woda (strona 3 z 9)

Pomysł na biznes: Wakepark
WIDEO

Pomysł na biznes: Wakepark

Centrum sportów wodnych z wyciągiem do wakeboardu, czyli odmiany deskowego sportu wodnego - to pomysł na biznes Przemysława Kuca, założyciela firmy "Wawa Wake" i mistrza Polski w tej dyscyplinie. Sercem jego wakeparku jest dwumasztowy wyciąg, przeznaczony zarówno dla osób początkujących, jak i tych profesjonalnie pływających. Firma udostępnia wyciąg i oferuje szkolenia z jazdy na desce. Propozycja jest skierowana do osób w wieku 8-60, które chcą w aktywny sposób spędzić swój wolny czas. Skąd pomysł na biznes? - Kiedy byłem nastolatkiem, na jednym z kanałów muzycznych zobaczyłem przebitki ze sportu, którego nawet nie znałem i nie wiedziałem, jak się nazywa. Motorówka ciągnęła gościa, który płynął i robił jakieś nieprawdopodobne ewolucje akrobatyczne za łódką na fali. I tak zapamiętałem wakeboard - wspomina Przemysław Kuc. - Kilkanaście lat później dyscyplina ta stała się częścią mojego życia, a ja wiedziałem, że chciałbym wybudować taki obiekt. Stwierdziłem, że jeśli ja tak pokochałem ten sport, to na pewno jestem w stanie sprzedać tę pasję innym ludziom i to musi zaskoczyć - dodaje. Koszt inwestycji wyniósł ok. 200 tys. zł. Źródłem finansowania był wkład własny. - W tym momencie jest to zdecydowanie za mało, żeby przebić się na rynku - uważa właściciel. Według niego obecny koszt inwestycji w wyciąg, wyposażenie, sprzęt, zgody i odpowiednie przygotowanie terenu to ok. 700 tys. zł.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Woda z kranu coraz popularniejsza. Polacy już się kranówki nie boją

Woda z kranu coraz popularniejsza. Polacy już się kranówki nie boją

Półtoralitrowa butelka wody w sklepie kosztuje około 1,5-2 zł. Tymczasem tę samą wodę można kupić już za 1 grosz. Jak? Wystarczy nalać do bidonu wodę z kranu. Cały czas Polacy uważają, że woda w kranie jest niezdatna do picia bez przegotowania. Ma też wywoływać kamicę nerkową, brakuje jej minerałów, a na dodatek może doprowadzić do zatrucia pokarmowego. To wszystko mity. Często bowiem kranówka jest zdrowsza niż woda jaką kupujemy w butelkach. Zgodnie z przepisami butelkowana woda dzieli się na trzy kategorie: stołowa, źródlana i mineralne. Do 2010 roku przepisy wyraźnie zaznaczały progi składników mineralnych dla danej wody. Obecnie już tak nie jest. Zasadniczo najzdrowsza jest woda mineralna, która musi być wydobywana z podziemnych źródeł, dzięki czemu nie trzeba jej oczyszczać. Z głębi ziemi trafia wprost do butelki. Także wody źródlane muszą pochodzić z podziemnych źródeł, ale mają już mniejszą zawartość składników mineralnych. Wody stołowe to z kolei produkt mieszany. Powstają gdy producent miesza wodę słabszej jakości z tą zawierającą sporo składników mineralnych. Ewentualnie poprzez dodanie minerałów do wody. Tymczasem wiele kranówek ma skład zbliżony do wód źródlanych, a nawet mineralnych. Z badań firmy Saur Neptun Gdańsk, która dostarcza wodę do trójmiejskich domów wynika, że ich kranówka ma 99,8 mg/l wapnia, 10,7 mg magnezu, 3,6 mg/l potasu, a sodu 38,4 mg. Dla porównania jedna z najpopularniejszych w Polsce butelkowanych wód Żywiec zdrój ma 42,69 mg/l wapnia, 5,62 mg/l magnezu, oraz 9,65 mg/l sodu. Z badań Saur Neptun Gdańsk wynika, że coraz więcej osób decyduje się na picie kranówki. Robi tak już 39 procent gdańszczan i 57 procent sopocian. Podobnie wygląda to w skali kraju. Z raportu „Picie, używanie i filtracja wody” zrealizowanego przez TNS Polska na zlecenie marki Brita, wynika że blisko co drugi z nas pije kranówkę. – Stosunek Polaków do wody z kranu w ostatnich latach znacząco się zmienia. Wedle naszego badania wykonanego przez TNS Polska w kwietniu tego roku 46 proc. Polaków mieszkających w miastach decyduje się na picie wody z kranu. Przy czym 28 proc. pije wodę nieprzetworzoną, a 18 proc. filtruje wodę przed spożyciem – mówi Maja Kulikowska, dyrektor marketingu Brita Polska. Od kilku lat realizowana jest też kampania „Piję wodę z kranu”. Zachęca ona nie tylko do korzystania z kranówki w domu, ale także do podawania jej w restauracjach za darmo. Do akcji przyłączyło się już ok. 100 miejsc w całej Polsce. Pomysłodawcy kampanii twierdzą, że kranówka jest nie tylko tańsza, ale i bardziej ekologiczna niż woda butelkowana. Wszystko dlatego, że nie potrzeba milionów butelek do jej picia. Wystarczy jedna, którą wielokrotnie się napełnia. Na rynku pojawia się też coraz więcej firm, które oferują specjalistyczne testy wody. Ich koszt to od 150 do 400 zł. Można jednak podobne badanie spróbować wykonać samemu. – W wielu marketach budowlanych dostępne są specjalne testery, które pozwolą ocenić twardości ogólnej wody, odczynu pH oraz zawartości chloru. Cały proces przebiega w prostu sposób - pasek zanurza się w wodzie na 2 sekundy, w temperaturze pokojowej i już po minucie odczytuje wynik. Koszt takiego badania to kilkanaście złotych – przekonuje Łukasz Grobelkiewicz z PROEKO JP. Inne dostępne na rynku testy umożliwiają sprawdzenie poziomu zawartości żelaza w wodzie. W specjalnej fiolce wody zanurzamy na 30 sekund pasek. Po dwóch minutach uzyskany wynik trzeba porównać z tabelką zawartą opakowaniu.
Sebastian Ogórek Sebastian Ogórek