Szczepionki przeznaczone do utylizacji były podawane pacjentom. Kilkaset przypadków w całej Polsce

Przynajmniej 300 osób dostało szczepionki przeznaczone do wyrzucenia. Były źle przechowywane w przychodniach, a jednak i tak trafiły do pacjentów. - Jestem w szoku - przyznaje rzecznik Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Preparaty nadające się tylko do utylizacji, trafiły nawet do noworodków.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Szczepionki przeznaczone do utylizacji były podawane pacjentom. Kilkaset przypadków w całej Polsce
(123RF.COM)

Euvax B, Engerix B, Bexsero, Clodivac, Boostrix, Typhim VI, Verorab. Przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, meningokokom, pneumokokom, tężcowi, gruźlicy, wściekliźnie, ospie wietrznej. To tylko niektóre przykłady szczepionek podanych ludziom (również noworodkom), choć należało je niezwłocznie zniszczyć. Z informacji uzyskanych z kilku niezależnych źródeł wyłania się przerażający obraz: część lekarzy, nawet po dowiedzeniu się, że mają wadliwy produkt, szczepiła.

Nieprawidłowości opisali dziennikarze "Dziennika Gazety Prawnej". Z ich informacji wynika, że inspektorzy farmaceutyczni mają dowody na liczne błędy w przechowywaniu kilkuset szczepionek.

By takie leki zachowały swoje właściwości, muszą znajdować się w odpowiedniej temperaturze. Dlatego urzędnicy zdecydowali się na kontrole lodówek, w których preparaty czekają na podanie. Sprawdzali też, czy apteki i przychodnie mają odpowiedni sprzęt na wypadek braku prądu.

Wnioski? Dla inspektorów niepokojące. A dla pacjentów wręcz dramatyczne. Masa preparatów była źle przechowywana i powinny były zostać zniszczone. Jak wynika z informacji "DGP" część szczepionek i tak trafiła do pacjentów, a nawet noworodków. Ich podanie naraża małych pacjentów na poważne choroby.

Co ważniejsze, często nie był to efekt nieuwagi. Inspektorzy mają mieć też dowody na to, że niektórzy lekarze szczepili, choć wiedzieli, że szczepionkę powinni byli wyrzucić. Rzecznik Głównego Inspektora Farmaceutycznego przyznaje, że problem dotyczyć może wszystkich województw. A wtedy liczba zaszczepionych felernymi lekami wyniesie nie 300, a może nawet tysiące.

Niektóre przychodnie w odpowiedzi na akcje urzędników, odpowiedziała... groźbami. "Dziennik Gazeta Prawna" w poniedziałek opublikuje materiały ze swojego śledztwa.