Ryanair męczy nimi pasażerów. Stewardessy mają wcisnąć jak najwięcej towaru
Nie tylko piloci Ryanaira mają ciężko. Stewardessy i stewardzi pokładowi opowiadają o kulisach tej pracy "Gazecie Wyborczej". I przyznają, że zich zajęcie z prestiżem ma coraz mniej wspólnego. Ich rola w samolocie sprowadza się do bycia przekupką z bazaru. Atmosfera jest fatalna do tego stopnia, że pracownicy kłócą się między sobą o to, kto będzie sprzedawał alkohol. - Samolot nie wylądował, bo steward zamiast przygotowywać kabinę do ostatniej chwili sprzedawał - opowiada jedna z pracownic Ryanaira.