Auto też może trafić "w kamasze". Głównie terenówki, ale armia może zainteresować się dowolnym modelem
Właściciel każdego samochodu musi się liczyć z tym, że któregoś dnia jego pojazdowi przyjdzie oddać przysługę armii. Takie wezwanie to nie żarty: za zignorowanie go grozi kara. Armia interesuje się przede wszystkim terenówkami, ale nie pogardzi też mniejszymi samochodami, a także motocyklami czy samolotami.
Martyna Kośka