"Zawierając umowę o pracę, nie podpisywałam zgody na życie w ubóstwie". Czytelnicy opowiadają, jak żyć za ustawowe minimum
20 lat pracy w firmie, a wynagrodzenie ani drgnie. Po zapłaceniu rachunków na przyjemności nic nie zostaje. Oszczędności? Prywatna wizyta lekarska? Urlop za granicą? Historia pana Andrzeja, który chce, by pensja wystarczała mu na życie bez zobowiązań, wywołała lawinę listów od Czytelników.
Martyna Kośka