Oferty pracy - drukowane odchodzą do lamusa?

Z Pawłem Lisowskim z Hill International Poland rozmawiamy o korzystaniu z drukowanych ogłoszeń rekrutacyjnych

Obraz
Źródło zdjęć: © thinkstock

[

Obraz

]( http://www.magazynrekruter.pl/ )

Z Pawłem Lisowskim z Hill International Poland rozmawiamy o korzystaniu z drukowanych ogłoszeń rekrutacyjnych oraz o przyszłości tego narzędzia rekrutacyjnego.

Magazyn Rekruter: Hill International jest jedną z nielicznych firm, która w dobie Internetu wciąż korzysta z ogłoszeń drukowanych w prasie. Proszę powiedzieć, dlaczego?

Paweł Lisowski: Po stronie pracobiorców rynek pracy można podzielić na 3 grupy: osoby aktywnie szukające pracy, osoby rozważające ewentualną zmianę pracodawcy i osoby, które nie szukają pracy.

Do tej ostatniej grupy musimy dotrzeć sami i zainteresować ją naszym projektem rekrutacyjnym – to head-hunting, czyli executive search. Osoby, które tylko rozważają ewentualną zmianę pracy, są już członkami portali społecznościowych, mają swoje profile na portalach ogłoszeń o pracę – do tych kandydatów można dotrzeć przez Internet. Natomiast osoby najbardziej zmotywowane i najaktywniej poszukujące pracy sięgają także po gazetę. Pracodawcom i rekruterom zależy na najbardziej zmotywowanych kandydatach i to do nich jest skierowane nasze ogłoszenie w prasie. Wciąż jest bardzo duży odzew na ogłoszenia prasowe, zwykle większy niż na ogłoszenia w Internecie.

Jest jeszcze jeden aspekt umieszczania ogłoszeń w prasie. Mianowicie kandydaci z executive search mają zwykle wyższe oczekiwania finansowe, bo to „praca szuka ich”, a nie odwrotnie. Te roszczenia mogą być wygórowane. Ale kandydaci z executive search mogą urealnić swoje oczekiwania finansowe, jeśli mają świadomość, że wraz z nimi w projekcie startują również inni kandydaci „z ogłoszenia”, którzy są zmotywowani i siłą rzeczy ich oczekiwania wynagrodzeniowe są bardziej przyjazne dla pracodawcy.

Ostatnia, ale nie mniej ważna sprawa, to promocja własnego brandu wśród kandydatów, ale także wśród potencjalnych klientów. Zamieszczamy ogłoszenia w prasie, co oznacza, że jesteśmy aktywni na rynku.

Magazyn Rekruter: Które Państwa ogłoszenia cieszą się największą popularnością?

Paweł Lisowski: Ogłoszenia w prasie sprawdzają się na stanowiska najwyższe. Wyższa kadra dyrektorska przegląda prasę częściej niż ogłoszenia internetowe. Wciąż jeszcze mamy chyba do czynienia z przeświadczeniem, że naprawdę poważne stanowisko nie może być anonsowane przez Internet. Takie rekrutacje ogłasza się w gazecie.

Ogłoszenia sprawdzają się także na stanowiska średniego szczebla i specjalistyczne. Właściwie jest to powszechny zwyczaj, że poniedziałkowy poranek wiele osób zaczyna od lektury ogłoszeń o pracę w gazecie. Po gazetę można sięgnąć w każdej wolniejszej chwili, przy śniadaniu, w metrze, itp. Magazyn Rekruter: Co Pan sądzi na temat przyszłości drukowanych ogłoszeń w prasie?

Paweł Lisowski: Osobiście nie wierzę, że prasa drukowana zniknie całkowicie. Na pewno będzie stale oddawała rynek czytelniczy mediom internetowym i ostatecznie prasa elektroniczna będzie wiodła prym na rynku. Myślę jednak, że ogłoszenia w prasie drukowanej będą stale publikowane i dalej będą przynosiły dobre rezultaty. Być może z czasem ogłoszenia prasowe nabiorą bardziej wizerunkowego oraz prestiżowego charakteru.

Moim zdaniem na pewne stanowiska nie będzie sensu publikować ogłoszeń drukowanych, ale na wiele – zwłaszcza wyższych stanowisk – ogłoszenia te wciąż będą się cieszyć popularnością.

Magazyn Rekruter: W jaki sposób należy konstruować ogłoszenia, aby odzew na nie był możliwie największy oraz aby uniknąć sytuacji zgłaszania się nieodpowiednich kandydatów?

