Trwa ładowanie...
d4233eu

Zapiekanki u Kariny przez ostry język współwłaściciela zostały hitem internetu. "Zawsze trzeba być sobą"

"Przecież od zawsze wiadomo, że towar w tej budzie pochodzi z Biedronki" - taką opinię lokalowi u Kariny wystawiła niezadowolona klientka. To jednak odpowiedź właściciela podbiła internet. - Jesteśmy sobą i nie pozwolimy, żeby ktoś się na nas wyżywał - mówi Wirtualnej Polsce Krzysztof, współwłaściciel lokalu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zdenerwowana klientka doczekała się zdecydowanej reakcji ze strony właściciela lokalu
Zdenerwowana klientka doczekała się zdecydowanej reakcji ze strony właściciela lokalu (facebook, Fot: Zapiekanki u Kariny)
d4233eu

Towar z Biedronki, skromny wygląd lokalu, niekulturalna obsługa, niezbyt przyjemny właściciel - to lista zażaleń pani Darii, która wybrała się na zapiekankę do budki u Kariny w Ustroniu. Niezadowolona klientka dała temu przybytkowi tylko jedną gwiazdkę na serwisie, w którym można oceniać lokale gastronomiczne. Jednak zapiekanki u Kariny są dobrze oceniane przez innych klientów. W dwóch dużych portalach lokal ma ocenę powyżej 4,5 na 5.

Negatywny komentarz doczekał się zdecydowanej odpowiedzi pana Krzysztofa - który ze swoją dziewczyną, Kariną, prowadzi budkę od dekady.

"Biedronka? A to jakiś zły sklep? Pani wybaczy, ale nie mamy krowy, świni, kury, ani ogródka z pomidorami. Mięso [..] trzeba kupić, żeby zrobić z tych produktów kotlety" - napisał Krzysztof.

d4233eu

Twórca sukcesu Wiedźmina o swoim nowym biznesie. "Telefon na korbkę"

Na zarzuty o niekulturalne zachowanie obsługi pan Krzysztof też ma kontrargumenty": "Jak się domagasz zapiekanki z pominięciem kolejki, to mówimy ci, że nie jesteś pępkiem świata" - napisał pan Krzysztof. "Bądź w porządku, to my też z całą pewnością będziemy" - dodał.

Ta odpowiedź szybko podbiła polski internet. - "Niezła odpowiedź właściciela. Prosta, bezpośrednia i bez chamstwa", "jak będę kiedyś w okolicy, to na pewno zajrzę i chętnie coś zjem" - pisali użytkownicy Wykopu. Wpis trafił też szybko na największe polskie serwisy z memami.

d4233eu

Sprzedawca nie musi znosić każdego zachowania klienta

Nam współwłaściciel opowiada, że "99 proc. klientów to ludzie supersympatyczni". Jednak, jak dodaje, zdarzają się tacy, którzy mają o wszystko pretensje, a nawet obrażają jego dziewczynę.

- To jest tak, że jak ja jestem w lokalu, to nikt nic nie powie. Ale jak widzą skromną, ciężko pracującą dziewczynę, to zdarzają się wyzwiska czy krzyki. Nie wiem, chyba ludzie swoje kompleksy tak odreagowują - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.

I zapewnia, że wobec takich klientów będzie zawsze zdecydowany. - Zawsze warto być sobą. Dla nas pieniądze nie są najważniejsze, więc jak ktoś będzie się zachowywał w ten sposób, to na pewno mu odpowiemy - słyszymy. Uważa, że handel to zawsze "transakcja obustronna" - i to nie jest tak, że sprzedawca musi znosić każde zachowanie klienta.

d4233eu

Czytaj też: Polacy już nie gotują, wolą jeść na mieście

"Mięso z Biedronki, i co z tego"?

Pan Krzysztof przyznaje: w jednym pani Daria miała rację. Półprodukty jego dań faktycznie pochodzą z Biedronki. Z tych półproduktów kotlety robi jego mama, a zapiekanki - jego dziewczyna.

- W ten sposób działa chyba połowa lokali z Ustronia. Wszyscy jeżdżą na zakupy a to do Biedronki, a to do Auchan. To przecież normalne sklepy. Mówiąc szczerze, to oferują znacznie lepsze mięso niż na przykład specjalistyczne hurtownie - mówi pan Krzysztof.

d4233eu

Czy internetowe zamieszanie wpłynęło na biznes? Pan Krzysztof opowiada, że zdarzyło się kilku klientów, którzy przyszli z ciekawości do jego budki.

Czytaj też: Biedronka daje podwyżki. Oto, ile można zarobić

Jest też sporo osób z całego kraju, które dają teraz Zapiekankom u Kariny maksymalne oceny na różnych portalach. Nawet jeśli nigdy nie jedli w tym lokalu, a po prostu spodobała im się odpowiedź na żale klientki. Pan Krzysztof to docenia, ale podkreśla, że "żadnego poklasku nie szuka".

Przyznaje: mimo, że czasem jest trudno, to lubi biznes gastronomiczny. Jednak czeka go poważna operacja ortopedyczna, więc budkę niedawno starał się sprzedać. Na razie kupiec się nie znalazł.

d4233eu

- Dekada w biznesie gastronomicznym to sporo, więc trochę myślimy, czy nie czas zająć się czymś innym. Ale chodzi nam po głowie jeszcze coś. Na przykład lokal w naszym rodzinnym Chorzowie. Stamtąd się wywodzimy i naprawdę kochamy to miejsce - mówi pan Krzysztof.

Czytaj też: Nowa marka restauracji w Polsce. Pierwszy lokal już otwarty

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d4233eu

Podziel się opinią

Share
d4233eu
d4233eu