ycipk-1egdpw

Szokujące odkrycie. Ktoś podgląda kobiety w sklepach. Sieci handlowe są bezradne

Ktoś zagląda kobietom w sklepach pod spódnice, nagrywa filmiki, a następnie umieszcza je w internecie. Sieci handlowe są bezradne.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ujęcie z jednego z filmików
Ujęcie z jednego z filmików (screenshot/redakcja, Fot: redakcja)
ycipk-1egdpw

Takie filmiki, ze sklepów największych polskich sieci handlowych publikowane są w popularnym pornograficznym serwisie internetowym xHamster. Na niektórych nagraniach bez problemu można rozpoznać podglądane kobiety, gdyż są widoczne również ich twarze. Przedsatwiciele sklepów chowają głowę w piasek i mówią, że są bezradne wobec tego procederu. Serwis Xhamster odpowiada nam, że wszystko jest w porządku, a policja w rozmowie z nami oświadcza, że zajmie sie sprawą, jeśli tylko dostanie takie zgłoszenie.

Filmiki ogląda tysiące osób

Do naszej redakcji dotarły linki do kilkudziesięciu takich filmików opublikowanych tylko przez dwóch użytkowników tej strony. Widać na nich, jak ktoś za pomocą ukrytej kamery zagląda kobietom pod spódnice. To zjawisko zwane upskirt. Kupujące niczego nie są świadome.

ycipk-1egdpw

Zobacz: Firmy dopiero uczą się udzielać pożyczek online. "Fintech to adrenalina dla gospodarki"

Na filmikach widać najpopularniejsze polskie sklepy – Biedronka, Tesco, Auchan, Carrefour czy Lidl. Nie ulega wątpliwości, że filmiki są robione na terenie Polski. Świadczą o tym widoczne na nagraniach napisy i charakterystyczny wystrój sklepów.

Nie wiadomo, w jakich dokładnie lokalizacjach zostały zrobione, ale ich autorzy na swoich profilach podali jako miejsce zamieszkania Poznań i Kraków.

ycipk-1egdpw

Pierwsze kilkuminutowe filmiki pojawiły się w serwisie xHamster przed rokiem, ostatni, pochodzący z Auchan, zaledwie kilka dni temu. Każdy z nich, jak wynika z liczników umieszczonych na stronie, gromadzi wielotysięczną widownię. Tylko ostatni, opublikowany tydzień temu, zobaczyło już blisko 2 tys. internautów.

Sklepy są bezradne

Do wszystkich sieci handlowych, których sklepy udało nam się zidentyfikować jako miejsce powstania tych filmików, wysłaliśmy przykładowe linki oraz listę pytań. Chcieliśmy dowiedzieć się, jak to możliwe, że do takich incydentów dochodzi, ale też przede wszystkim, co zamierzają zrobić, żeby uchronić swoje klientki przed tym w przyszłości.

screenshot/redakcja
Podziel się
ycipk-1egdpw

Początkowo żadna z sieci na nasze pytania nie odpowiedziała. Po ponagleniach zareagowały tylko Biedronka i Auchan, choć ich odpowiedzi trudno uznać za wyczerpujące.

- Nie otrzymaliśmy do tej pory żadnych zgłoszeń od naszych klientów w temacie, o który Pan pyta – odpowiedziało biuro prasowe właściciela sklepów Biedronka.

Pomoc ofiarom deklaruje Dorota Patejko z polskiej centrali Auchan:

- Nie jesteśmy w stanie uchronić naszych klientów przed tego typu "chorymi" zachowaniami osób kompletnie nieodpowiedzialnych. Jeśli taka sytuacja zostanie przez zauważona, to na pewno ochrona podejmie interwencję i zgłosi taki fakt na policję. Jeśli klientka zgłosi taki fakt do nas, wtedy również ochrona wezwie policję i zabezpieczy nagrania z systemu telewizji przemysłowej – mówi.

ycipk-1egdpw

Czytaj też: Prywatność kosztuje. Najbardziej "celebrycki" hotel w Polsce pilnie strzeże tajemnic gości

Co sklepy mogą zrobić więcej? Oczywiście baczniej przeglądać monitoring ze swoich sklepów. Tym bardziej, że jeśli takiej sytuacji na terenie ich placówki, to może być ona współwinna.

