WP

Tesco rezygnuje z handlu internetowego w wybranych miastach

Jelenia Góra, Wałbrzych, Rzeszów, Szczawno-Zdrój to miasta, w których Tesco rozpoczęło zwolnienia grupowe w działach sprzedaży internetowej, działających przy hipermarketach. Jak podaje „Solidarność” przyczyną jest zamknięcie działów sprzedaży lub zmiana organizacji pracy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tesco rezygnuje z handlu internetowego w wybranych miastach
(Eastnews, Fot: Szymon Blik/Reporter)
WP

Jelenia Góra, Wałbrzych, Rzeszów, Szczawno-Zdrój to miasta, w których Tesco rozpoczęło zwolnienia grupowe w działach sprzedaży internetowej, działających przy hipermarketach. Jak podaje „Solidarność" przyczyną jest zamknięcie działów sprzedaży lub zmiana organizacji pracy.

Z informacji związkowców z Tesco wynika, że zwolnienia są argumentowane przyczynami ekonomicznymi. Oznacza to, że handel internetowy jest w tych miejscowościach dla Tesco nieopłacalny i nie widać dla niego w najbliższym czasie perspektyw.

- Planujemy zawiesić funkcjonowanie serwisu e-zakupy w Wałbrzychu i Jeleniej Górze, zaś w Rzeszowie oferować będziemy rozwiązanie „Zamów i odbierz”. W tych miejscach widzimy stosunkowo niewielki potencjał dla dalszego rozwoju usługi - powiedział Michał Sikora, rzecznik Tesco cytowany przez „Pulsu Biznesu”.

WP

Usługa „Zamów i odbierz” polega na zgromadzeniu koszyka zakupów przez internet i odebraniu go w wybranym markecie, czyli ograniczenie kosztów usługi w tym przypadku polega na rezygnacji z transportu do klienta.

Biedronka robi to tylko w Portugalii

Zakupy w internecie oferuje już większość krajowych sieci handlowych. W grudniu ubiegłego roku uruchomiła takie usługi ostatnia z wielkich sieci hipermarketów, tj. Carrefour.

Nie decydują się jeszcze na taki krok sieci dyskontowe, jak Lidl czy Biedronka, choć właściciel tej ostatniej - Jeronimo Martins ruszył z testowym projektem na rynku portugalskim. Nie po to buduje się przecież gęstą sieć sklepów, żeby tworzyć im potem wewnętrzną konkurencję.

WP

W Polsce dostęp do internetu szerokopasmowego ma 71 proc. osób (unijna średnia wynosi 80 proc.), więc teoretycznie rynek jest duży. O tych klientów walczą jednak głównie hipermarkety, do których dotarcie może być barierą, powodującą rezygnację z zakupów.

Żywność do internetu weszła ostatnia

Żywność została przy tym wprowadzona do oferty handlowej w „sieci” jako ostatnia, bo jest to też najbardziej skomplikowany logistycznie temat. Towar trzeba dostarczyć szybko, żeby się nie zepsuł, trzeba mieć odpowiednią infrastrukturę, magazyny, chłodnie. Dlatego naturalną przewagę mają działy sprzedaży zorganizowane przy dużych sklepach, które i tak już dysponują towarami, a kwestia sprowadza się do ich zebrania, zapakowania i dostarczenia do odbiorcy. Na rynku działają z powodzeniem tylko nieliczne firmy, które nie mają własnej sieci sklepów, np. frisco.pl.

Jeszcze dwa lata temu Tesco chwaliło się, że jest liderem w branży e-zakupów żywności. Wystartowało z usługą w 2012 roku, rok później wprowadziło usługę „Zamów i odbierz” a w kolejnym roku chwaliło się milionowym klientem usługi, którym był mieszkaniec Rudy Śląskiej. W szczytowym momencie produkty klientom dostarczało 27 hipermarketów sieci w całym kraju.

WP

Sprzedaż żywności wzrosła w pierwszym półroczu o 5,8 proc. Według najnowszych dostępnych danych GUS stanowi ona prawie 24 proc. sprzedaży detalicznej. Przy tej dynamice rynku i widocznym w statystykach bogaceniu się polskiego społeczeństwa, nie zapominając o Programie 500+, duży gracz zaczyna ograniczać usługi... Dlaczego?

Niedawno informowaliśmy o planach zamknięcia w Polsce przez Tesco siedmiu supermarketów. Powodem są problemy w Wielkiej Brytanii. W 2015 roku brytyjski koncern zanotował aż 6,4 mld funtów straty. Na brytyjskim rynku zamknięto z tego powodu 43 supermarkety, a sprzedaż w bieżącym roku obniżyła się o 0,7 proc. Udziały rynkowy sieci Tesco na Wyspach spadł o 0,2 proc. do 28,3 proc.

Problemy z macierzystego rynku dotarły do Polski i koncern odcina najmniej rentowne jednostki. Jednocześnie tempo rozwoju segmentu e-handlu żywnością nie jest tak duże jak oczekiwano kilka lat temu. **

A miało być tak pięknie. Rozwój e-handlu spożywczego słabszy od prognoz

WP

W 2013 r. firma Euromonitor International przewidywała, że ten rynek osiągnie w Polsce 1,1 mld zł sprzedaży w 2017 roku. W ubiegłym roku firmy badawcze informowały jednak o zaledwie 0,2 proc. udziału tej formy handlu w rynku spożywczym, co daje kwotę około 0,3 mld zł. Dla porównania w Europie Zachodniej szacuje się, że udział internetu w handlu żywnością jest 7-procentowy, a w Wielkiej Brytanii nawet 13-procentowy.

Choć pozostałe towary w polskim internecie sprzedają się znakomicie, to jednak w przypadku żywności Polacy najwyraźniej cały czas klienci wybierają fizyczny kontakt z przedmiotem zakupu. Świadczyć o tym może np. tempo rozwoju sieci Biedronka. Jej obroty w ubiegłym roku wyniosły 39 mld zł, czyli ponad stukrotnie przekroczyły przychody wszystkich sklepów internetowych z żywnością.

BlaBlaCar - ekspert ekonomicznej podróży. Dodaj przejazd i tankuj za darmo!

Polub WP Finanse
WP
WP