmowałaby się straż miejska. W praktyce nie wiadomo jednak, jak strażnicy mieliby kontrolować to, czy ktoś napełnia ogrodowy basen.

- Takiego przepisu nie ma w kodeksie wykroczeń - mówi Jerzy Jabraszko z referatu prasowego stołecznej Straży Miejskiej. - W Warszawie jeszcze nigdy takiego zakazu nie było. Ale jeśli zostałby wprowadzony, trzeba by ustalić jakieś procedury reagowania. Na pewno moglibyśmy upominać lub apelować do osób, które podlewają ogródki czy leją wodę do basenów. Ale mandat?

ycipk-y82uok

- Póki co, nic mi o takim zakazie nie wiadomo - mówi Artur Głuszcz, komendant straży miejskiej w Skierniewicach. - Jeśli taki zakaz formalnie zaistnieje, to oczywiście my będziemy za niego odpowiadać - zapewnia, ale po szczegóły odsyła do magistratu.

- Formalnie to jest rzeczywiście apel, a nie zakaz - tłumaczy Przemysław Rybicki, rzecznik prasowy urzędu miasta Skierniewice. - Nie chcieliśmy angażować do tego straży miejskiej, tym bardziej że strażnicy są nam potrzebni do innych działań, związanych m.in. z pomocą osobom starszym, które mają problemy z powodu ograniczonego dostępu do wody.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
ycipk-y82uok
ycipk-y82uok