Paweł Lisowski: Aby już na etapie ogłoszenia dokonać dobrej selekcji kandydatów, w ogłoszeniu należy jasno przedstawić, jakie będą główne zadania osoby na danym stanowisku. Należy również określić oczekiwane kompetencje kandydatów. Według mnie szkoda miejsca w ogłoszeniu na informację, że wymagane jest wykształcenie wyższe. Na niektórych stanowiskach to oczywisty wymóg, ale na pewno nie kluczowy. Tymczasem już wiele razy widziałem ogłoszenia np. na Dyrektora Sprzedaży, w których pierwszym wymogiem jest posiadanie wykształcenia wyższego. Bardziej istotne jest doświadczenie w prowadzeniu działu sprzedaży, a wymóg skończonych studiów wyższych nie wpłynie na jakość kandydatów, którzy odpowiedzą na ogłoszenie.

Magazyn Rekruter: Które metody rekrutacyjne uważają Państwo za najbardziej efektywne?

Pawłem Lisowski: Najskuteczniejsza jest metoda executive search (head hunting) przy stanowiskach wyższych: dyrektorskich i managerskich oraz przy stanowiskach bardzo specjalistycznych. Jest to jednak metoda droga i czasochłonna.

Często najbardziej efektywna kosztowo jest metoda klasyczna - media search - czyli rekrutacja kandydatów poprzez ogłoszenia w prasie i Internecie. Przy projektach, które realizujemy, posiłkujemy się własną bazą kandydatów, w której mamy kilkadziesiąt tysięcy osób. Niemniej, opierając się tylko o bazę danych kandydatów, nie można dobrze zrealizować projektu. Bazy danych mają jeden walor, który musimy mieć zawsze w pamięci – bardzo szybko dezaktualizują się. Kandydaci są mobilni na rynku pracy i często zmieniają pracodawcę.

Jaka jest więc najskuteczniejsza metoda? Jak każdy konsultant, odpowiem: to zależy. Jest to uwarunkowane stanowiskiem, na jakie będziemy szukać kandydatów. Stwórzmy najpierw porządny opis stanowiska i na tej podstawie wybierzmy najlepszą metodę.

Magazyn Rekruter: Na czym polega efektywność agencji rekrutacyjnej?

Paweł Lisowski: Dobra agencja rekrutacyjna to taka, która zamyka projekty z sukcesem i w ustalonym z klientem terminie, natomiast kandydaci, którzy zostali przez taką agencję zatrudnieni, pracują w firmie klienta przez relatywnie długi czas.

Dobra agencja nie realizuje wielu projektów gwarancyjnych, czyli takich, w których należy jeszcze raz rozpocząć poszukiwania kandydatów z uwagi na zwolnienie wcześniejszego kandydata lub jego decyzję o rozstaniu się z firmą. Dlatego tak ważne jest, aby prezentować kandydatów na dane stanowisko, którzy nie tylko pasują do opisu stanowiska, ale też do kultury organizacyjnej firmy klienta.

Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nasi sąsiedzi produkują mniej piwa. Historyczny spadek
Nasi sąsiedzi produkują mniej piwa. Historyczny spadek
Największa wtopa przy dawaniu napiwków. To jak policzek dla obsługi
Największa wtopa przy dawaniu napiwków. To jak policzek dla obsługi
Wypalanie traw słono kosztuje. Grzywna nawet do 30 tys. zł
Wypalanie traw słono kosztuje. Grzywna nawet do 30 tys. zł
Za te choroby ZUS wypłaci 1978 zł miesięcznie. Oto lista
Za te choroby ZUS wypłaci 1978 zł miesięcznie. Oto lista
Znajdź liczbę 46. Mało kto robi to w mniej niż 20 sekund
Znajdź liczbę 46. Mało kto robi to w mniej niż 20 sekund
Mandat za robienie prania. Można dostać nawet 5 tys. zł kary
Mandat za robienie prania. Można dostać nawet 5 tys. zł kary
Komunijne menu. Oto jakie potrawy dominują na stole
Komunijne menu. Oto jakie potrawy dominują na stole
16 jezior i 4 kąpieliska. Miasto wojewódzkie szykuje się na turystów
16 jezior i 4 kąpieliska. Miasto wojewódzkie szykuje się na turystów
Policja czy wojsko? Porównaliśmy zarobki na start w służbach
Policja czy wojsko? Porównaliśmy zarobki na start w służbach
Fala oszustw. Przekręty są coraz bardziej wyrafinowane
Fala oszustw. Przekręty są coraz bardziej wyrafinowane
Nowe lokomotywy dla PKP Intercity. Oto kto wygrał przetarg
Nowe lokomotywy dla PKP Intercity. Oto kto wygrał przetarg
90 błysków to bardzo poważne zagrożenie. Ruszył system na jeziorach
90 błysków to bardzo poważne zagrożenie. Ruszył system na jeziorach
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