"Oszustwo na rynnę". Naciągacze z Węgier polują w całym kraju, ale policji nie muszą się bać
Podjeżdżają pod dom i obiecują szybką naprawę po kosztach. Po wykonanej usłudze żądają zapłaty wielokrotnie przewyższającej umówione wynagrodzenie. Nie płacisz, licz się z przykrymi konsekwencjami. Rzekomi budowlańcy z Węgier jeżdżą po całej Polsce. Polskie prawo mają w jednym palcu – wiedzą, że są bezkarni.
Martyna Kośka