- Jeśli chodzi o sklep, to jego odpowiedzialność rysuje się tu dość ostrożnie. Żeby mówić o jakiejś odpowiedzialności, trzeba by wykazać, że sklep o procederze wiedział i nie podjął kroków, by go ukrócić, albo że wręcz brakiem staranności lub procedur ułatwił – uważa adwokat Krzysztof Czyżewski z warszawskiej kancelarii adwokackiej Czyżewscy.

Xhamster: zgodnie z procedurami

ycipk-1egdpw

Skontaktowaliśmy się również z samym serwisem, którego właścicielem jest cypryjska firma. Dostaliśmy stamtąd odpowiedź, że z ich punktu widzenia wszystko jest w porządku. Przedstawiciele serwisu wskazują na jeden z punktów "Warunków korzystania z usługi" na ich stronie. Mówi on, że "użytkownicy muszą potwierdzić i zagwarantować, że mają pisemną zgodę każdej możliwej do zidentyfikowania osoby w publikacji na wykorzystanie wizerunku".

Czytaj też:* Hype na hajs. Młode pokolenie już nie wstydzi się pieniędzy*

Dalej jednak stwierdza: "Oczywiście, pomimo tych wysiłków i zasad xHamster, na stronę czasami trafiają nieodpowiednie treści Zawsze jednak przestrzegamy naszych zobowiązań prawnych i współpracujemy z organami ścigania i posiadaczami praw na całym świecie w celu zwalczania nadużyć i ścigania tych, którzy używają strony internetowej do nieuprawnionych celów".

Czy w tym wypadku użytkownicy, którzy umieścili na stronie filmiki, mieli pisemną zgodę nagranych osób? Należy w to wątpić. Po pierwsze, wskazuje na to sam charakter tych nagrań, po drugie, jak powszechnie wiadomo polscy internauci nie słyną z uważnej lektury regulaminów stron z których korzystają. Tym bardziej, że po kliknięciu w link „Warunki korzystania z serwisu” użytkownik jest przekierowywany na stronę w języku angielskim.

Policja: zajmiemy się, jak dostaniemy zgłoszenie

Z przesłanej nam odpowiedzi wynika, że Komenda Główna Policji nie ma żadnej wiedzy, czy takie sprawy już do organów ścigania trafiały.

- Komenda Główna Policji nie prowadzi takich statystyk - mówi insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji. - Osoba nagrywana może złożyć zawiadomienie na policję lub do prokuratury o takim zdarzeniu, które nastąpiło bez jej zgody, wbrew jej woli, zaś organy ścigania mają obowiązek zająć się taką sprawą, tak samo jak w przypadku napadu rabunkowego czy zabójstwa – dodaje.

Policja apeluje, by zwracać większą uwagę w sklepie, czy ktoś nie próbuje nas nagrywać lub podglądać. Nie potrafi jednak powiedzieć, czy sprawy związane z upskirtem w polskich sklepach były zgłaszane.

screenshot/redakcja
Podziel się

Jeśli jednak takich zgłoszeń nie było, powód może być prozaiczny: klientki tych sklepów nie mają po prostu pojęcia, że filmiki, na których są widoczne i niekiedy rozpoznawalne, krążą w internecie.

Czytaj też: Oszuści znaleźli nowy sposób. Wykorzystują naklejki na bankomatach

Zapytaliśmy eksperta, jak to możliwe, że podglądacze pozostają niezauważeni.

- Na rynku są dostępne urządzenia o niewielkich gabarytach, rejestrujące wizję i dźwięk, za naprawdę niewielkie pieniądze: od ok. kilkudziesięciu, 100 zł, do 200, 300 zł. Ich jakość jest wątpliwa, lecz wystarczająca do nagrania kilkuminutowego filmiku. Obiektyw kamerki może być ukryty w torbie, bucie – możliwości jest bardzo wiele, w zależnością od fantazji i potrzeb - wyjaśnia funkcjonariusz organów ściągania, a obecnie prywatny detektyw Paweł Aleksandrowicz z poznańskiego biura Arcano.

Sprawcy, jak mówi, wykorzystują nieuwagę osób zajętych w tym czasie zakupami, tym bardziej, że w miejscach zatłoczonych ofiary bardziej zwracają uwagę na torebkę, portfel z pieniędzmi, a także ich nieświadomość. - Do głowy im nie przychodzi, że mogą zostać bohaterami takich filmików. Nieświadomość dotyczy zresztą zarówno potencjalnych poszkodowanych, jak i ochrony - podsumowuje Aleksandrowicz.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Finanse
ycipk-1egdpw
ycipk-1egdpw
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1egdpw