Trwa ładowanie...
d9kxe01

Na Pomorzu miało powstać niezbędne połączenie kolejowe. Jeśli kolejowa spółka nie sypnie groszem, zostaną z niego strzępy

Rychło ruszą przetargi na tzw. "bajpas kartuski". W założeniu miało to być w pełni zrewitalizowane połączenie z Gdańska do Kartuz, wyczekiwane przez mieszkańców Pomorza. Po serii analiz i ustaleń zostanie z niego coś o roli podrzędnej linii tramwajowej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kartuski bajpas miał być szansą na płynną komunikację między Trójmiastem i Kościerzyną
Kartuski bajpas miał być szansą na płynną komunikację między Trójmiastem i Kościerzyną (Facebook)
d9kxe01

Bajpas kartuski to alternatywne połączenie kolejowe Gdańska z Kartuzami – pisze Michał Jamroż w Gazecie Wyborczej. Alternatywne, bo niedługo ruszy modernizacja linii kolejowej łączącej Gdynię z Kościerzyną. Konieczna, ale na dwa lata wyłączy komunikację torową między Trójmiastem i Kościerzyną.

Okazało się więc, że rewitalizacja starej linii przez Kokoszki i Starą Piłę jest konieczna, by ruch między tymi miejscowościami nie zamarł.

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

Według pierwotnych planów za jeden z odcinków bajpasa miałoby odpowiadać PKP PLK, za drugi urząd marszałkowski i zarządzana przez niego Pomorska Kolej Metropolitarna. Przebudowa kilku stacji, dorobienie peronów, mijanki na trasie miałyby zapewnić regularną i płynną komunikację.

d9kxe01

Pod koniec 2019 r. PKP PLK ogłosiło przetarg na swoją część prac, deklarując budżet na poziomie 216 mln zł. Oferenci chcieli przynajmniej 35 mln zł więcej, więc PKP PLK unieważniło przetarg i na dodatek obcięło fundusze do 100 mln zł. Postawiło to pod znakiem zapytania również inwestycje leżące w gestii PKM.

W efekcie szykuje się dość kulawa inwestycja bez mijanek, peronów i przebudowy stacji. Kiedy jeden pociąg będzie się spóźniał, cały rozkład jazdy legnie w gruzach, bo inne będą musiały czekać, aż pechowy skład dojedzie do stacji końcowej.

Według informacji Wyborczej trwają rozmowy w tej sprawie między przedstawicielami PKM, urzędu marszałkowskiego i PKP PLK. Ale czasu jest mało, bo kolejarze przymierzają się już do ogłoszenia przetargu (na przełomie kwietnia i maja). Do maja może poczekać PKM, która i tak będzie musiała dostosować się do tego, co ustali PKP PLK. Jednak szanse na utrzymanie płynnej komunikacji na wspomnianym odcinku mocno zmalały.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

d9kxe01

Podziel się opinią

Share
d9kxe01
d9kxe01